Cześć. Już pomału zbliżamy sie ku ,,horrorowemu” opowiadaniu. Kto nie bedzie chciał czytać nie musi. Jeszcze nie wiem jaka to będzie część, ale napewno uprzedze wcześniej. Również jesteśmy też lblisko rozdziału z zdradą. Tak, tylko tyle zdradze. Ok miłego czytania :-)
————————————
- Co to jest?!- prawie krzyknęłam pokazując na karmelowego koloru psa.
- Kara prosze!-powiedział Odd błagalnie.- ja Ci wszystko wytłumacze..- nie dokończył mówić, ponieważ podbiegłam do psa i zaczęłam go głaskać.
- Jaki słodki- powiedziałam miziając mojego ,,tego jedynego” po brzuszku. Zaczął ruszać łapą
- Nazywa się Kiwi.- usłyszałam głos za mną.
- Jak orginalnie- powiedziałam i wstałam patrząc na Odda- Wiedziałap, poprostu wiedziałam, że prędzej czy później coś odwalisz
- Nie powiesz, że go tutaj trzymam?- spytał Odd.- Moge na Ciebie liczyć.
- I ty myślisz, że ona komuś powie?- spytał Ulrich.- Za bardzo za tobą ,,szaleje”
- Obiecuje. Nikomu nie powiem.
Odd uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Czy może być jeszcze gorzej?
—————————————-
Położyłam się na łóżku. Co to wogóle miało być! A gdzie chociażby pytanie ,,jak się czujesz po powrocie ze szpitala?”. Cały czas myślę też o Danielu. Co to wogóle miało być za spotkanie. Dobrze, że te wirusy już mnie nie męczą. XANA i minus od dawna nie atakują. To mnie martwi. Mój umysł potrzebuje snu. Za bardzo jestem zmęczona tym dniem..
———————————-
- Nie to nie prawda!- krzyczałam- Oni tacy nie są.
- Zrozum, że są. Nie obchodzisz ich, a przede wszystkim tego twojego.. chłopaka.
- Cicho bądź, nie słucham Cię!- krzyczałam
- Jeszcze.. zobaczymy się w Lyoko- powiedział głos.
***
Obudziłam się z cichym piskiem. Rozejrzałam się po pokoju. Nikogo. Ten sen, ten głos. To musiał być minus. Co on kompinuje? Już się boje. Boje sie o Odda. O nim też coś mówił.. nie dam go nikomu skrzywdzić! A przede wszystkim minusowi. Jak zbliży sie choć na 100 m wydłubie mu oczy moimi pazurami. Obiecuje. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie mój laptop z Hello Kitty. Ni oczywiście. Było by za pięknie. Minus. Otworzyłam drzwi. Wpadłam na kogoś. Skrzywiłam sie niewidocznie.
- Cześć Manuel.- powiedziałam oschle
- Cześć, sorki, że tak Ci wszedłem pod drzwi, ale akurat szłem do Ciebie- odpowiedział. Do mnie ? Po jakie licho do mnie.
- Przepraszam, ale się śpiesze. Wpadnij potem.- krzyknęłam biegnąc. Jakąś chwilę później znowu na kogoś wpadłam. Co za ironia!
- Sorki, szukam gabinetu dyrektora.- powiedział jakiś brunet. Wyglądał mi na 16 lat
- Jesteś nowy, nie? -spytałam chociaż to było pewne. Chciał odpiwiedzieć, ale nie dałam mu doiść do słowa.- Nie ważne, chodź.
Szliśmy korytarzem. Ten chłopak nie jest niczego sobie, ale raczej nie mój typ. Ma tylko ładne niebieskie oczy.
- Jestem Alex.- przedstawił się.
- Kara.- powiedziałam krótko.- prosze, to tutaj. Ja niestety musze Cię zostawić, ponieważ strasznie się śpiesze. Jak byś czegoś potrzebował mój pokój jest po lewej stronie nr. 13
- Okej, leć.- powiedział- Dzięki- uśmiechnął się do mnie. Pobiegłam znowu w strone wyjścia byłam już blisko i..
- Kara! Czekaj- usłyszałam za mną. No co to jakaś inwazja napadania na Kare?!
- Tak?- spytałam grzecznie, ponieważ to była jedna z moich młodszych koleżanek.- W czym Ci mogę pomóc Milly,?
- Chodzi o to, że za miesiąc prawdopodobnie przyjadą do nas Subdigitals’i
- I cow związku z tym? – spytałam. Lubie ich, a przedewszystkim Adriana, wokaliste. Ale nadal nie wiem po co mnie zatrzymały
- Chodzi o ankiete.- zaczęła Tamya.- Jeżeli mają napewno przyjechać musimu wysłać im ankiete plus jakiś list.
- Czyli myślę, że myślicie o tym, że to ja mam sie tym zająć? – spytałam
- Dokładnie! Oczywiście jak byś mogła.-i dały mi kilka kartek papieru.
- Dobra, zrobie to, ale teraz naprawde się śpiesze.
- Już cię nie zatrzymujemy, dozobaczenia!- krzyknęła za mną Milly. W końcu wybiegłam z gimnazjum
———————————-
- Dłużej sie nie dało, prawda?- spytał okularnik kiedy weszłam do ponieszczenia, w którym się obecnie znajdował
- Wiesz, nagle wszyscy coś ode mnie chcieli, to sie nie dziw.- powiedziałam
- Dobra, leć do skanerów.
Odwróciłam się i weszłam do windy. Co ten minus kompinuje ?
———————————
- No księźniczko.- powiedział Odd.- Niecierpliwilśmy sie. Co tak..
Nie było mu dane dojończyć gdyż ja mu przerwałam
- Nawet nie mów. Spytaj się Jerrego.- spojrzałam na Williama- co dzisiaj serwuje minus?
- Jakieś przeterminowane kraby i karaluchy.-powiedział
- I osowce.- wtrąciła Kasia, która zauwarzyła nadlatujące robale.
- Jeremy, ile tego wszystkiego jest?- spytałam
- 30 potworów.
- No to idziemy.- powiedziałam. Chciałam się unieść, ale nic.- Ej, co sie dzieje. Nie moge latać!
- Czekaj zaraz sprawdze.
Pobiegłam w stronę potworów. Chciałam udedzyć je mocą, ale to też nic nie dało.
- Co sie dzieje!?- nagle przypomniała mi sie minusowa. Ona wyssała mi kody obrony! Bo super. Zgrabnie omijałam pociski osowców. Nic innego mi nie zostało. Niestety nie ominełam jednego strzału. Poleciałam aż na skraj cyfrowego morza. Podniosłam głowę. Widziałam jak Odd do mnie biegnie. Pomógł mi wstać. Nagle ziemia zaczęła się zapadać. Spojrzałam w dół. Jakiś nowy potwór. Coś jak by gonsiennica tylko, że zmutowana. Zaczeliśmy spadać. Odd w samą porę złapał się krawędzi.
- Odd, puść.- powiedziałam
- Nie pozwole Ci spaść.-powiedział- Spokojnie wszustko będzie dobrze.- zaczą się zsuwać. Rozbujał mnie i wrzucił na murawę, a sam się puścił.
- Odd, nie!- pisnęłam. Moje oczy napęłniły się łzami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz