niedziela, 28 grudnia 2014

5. Wyjazd na basen

Cześć sorki, że tak długo nie pisałam, ale już pisze i teraz będę pisać w nagłówku… rozdział a nie jakieś tam wygibasy :D Myślę, że wam się spodoba będę teraz wstawiać więcej zdjęć :) ok, żeby nie przynudzać piszę opowiadanie :)
————————————-
Nastała noc w internacie Kadic. Niestety ja nie mogłam zasnąć. Zastanawiałam się nad moim życiem, a Kasia była u Jeremiego. Byłam w pokoju sama i mogłam sobie spokojnie myśleć. Musze iść szybko spać. Rano mamy wyjazd na basen. Super woda, base, chlor. Kogo oszukuje?! To straszne nie umiem pływać! niby kto miał mnie uczyć przez te 12 i pół lat pływania. Chyba nie rodzice. Jak ja bym chciała mieć tutaj teraz rodziców. Miłych, opiekuńczych, kochających, a nie, którzy biją, krzyczą za nic i siebie zabijają! Moje życie jest przerąbane. Trudno żyłam bez rodziców tyle lat. znaczy tylko 1 i pół, ale można powiedzieć, że całe  życie. Myślę, że moi przyjaciele to doceniają. Zaraz, zaraz mam tylko Kasie, przecież Odd powiedział, że jesteśmy nie potrzebne.:(Powinnam to olać. I chyba tak zrobię.Ojej, chyba zaraz zasnę ok przestaje myśleć o moim życiu itp, bo od tego robię się śpiąca. Ok idę spać.

Już rano mamy wyjechać o 9:50, a już jest…9:50. O nie właśnie mnie zatkało. Oni na mnie czekają, albo już wyjechali. Muszę się ubrać i zobaczyć










Tak się właśnie ubrałam na wyjście
Umyłam zęby i zbiegłam na dół. Uff jeszcze nie wyruszyli. Nawet jeszcze do autokaru nie weszli.Jestem wielka! Ale to i tak nic nie zmienia, że zaspałam.Podbiegłam do paczki przyjaciół(jeżeli można ich tak nazwać)i przywitałam się.
-Cześć.-przywitała się Kasia-widzę, że śpioszek zaspał
-Taaak, zaspał.-powiedziałam lekko podirytowana, ponieważ zawsze jak wstaje coś mnie (lekko)irytuje- Coo taam-spytałam przedłużając sytuacje. Nie za bardzo podobał mi się wyjazd na basen
-A cóż jesteś taka nie zadowolona?- zapytał Jeremy
-Ja? Ależ skąd.-powiedziałam zestresowana. PRZECIEŻ NIE UMIEM PŁYWAĆ
-Ale chyba jesteś ubrana w struj kąpielowy?-spytała Kasia
-Oczywiście.-odpowiedziałam nieprzytomnie. Chciałabym wtulić się w poduchę i zasnąć kamiennym snem, a nie iść na jakiś tam basen. Co to za rozrywka?
Wszyscy wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy. Ja oczywiście usiadłam koło Kasi.Ok jesteśmy na miejscu już się boję. Poszłyśmy do szatni i się rozebrałyśmy. A wyglądałyśmy tak:

 To ja







To Kasia(ale bez tych wszystkich dodatków)



 


To Ksenia(Nie mogłam znaleźć zdjęcia Mili niestety, ale jeszcze będę szukać)




-Juhu!-wszyscy krzyczeli oprócz mnie.Nie cieszyłam się a co jak się utopię… Lepiej nie kusić losu.
-Wiecie nie dobrze mi jest… głowa mnie boli.-skłamałam
-Serio to po co z nami jechałaś.-spytał Odd
- Jak Kara by nie pojechała ja też.- powiedziała Kasia.Miło z jej strony.
- O co za przyjaciółeczki.-powiedział Odd
-Tak racja przyjaciółeczki.-odgryzłam się-Ale z ciebie raczej dobry przyjaciel nie będzie
- Nie odzywaj sie tak do mojego kumpla!-krzykną Ulrich
-A ty nie krzycz na moją kumpele!-również krzyknęła Kasia
Po tej całej szopce poszliśmy na basen. Stałam przy basenie. Usiadłam. Zamoczyłam nogi, aż tu nagle poczułam czyjeś ręce na plecach. Odwróciłam się zobaczyłam jakiegoś chłopaka. A to frajer! Wziął mnie na ręcę .
-AAAAAA!!!-krzyknęłam jak mnie podniusł. Wszyscy spojrzeli w tamtą stronę zobaczyli chłopaka który mnie podniusł do góry. I beszczelnie wżucił do wody.
-Kara!!-krzyknęła Kasia
-Haha słyszałem, że nie umiesz pływać kochana.-powiedział tamten chłopak
Wszyscy na siebie spojrzeli i ruszyli w moją stronę. Na szczęścię się wynurzyłam. Byłam cała mokra, ale już tak bywa na basenach :D
Pobawiliśmy się na basenie jeszcze 2 godziny (ja za często do basenu nie wchodziłam)i wróciliśmy do Kadic
-Czemu nic nie mówiłaś, że nie umiesz pływać?-spytał Odd tak jakby obojętnie.








-No nie wiem, może dla tego, że na kogoś nie można liczyć?!-krzyczałam
-Na kogo nie można liczyć? Na nas?!-również krzyknął Odd
-Tak na was!
Jak to mówiłam czułam się potwornie!Uwierzcie nie było mi łatwo
-Serio tak sądzisz?-spytał Jeremy, ale ja nie odpowiedziałam, bo wyszłam trzaskając drzwiami
-Ała, moja głowa.-powiedziałam i chyba zemdlałam nie wiem, bo nic dalej nie pamiętam.
Kiedy się obudziłam leżałam jeszcze na podłodze jak bym zemdlała dosłownie na 10 minut

 







-Wszystko Ok?-zapytali
Nie wieze oni się o mnie troszczą a ja takie głupoty mówię
-Tak, tak wszystko Okej.-powiedziałam
-Trzeba dezaktywować wieżę.-powiedział Jeremy
- No to chodźmy!- krzyknął Odd
C>D>N
Myślę, że opowiadanie się podobało. Napisze kolejne jeszcze dzisiaj, albo po egzaminach do gimnazjum. Podzielę się z wami potem tymi relacjami. Jak będę miała wenę napisze jeszcze dziś obiecuję :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz