UWAGA! Dużo, za dużo romansu! Oraz ten rozdział jest poświęcony w większości Oddowi! Czyli to opowadanie będzie oczmi Odda!
—————————————————————————— ——————————————
Nastąpił kolejny dzień. Spojrzałam na łóżko Kasi. Było puste. Pewnie poszła na stołówkę. Ubrałam się szybko w leginsy i bluzę dresową Wyszłam z pokoju. Szłam korytarzem. Bałam się. Minus teraz pewnie na mnie patrzy, obesrwuje mnie i śmieje się z mojej głupoty, jak się bardzo boję. Weszłam na stołówkę. Kasia uśmiechnęła się do mnie i pomachała. Usiadłam koło Odda. Uśmiechnęłam się do niego.
- Co masz dzisiaj taki dobry humor?- spytała mila jedząc płatki z mlekiem czekoladowym.
- To już nie można się nawet cieszyć?- uśmiechnęłam się szerzej.- Lucilla przyjeżdża.- Odda zamurowało.
Oczami Odda:
Jeszcze jej tutaj brakowało! Jak ja mam odzyskać Karę, skoro ona cały czas się wtrąca przyjeżdżając! Co prawda, nadal kocham Karę, ale z nami już koniec.. Lucilla jest słodka, ładna, inteligentna. Spojrzałem na Karę. Ona jest.. śliczna, czuła, urocza, zabawna, głupiutka, fajnie się śmieje, ma śliczny uśmiech i.. można by było wymieniać godzinami. Po chwili dostała SMSa
- Idę, przyjechała już.- powiedziała długowłosa. Po sekundzie Manuel podszedł do naszego stolika.
- Chodź.- powiedział łapiąc ją za rękę. Zawsze jak ją dotykał, gotowało się we mnie. Muszę się przyzwyczaić. Wstała.
- No to do zobaczenia.- powiedziała.- Jak coś by się działo dzwońcie.- ruszyli w stronę wyjścia. Bez zastanawiania się poszedłem za nimi.
——————————————————————————— ————————————–
Zobaczyłem ją siedzącą na ławce w parku. Oni jeszcze nie przyszli. Wybrali dłuższą drogę. Podszedłem do niej. Mam szanse!
- Cześć.- powiedziałem niepewnie.
- O, cześć. Nie zauważyłam Cię.- uśmiechnęła się do mnie. Jaki ona ma piękny uśmiech. Zupełnie jak Kara..- Może usiądziesz?- spytała po chwili.- Kara i Manuel trochę się spóźnią.- przecież szli.. Powinni być wcześniej! Co oni mogą teraz robić! Usiadłem.
- Wiesz.. wiele razy się widzeliśmy.- zacząłem
- Tak?- spytała z maślanymi oczkami.- Co w związku z tym?- nie powiedziałem nic tylko delikatnie musnąłem jej usta swoimi. Spojrzałem w jej oczy. Nasze usta znowu złączyły się tylko, że w bardziej namiętniejszym pocałunku.
- Lucillo!- usłyszeliśmy czyiś krzyk. Szybko się od siebie oderwaliśmy. Spojrzeliśmy w tamtą stronę.
- Manuel..- zaczęła czarnowłosa.-Już jesteście.- powiedziała z udawanym uśmiechem. Spojrzałem na Karę. Jej mina była bezcenna. Szkoda mi jej. Czemu ja jej w ogóle to zrobiłem.. Nie, my już ze sobą nie chodzimy. Ona wybrała Manuela, więc ja mogę chodzić z kim chce. Zobaczyłem jak Manuel idzie w naszą stronę. Zamknąłem oczy. Nic się nie stało.
- Nie Mani.. Daruj sobie..- usłyszałem spokojny głos. Otworzyłem oczy.- Jeżeli chcą mogą ze sobą chodzić, proszę bardzo, ale pamiętaj.. zostaw ich w spokoju.- spojrzała na mnie. Zrobiło mi się głupio. Widze, że cierpi w towarzystwie tego debila, a nic nie robie, żeby ją odzyskać. Ale co tam. Na razie mam Lucille.
- Dobra, ale pamiętaj kochanie.- zwrócił się do zielonookiej.- Jak Ci coś zrobi..
- MANUEL!- wydarła się Kara
- Przepraszam.- zrobił minę zbitego psa. Kara umie manipulować chłopakami, oj umie. Po chwili zadzwonił telefon brązowowłosej.
- Co.. Ale jak?- zaczęła rozmawiać. Po kilku sekundach rozłączyła się.- Słuchajcie, ja i Odd musimy lecieć.- powiedziała, a ja już wiedziałem o co chodzi. -Zadzwonie potem.- powiedziała do Manuela i pocałowała go w policzek. Zaczęliśmy iść w stronę fabryki.
- Dziękuję.- powiedziałem. Nic nie odpowiedziała. Patrzyła się cały czas w ziemie.- Kara.. powiedź coś.- spojrzała na mnie obojętnym wzrokiem
- Niby co? Powiem Ci, że trzeba się śpieszyć!
- A kto tym razem..
- XANA.- powiedziała i znowu spojrzała w ziemie.
- Ale XANA nam chyba pomaga..
- Nie wiem kto nam pomaga, a kto nie! Dla mnie wszyscy są..- nie dokończyła tylko przyśpieszyła.
- Jacy są?
- Daruj sobie już! Mam dosyć tego wszystkiego
- Ale czego wszystkiego?- znowu głupio spytałem.
- Odd! Błagam, przestań, nie mam humoru, wiesz o tym, a cały czas drążysz jakąś głupią rozmowę!
- Dobra! Przepraszam! – dalej szliśmy w ciszy.
————————————————————————- ———————————————–
Dotarliśmy do fabryki.
- No co tak długo!?- wydarł się Jeremy.
- Do jasnej ciasnej, daruj sobie. Nie mam humoru! Wyślij nas i nie pytaj o zbędne rzeczy, bo teraz to ty sam opóźniasz!- Kara wydarła się na całą fabrykę. Weszła do windy. Nie poczekała na mnie. Dzięki..
- A ją co dzisiaj ugryzło?- spytał oburzony blondyn w okularach
- Nie mam pojęcia. – skłamałem. Wzruszyłem ramionami i też wszedłem do windy.
———————————————————————— —————————————————
Tylko ja zostałem wirtualizowany jako ostatni.. Widziałem Karę, która siedziała na kamieniu. Oczywiście.. była smutna..
- Dobra, wieża jest 10 stopni na zachód.- brunetka wstała i zaczęła biec w jej stronę.
- Kara! Kochanie!- krzyknęła Kasia.- Coś ty jej zrobił?- spytała i spojrzała z oburzeniem na mnie.
- Nic jej nie zrobiłem!- spojrzała na mnie dziwnie.- Dobra! Pocałowałem Lucille!- Kasia zrobiła wielkie oczy
- Tak przy niej! Czy ty mądry jesteś?!- krzyknęła
- Ale co to za różnica?! I tak z nią nie chodzę!- wydarłem się na nią. Kasia spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
- Może nie chodzisz, ale ona nadal darzy Cię wielki m uczuciem!- i pobiegła za Karą.
- Ej ludzie, pośpieszcie się. Mamy mały problem.
- Co się stało?- spytała wystraszona Ksenia.
- Lepiej spytajcie się.. Manuela i Lucilli.- gdyby Kara to usłyszała, dostał by szału tak jak ja teraz!- O nie!- krzyknął.- Pośpieszcie się! Kasia wypadła z gry, a Kara jest sama z XANĄ i styfozoą.- Bez żadnego ,,ale” pobiegłem tam gdzie była moja dawna dziewczyna.. Oczywiście nie obyło się bez zbędnych potworów
- Dobra, jakiś plan działania?- spytał Ulrich
- Ja idę po Karę!- krzyknąłem. Wskoczyłem na deskę którą przed chwilką dostałem i poleciałem po dziewczynę. Leciałem kilka metrów.. – Gdzie ona jest?!- spytałem Jerrego
- Leć w prawo! Szybko! Nie wiem co się tam dzieje, więc Ci nie powiem jaka jest sytuacja!
- Ale co się z nią dzieje?- spytał Manuel.
- Nie twoja sprawa!- powiedział spokojnym głosem Jeremy.
- Jasne, że moja! Moja dziewczyna coś robi, a ja nie wiem nawet co..
- I nie myśl sobie, że długo z nią będziesz!
- Że co?- spytał z niedowierzeniem brunet.
- Zobaczysz, jak tutaj jesteś to znaczy, że śledziłeś Kare, a ona tego nie lubi!- uśmiechnął się na myśl, że w końcu mogą się go pozbyć!- No Odd jak Ci idzie?
- Dobrze.. Właściwie to nie..
- To on też tam jest?-spytał Manuel. Lucilla siedziała cicho. Nie chciała tutaj przychodzić, ale Manuel ją do tego zmusił.. Nie odezwał się.
- Zostaw ją!- krzyknąłem kiedy zobaczyłem, że XANA zbliża się do księżniczki. Miała łzy w oczach. Coś musiało się stać!
- Ja próbuję uwolnić ją od wirusa.- powiedział i uśmiechnął się do mnie złośliwie. Wystrzelił we mnie szary dym. Byłem na krawędzi cyfrowej odchłani.
- Nie!- pisnęła niebieskooka. Chciała do mnie pobiec, ale XANA ją zatrzymał. Znowu wycelował we mnie. Kara zaczęła panicznie płakać.- Nie rób! Nie rób mu krzywdy!- krzyczała.
- Proszę bardzo, na twoje życzenie.- powiedział i opuścił rękę. Kara zasłoniła sobie buzię. Tym razem bez sprzeciwu podbiegła do mnie.
- Nic Ci nie jest?- spytała. Kurde jaki ja byłem głupi!
- Jest dobrze.- nie, nie było dobrze. Wiedziałem, że jest smutna, to było najgorsze. XANA zaczął do nas podchodzić. Księżniczka przytuliła się do mnie. Cały czas na niego patrzyła, a on na nią.
- Odd, przepraszam!- powiedziała.
- Nie masz za co.. Ale myślę, że zerwiesz z Manuelem po tym co Ci zrobił..
- A co mi zrobił?- spytała zaskoczona
- Śledził Cię.. Siedzi teraz w fabryce i nie chce wyjść dopóki nie dowie się gdzie jesteś.
- A to dziad.. Masz rację zerwę z nim, ale mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi..
- A co.. z nami?- spytałem. Nie uzyskałem na to pytanie odpowiedzi.. Od razu nie
- Pomyślimy..
XANA podszedł do Kary.
- Chciałem poinformować Cię tylko, że minus szykuje kolejną pułapkę na Ciebie.- powiedział.- Radze Ci się nią zająć.- zwrócił się do mnie.
- I..i to wszystko?- spytała Kara niepewnie.
- To wszystko. Nie mam pojęcia po co było się mnie bać.- powiedział. Chociaż jego twarz miała zimną minę to mimo wszystko w jego oczach można było dostrzec małą nutkę radości. Zniknął.
- Wracamy?- spytałem zszokowany
- Taa..- odpowiedziała brunetka.
—————————————————————– ——————————————————–
Weszliśmy do pomieszczenia gdzie wszyscy się znajdowali. Zobaczyliśmy Manuela i Lucille. Chłopak podszedł do Kary.
- Kara.. Gdzieś ty była, martwiłem się o..- zaczął, ale Kara mu przerwała.
-Śledziłeś mnie!
- Ale, ja.. zrobiłem to bo się o Ciebie martwię.
- Przestań kłamać! Zrywam z tobą! Nikomu masz nie mówić o tym miejscu, zrozumiano?- darła się na niego. Taką Karę to lubię..
- Co, ale.. Nie możesz! Powiedź dlaczego?!
- Nie chce mi się tego teraz tłumaczyć! Niestety jednak nie pozostawiasz mi wyboru.. I tak nic z tego nie zapamiętasz..
- Jak to nie..?- Kara odeszła do super komputera i nacisnęła Enter.
- Już Cię nie kocham, wybacz mi.- powiedziała przed białym światłem, które oblało całą ziemie.
—————————————————————————————— ——————————
Znowu siedzieliśmy na stołówce. Kary jeszcze nie było, zupełnie jak Manuela.. Pewnie rozmawiają ze sobą, albo prawdopodobnie zrywają. Po chwili ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłem się.
- Masz i się ciesz.- powiedziała uśmiechając się.- Zerwałam z nim..- Cały nasz stół zaczął bić brawo, przez co zwracaliśmy na siebie uwagę.
- Czyli jest możliwość powrotu Odary?- sptała Kasia z nadzieją. Brunetka usiadła na krześle.
- Nie.. znaczy.. nie mam pojęcia.- powiedziała i spojrzała na mnie.
- Mogę wyciągnąć Cię na krótki spacer?- spytałem
- Dobrze, ale bardzo krótki, ponieważ jestem bardzo zmęczona!- powiedziała. Wstaliśmy.
- Powodzenia!- krzyknęła Kasia za nami.
————————————————————– —————————————————————
Szliśmy parkiem. Kara cały czas patrzyła w ziemię.
- Kara. Proszę.. wiem, że źle zrobiłem. Zawsze byłem zazdrosny o niego, ale to dlatego, że bałem się, że Cię stracę. Ale co mi po tym jak to już nastało.- powiedziałem i też opuściłem głowę. Nastała chwila milczenia
- Biłeś go.- przypomniała mi.. No tak zapomniałem..
- Wiem naprawdę bardzo tego żałuje.- zatrzymałem się zatrzymując księżniczkę.
- Odd, słuchaj.. Ja nie jestem pewna czy chce..- zaczęła.- Byłeś moim pierwszym chłopakiem, czyli znaczysz dla mnie naprawdę bardzo dużo, ale..
- Nie dokańczaj. Wiem co chcesz powiedzieć. Że już nigdy nie będziemy razem, ale pamiętaj. Ja mimo wszystko będę próbował..
- Nie zupełnie o to chodziło..- spojrzałem na nią zdziwiony .- Chodzi o to.. Chodzi o Lucille, byłam zazdrosna, przecież widziałam jak na nią patrzysz.. i jeszcze to zdarzenie w parku..
- No tak, ale mimo wszystko ty zaczęłaś chodzić z Manuelem przed tym wszystkim.- przypomniałem
- Żebyś.. Żebyś był zazdrosny! Chciałam zobaczyć czy naprawdę Ci na mnie zależy! Chciałam mieć Ciebie tylko dla mnie.. Wiem to samolubne.. Ale nic nie zrobie, że Cię Kocham, i że cholernie boje się, że znajdziesz kiedyś inną.- to wyznanie mnie zszokowało.
- Kara, przecież wiesz, że zajmujesz specjalne miejsce w moim sercu. Nigdy więcej niech nie przyjdzie Ci taki głupiutki pomysł do główki.- powiedziałem i zbliżyłem się do niej. Spojrzała mi w oczy.. Brakowało mi ich. Takie śliczne, jasne, niebieskie, teraz wypełnione szczęściem, a nie smutkiem jak wtedy. Rzuciła mi się na szyję i przytuliła. To ciepło bijące od niej. Tego mi brakowało.
- Kocham Cię.- powiedziała.- Naprawdę przepraszam Cię za to zamieszanie.. Naprawdę myślałam, że.. będzie dobrze..
- I nie myliłaś się.- powiedziałem i uśmiechnąłem się.- Jest wspaniale.- nasze usta złączyły się w słodkim pocałunku. Tego naprawdę mi brakowało. To najlepszy dzień w moim życiu!
——————————————————– —————————————————————
Cześć! Mamy kolejny rozdział! Powrót Odaryy!! Nie uwierzycie w to co powiem, ale mimo wszystko, że Manuel jest postacią wymyśloną przeze mnie, bardzo mnie denerwuje. Dziwne nie sądzicie? xD. Kolejny rozdział powinien być w sobotę o godzinie 10/ 12. Myślę, że rozdział się spodoba. Jeszcze tylko zdrada i.. Horororor xD Dobranoc wszystkim! Kara ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz