Lekcje skończyły się dość szybko. Nie spodziewałam się tego. Wróciłam do pokoju. Mojej współlokatorki jeszcze nie było. Ma chyba dzisiaj więcej lekcji. Ten cały Manuel jest nawet całkiem miły. Usłyszałam jak z komputera dochodzi jakiś pisk. Podeszłam do niego. Była tam jakaś czarna wieża. Wystraszyłam się. To przecież Lyoko. Minus. Musze biec do lyoko, nikomu nic nie może się stać. Wybiegłam z pokoju i wpadłam na kogoś.
- O, Kara jak dobrze. Jest aktywowana wieża.- powiedział blond chłopak w okulularach. Spojrzałam się na niego dziwnie. Skąd on wie o Lyoko. Chyba musiał zrozumieć moją miną bo tylko powiedział
- Wytłumacze Ci po drodze.- złapał mnie za nadgarstek i pobiegliśmy do fabryki. Weszliśmy do windy i wjechaliśmy na góre. Cała ,,paczka” już tam była.- Już do skanerów. Karę wyślę jak będzie bezpieczniej.
- Jasne Einstein.- powiedział ten blondyn z fioletowym pasemkiem. I wszyscy weszli do windy i zjechali piętro niżej. Spojrzałam na niego. On nie odwzjemnił spojrzenie tylko patrzył w monitor.
- Jeremy, potrzebna deska.- powiedział chłopak w kostiumie kota.
- Się robi.- powiedział i wpisał jakiś kod i zaczęły się ładować pojazdy.
- Dzięki.- usłyszałam.
- Ulrich, za szybko tracisz punkty, tak samo jak ty Will. Zostało wam po 30 punktów
- Tylko nie Will.- powiedział zdenerwowany chłopak
- Wyślij mnie.- powiedziałam pewnym głosem.
- Nie, jest niebezpiecznie.- otworzyła się winda z której wysiadły aż 4 osoby. Dwuch chłopaków o czarnych włosach, brunet i ciemna blondynka.- Leć.- powiedział ,,Jeremy” niepewnie. Weszłam do windy i zjechałam na dół. Weszłam do skanerów. Zamknął się. Wylądowałam w Lyoko.
- Czy ty oszalałeś?!- Krzyknęła blondyna.
- Kaśka, uspokuj się.- powiedział okularnik. Ja poszłam przed siebie do potworów i zaczęłam w nie strzelać.
-Uhu!- krzyknął Jeremy.- Bardzo ładnie 4 potwory! .. Uwaga! Styfozoa na godzinie ósmej.- powiedział wystraszony. Teraz w Lyoko zostaliśmy tylko ja, ,,Kaśka”, ,,Odd” , ,, Ulrich”. Zasłonili mnie.
- Nie pozwolimy zrobić Ci krzywdy.- powiedział Ulrich. Styfozoa stanęła centralnie przed nimi, ale nic nie robiła. Delikatnie ich odsunęła i złapała mnie w swoje macki. Zaczęłam się szarpać, ale to nic nie dało. Zaczęli w nia strzelać. Ona nie wysysał mi pamięci, tylko mi ją dawała.. Tak! Już wiem! Wszystko, ale to wszystko pamiętam! Upadłam delikatnie na ziemie. Wszyscy do mnie podbiegli. Spojrzała na nich. Jak dobrze znowu ich widzieć i pamiętać.
—————————————————
Cześć. Wiem zabijcie mnie za krótki rozdział, ale napisałam taki ,,krótki” dlatego, że wieczorem też będę pisać opowiadanie. Nie wiem czy długie czy krótkie, to wyjdzie w praniu. Narazie musi być taki, bez akcji, ale narazie do wieczora musi starczyć. Kara :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz