Była godzina siedemnasta trzydzieści. Szłam korytarzem i zastanawiałam się nad słowami, które wypowiedział ten głos. ,, Pamiętaj. Zginiesz. Zginiesz już niedługo.”. To pewne, że to minus. To już koniec! Łzy popłynęły mi po policzkach. I jeszcze Manuel jest moim utrapieniem! Chwile potem poczułam jak ktoś łapie mnie za ramie. Krzyknęłam głośno i gwałtownie się odwróciłam.
- Spokojnie, to tylko ja.- powiedział łagodnym głosem. Uśmiechnęłam się. To był blondyn, ten blondyn, którego nadal KOCHAM! Jednak z racji tego, że zdradził mnie z Kasią zostaliśmy tylko przyjaciółmi. Może kiedyś się to zmieni, ale na razie nie planuje.. On zdradził mnie.. znaczy ja go też z Manuelem.. Musze mu to powiedzieć.- Co ty, płaczesz?- spytał niepewnie.
- Nie.. Nie ważne. Odd..- zaczęłam mówić, westchnęłam.- Odd! Boje się!- krzyknęłam.
- Czego?- spytał wystraszony.- Uspokój się.- złapał mnie za ramiona. Spojrzał mi w oczy.- Czego się boisz.
- Na lekcjach.. słyszałam głos.. jego głos.. głos minusa!!
- Co..? I co mówił?
- Że, zginę, zbije mnie!
- Spokojnie, na pewno się tak nie stanie.
- Może, po prostu mi się przewidziało.. Ostatnio mam naprawdę ciężkie życie.-spuściłam wzrok. Spojrzałam na ziemie. Odd nic nie mówił. Najgorsze było to, że nie wiedziałam, że ktoś podsłuchuje naszej rozmowy. Pewien brunet, który mnie szantażował.
- Słuchaj, jutro mamy basen. Myślę, że bawiąc się zapomnisz troszkę o tym.
- Nie zapominaj, że ja nadal nie umiem pływać.- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Naucze Cię, a jak nie ja to.. ktoś inny się znajdzie..
- Dzięki..- mimo wszystko chciałabym, żeby wszystko się skończyło, a wtedy bym już pomyślała o tym, czy do niego wrócić. Chyba, że już wtedy będzie miał żonę, dzieci, własny super wypasiony dom..
- Do jutra?- powiedział.
- No, chyba.. Tak mi się zdaje.- powiedziałam i ruszyłam w kierunku mojego pokoju. Znowu poczułam jak ktoś łapie mnie za ramie.
- Zapomniałeś czegoś, Odd?- spytałam i odwróciłam się.- Manuel.- spanikowałam.- Co tutaj chcesz?
- Ktoś chce Cię zbić?- spytał.- I to ma pewnie związek z tamtym miejscem.
- Nie powinno Cię to obchodzić!- krzyknęłam
- Nie zapominaj się!- wrzasnął
- Słuchaj, naprawdę nie mam dzisiaj humoru. Błagam daj mi jeszcze jeden dzień!
- Ostatni. Masz ostatni dzień. Jutro moja klasa też jedzie na basen. I chcę wiedzieć, chcę usłyszeć odpowiedź!
- Dobra. Nara!- krzyknęłam i wyrwałam się mu z uścisku. Pobiegłam do pokoju. Zobaczyłam Kaśkę.
- Postanowiłam wrócić i wyjaśnić z tobą niektóre sprawy.- powiedziała. Nie chciałam być teraz sama, więc byłam jej niezmiernie wdzięczna.
——————————————————————— ————————————————
Jest kolejny dzień. W ogóle nie myślałam o tym co odpowiedzieć Manuelowi, ponieważ moja odpowiedź to jednoznaczne NIE. Wstałam i ubrałam się w strój kąpielowy. Zakryłam go różowymi dżinsami i bluzką na krótki rękaw, na którą założyłam czarną bluzę z kapturem. Kasi nie było, ale za nim zdążyłam o tym pomyśleć weszła do pokoju.
- Gotowa, na basen?- spytała
- Nie za bardzo..- powiedziałam i przygryzłam dolną wargę.
- Cos się stało..?
- Oh, tak! I to dużo, ale nie mogę powiedzieć! Naprawdę bardzo bym chciała! Powiem tylko, że chodzi o Manuela!
- Chodzisz z nim?
- Nie! Coś ty. Po tym co mi zrobił.
- A co Ci zrobił?-spytała
- Czemu zadajesz tak dużo pytań?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Czemu nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie?
- Oh, dobrze!- podeszłam do niej.- On mnie szantażuje.- powiedziałam jej na ucho.- I jak nie dostanie dzisiaj odpowiedzi na basenie, to powie o..
- O..? O czym? I jak on w ogóle może?!
- Cii.. Proszę. Powie o.. Lyoko.- wyjąkałam z siebie. Szczerze, bardzo mi ulżyło.
- Ale jak to?
- To był przypadek, szłam do fabryki, a on szedł za mną!
- Dobra, słuchaj. Zróbmy tak. Będziesz cały czas i będziesz udawać, że jesteś zajęta.- powiedziała
- To nic nie da. To pogorszy sprawę!- krzyknęłam
- Tak to powiedź, że tak!
- Że co mam powiedzieć?!- spytałam zdziwiona
- Po prostu powiedz, że tak, a potem go olewaj
- Nie, tak nie można.
- Jesteś za dobra..
- Wszyscy schodzą na dół!- usłyszałyśmy krzyk nauczyciela w-fu.- Jeżeli ktoś nie pojawi się w ciągu dziesięciu minut przy dziedzińcu zostaje w szkole!
- Może to dobry pomysł? Przynajmniej oszczędzę sobie rozmowy z Manuelem.
- Ale to nie znaczy, że nie będziesz rozmawiać z nim potem. A teraz, jak byś z nim rozmawiała i by podniósł na Ciebie rękę, czy coś innego, była byś bezpieczna
- No dobra. Chodźmy! Ale to i tak mi nic nie da. Nie będę się dobrze bawić, przez dwa punkty.- powiedziałam łapiąc torbę i wychodząc z pokoju.- Po pierwsze nie umiem pływać.- zamknęłam drzwi na klucz i włożyłam do torebki.- Po drugie.. Cholernie się boje, przez co punkt poczytalności i zabawy spada w dół!
- Punkt czego i cze.. Nie ważne! Będziesz się bawić w baseniku dla małych dzieci!- krzyknęła rozbawiona
- Ty.. lepiej się już nie odzywaj!- powiedziałam. Wyszłyśmy na dziedziniec
- Edwards, Nelson!- wrzasnął Jim.- Jak zawsze spóźnione. Następnym razem pojedziemy bez was, albo przywiąże was do autobusu i będzie was ciągnąć za nami!- wydzierał się na nas.
- Uaa.. co za groźby!- powiedziałam do Kasi. Zupełnie nie wiem dlaczego spojrzałam w lewą stronę. Pożałowałam. Zobaczyłam Manuela, który wertował mnie wzrokiem. Wszyscy zaczęli wchodzić do pojazdu, a ja i Kasia stałyśmy. Ja zapatrzyłam się w drzewa prowadzące do parku, a Kasia na ulicę prowadzącą do jej ulubionego sklepu odzieżowego.
- Edwards, Nelson!- znowu się wydarł.- Wolicie iść na pieszo?!- wydarł się. Dopiero teraz się zorientowałam, że klasa IIe jedzie z nami.
- Wole się przejść na pieszo!- krzyknęłam.
- Bez żartów, natychmiast wchodzić!- nie miałyśmy wyboru. Weszłyśmy. Manuel siedział z przodu. Patrzył na mnie. Szybko odeszłam od niego udając, że go nie widze. Dojechaliśmy do pływalni w niecałe trzydzieści minut.
- Idźcie się przebrać, jeżeli ktoś tego nie zrobił! Widzimy się na pływalni punkt trzynasta czterdzieści! Tylko się nie spóźnijcie jak Edwards i Nelson.- wrzeszczał nauczyciel wychowania fizycznego.- Pewnie nie będziecie na czas więc tego nie będę od was oczekiwać!- i zaczęliśmy wychodzić z pojazdu. Zobaczyłam, że Manuel stał koło wejścia. Serce zaczęło mi bić jak szalone. Ominęłam go obojętnie. Już dawno powinien się domyśleć, że NIE chce! Weszłyśmy do środka i ruszyłyśmy do przebieralni dziewczyn. Po pięciu minutach byłyśmy gotowe. Związałam moje włosy w grubego koka. Weszłyśmy na basen. Większa połowa uczniów już była w czym.. Odd, Ulrich, Mila, William, Ksenia, Sissi, Nicolas, Herve i.. oczywiście ten głąb.
- No, tym razem się nie spóźniłyście!- wydarł się na nas.- Macie szczęście!- po dziesięciu minutach wszyscy już byli w wyznaczonym miejscu.- Macie trzy godziny!- krzyknął. Wszyscy porozbiegali się w swoje strony, a ja usiadłam na ławce.
- No chodź. Jak się zamoczysz nic się nie stanie.- powiedziała Mila. Bez słowa wstałam, ale ktoś mnie zatrzymał łapiąc za nadgarstek. Odwróciłam się. To Manuel. Tego się najbardziej obawiałam
- Idźcie. Ja zaraz dojde.- powiedziałam i poszłam z nim na bok. Spojrzał na mnie wyczekująco
- Nie, Manuel, nie! Przez ten szantaż nie masz nawet o czym marzyć! A jeśli powiesz o tym co widziałeś, to i tak Ci nikt nie uwierzy..- powiedziałam i zrobiłam minę, która mówi ,,wygrałam”.
- Wiesz mam swoje sposoby.- powiedział i złapał mnie w talii
- Manuel, co ty wyrabiasz!- krzyknęłam i spojrzałam mu w oczy. Coo?!
- Minus! – zaczęłam się wydzierać. Wojownicy Lyoko spojrzeli na mnie. Manuel, a raczej jego klon podniósł mnie do góry i podszedł ze mną do basenu. Zaczęłam się szarpać, ale był za silny.
- Słyszałem, że nie umiesz pływać.- powiedział i uśmiechnął się szyderczo. Chłopaki i dziewczyny podbiegły do nas. On gwałtownie podrzucił mnie do góry i puścił. Niczym kamień wpadłam do wody. Poczułam dno basenu. Nie mogłam nic zrobić. Byłam w zbyt wielkim szoku. Zaczęłam się dusić. Nie miałam już tlenu. Po chwili poczułam jak ktoś mnie łapie. Wynurzyliśmy się. Zaczęłam kasłać.
- Nic Ci nie jest?- spytał wystraszony Odd. Wyglądał tak słodko w tych swoich długich nienażelowanych włosach.
- Chyba nie. – powiedziałam. Szybko wyszliśmy z basenu. Klon Manuel znikł.
- Skoro to nie Manuel, to gdzie jest?- spytała Kasia.
- Nie mam pojęcia, ale mam złe przeczucie, że trzeba iść do Lyoko!- powiedział Jeremy.
- Edwards! Czekaj tu!- krzyknął Jim
- Słuchajcie idźcie be ze mnie. Dogonie was.
- Jasne.- powiedział Ulrich i pobiegli kiedy Jim odwrócił się w drugą stronę zobaczyć czy wszystko gra
- Podejdź do mnie. – rozkazał o dziwo spokojnie. Podeszłam niepwnie
- Taak?
- Chodź ze mną.- powiedział i wskazał mi jakiś pokój. Ruszyłam za nim
————————————————————- —————————————————-
Biegli do fabryki. Byli już na moście. Zjechali po linie. Kiedy byli już w windzie ponaglali ją, mówiąc, że jedzie za wolno. Kiedy dotarli do komputera..
- Kto to?- spytał Odd
- Nie uwierzysz.- powiedział Jerr poprawiając okulary.
- No, dajesz!- powiedziała zdenerwowana Ksenia
- XANA i minus.- powiedział. Każdy spojrzał na siebie.- Do skanerów!-rozkazał. Ruszyli bez wahania. Weszli do skanerów. Wysłał ich do sektora górskiego.
——————————————————— ————————————————————————
Weszłam z nim do tego pokoju.
- O co chodzi?- spytałam
- Co to za chłopak, który wrzucił Cię do wody?- spytał
- Co..- spytałam głupio.- Przecież go znasz.
- Naprawdę?- teraz to on spytał głupio
- Uczysz go.. włefu!- powiedziałam
- Co? Jakiego włe.. No tak.- zaśmiał się nerwowo
- Eh, nie udawaj już , proszę. Wiem, że nie jesteś Jimem. Powiedź, czego chcesz.- powiedziałam spokojnym głosem.
- Słuchaj, musisz zacząć się mnie bać.- powiedział.
- Ciebie? Ale Ciebie nie da się bać.- powiedziałam głosem jak bym mówiła do małego dziecka.
- To nie są żarty, mała.- warknął
- Ej! Nie jestem mała! – Podeszłam do XANAy w ciele Jima. I podniosłam głowę do góry, a on opuścił swoją w dół.- No dobra.. Może tylko trochę niższa od niego, ale to nie znaczy, że..- nie zdążyłam powiedzieć, ponieważ wylazł z ciała w-f’isty i zamienił się w siebie.- No okej.. Od Ciebie tochę bardziej, ale.. to nic!
- Od teraz nie będę dla Ciebie miły.- wrzasnął i podszedł do mnie mocno ciągnąc mnie za włosy. Przyciągnął mnie do ściany i mocno mnie o nią rzucił. Z lewej brwi i nosa zaczęła lecieć mi krew. Upadłam na kolana. Czemu każdy mną pomiata? Zaczęłam płakać. Znowu złapał mnie mocno za włosy. Pisnęłam. Kazał mi patrzeć w swoje oczy. Widziałam w nich złość i smutek. O dziwo ta złość wydawała się nie być na mnie. Miałam wrażenie, że ON zaraz się ROZPŁACZE.. W moich oczach mógł zobaczyć teraz strach i smutek. Puścił mnie
- Idź już.- powiedział.- Idź, zanim Ci coś zrobie!- nie ruszyłam się z miejsca. Byłam cała zrozpaczona. Czułam się dziwnie.- Wynocha!- wrzasnął. Spojrzałam na niego dziwnie. On zaczął patrzyć na mnie z nienawiścią. Ale ta nienawiść była chyba z tego, że go nie słuchałam.
- Co? Ale, czekaj.. I, że ja mam tak wyjść po prostu do tego minusa..?
- Nic Ci nie zrobi..
- Zrobi! Groził mi! Boję się! Boje się o mnie i o moich przyjaciół!- teraz to ja zaczęłam się na niego wydzierać. Wyszłam z pokoju. Wytarłam ręką krew ściekającą mi po twarzy. Weszłam do szatni i ubrałam się. Zaczęłam biec do fabryki.
—————————————————— ————————————————————————-
- Gdzie Kara? Mamy problem!- krzyknął William.
- Widzę! Nie odbiera komórki!- powiedział.
Walczyli z wszystkimi stworami minusa i kilkoma krabami i osowcami XANAy
- Ja akurat dzisiaj nie jestem głodny!- krzyknął Odd załatwiając jedocześnie dwa osowce. XANAy i Minusa. Czekajcie spróbuje się jeszcze dodzwonić.
———————————————————— ———————————————————————–
Biegłam po moście. Usłyszałam dźwięk mojej komórki. Zatrzymałam się.
- Co jest.- spytałam odbierając. Zaczęłam biec dalej.
- Gdzie ty do cholery jesteś?!- krzyknął Jeremy.- Czemu nie odbierałaś komórki?
- Zostałam dłużej na basenie.- powiedziałam.
- No to, to wiem.. Okej nieważne. Mamy problem. XANA i minus zaatakowali jednocześnie. Wieża ma kolor krwisty. Czyli jak się domyślasz czerwony zmieszany z czarnym..
- Tak do dziwne.- powiedziałam zjeżdżając po linie.- Okej. Jestem, w windzie. Zaraz będę.- i rozłączyłam się. Weszła do środka. Zamknęła się. Oparłam się o ścianę. Winda gwałtownie się zatrzymała. Spojrzałam odruchowo na górę. Zobaczyłam, że przez klape zaczęła lać się woda. Zaczęłam panikować. Szybko wyjęłam komórkę.
- Kara! Długo?!- darł się do słuchawki
- Słuchaj! Ja chyba nie przyjdę!- powiedziałam zrozpaczona.
- Ale.. co się stało?
- Winda się zatrzymała. Zalewa się wodą!- darłam się.
- Spokojnie, coś wymyślimy!- powiedział
- Słuchaj, powiedz Kasi, żeby weszła do wieży. Kiedyś dawałam jej zapasowe klucze. One działają tylko kiedy JA je uaktywnie.- woda dosięgała mi do pasa. Dopiero teraz zauważyłam, że w wodzie są jakieś ryby. Znając minusa, to są śmiertelne ryby.
- Jak to zrobisz?- spytał
- Mogę to zrobić z prawdziwego świata, a co myślałeś? Powiedź Kasi.- i rozłączyłam się. Unikałam spotkania z rybami. Zamknęłam oczy. Zaczęłam błyszczeć się różową powłoką. Tak samo jak Kasia w Lyoko. Poczułam jak ryba mnie gryzie. Upadłam na kolana, przez co woda nalała mi się do uszu. Gwałtownie wstałam. Zaczęłam panikować coraz bardziej. Chodziłam w kółko, żeby odpędzić ryby i nie zostać ugryzionym.
———————————————————————- ——————————————————-
- Kasia biegnij do wieży, Kara..- zaczął Jeremy
- Wiem! –Powiedziała.- Osłaniajcie mnie.- Potwory zaczęły strzelać namiętniej i tylko w stronę Kasi.
- Ej, nie szalej tak. Ostatni strzał i wypadasz z gry, a Kara nam utonie!- krzyknął
- Jak utonie? To jest, aż tak źle?- spytała Mila
- Tak.. Zadzwonie do niej i spytam jak leci.- wykręcił mój numer.- Halo, Kara?
- No, a kto inny? Długo jeszcze?!- wydarłam się
- No. Są małe komplikacje.
- Słuchaj, woda dosięga mi już do szyi. Wątpie, że dopłynę co najmniej do ściany windy!
- Okej, powiem, żeby się pośpieszyli.- rozłączył się.- Można szybciej? Kara nam tonie.- powiedział niespokojnym głosem
- No tak..- powiedział Odd załatwiając trzy bloki.
- Sam sobie tutaj przyjdź i nam pomóż.- powiedział William. Uderzył swoim mieczem o ziemie przez co rozeszła się na dwie strony. Kilka potworów spadło na dół.
- Dzięki. Ja tutaj pilnuje kontaktu z księżniczką.- powiedział. Mila załatwiła pięć krabów swoim harpunem* oraz siedem potworów mocą.
- Jak tam Kara?- spytała Ksenia. Wysyłając wybuchające dyski w stronę osowców. Zniszczyła wszystkie.
- Nie odbiera!- powiedział wystraszony.
- Okej. Droga już w miarę przeczyszczona. – powiedziała Kasia.- Biegnę.- pobiegła w stronę wieży. Jeden krab stanął przy niej. Potem stanęły jeszcze trzy z lewej, prawej strony i z tyłu. Wyjęła z kieszeni wachlarz* i rzuciła nim w potwory. Zniszczyła dwa. Zamknęła oczy i wyobraziła sobie, że potwory to małe, słodkie króliczki. Otworzyła oczy. Zamiast dwóch, wielkich, brzydkich krabów, kicały małe króliczki. Bez zastanowienia wbiegła do wieży. Weszła na najwyższe piętro. Położyła rękę na interfejsie. Kasia Code Lyoko.
- Jeremy, już! Włącz powrót do przeszłości.- zarządziła Kasia.
———————————————————————– ————————————————–
- No Nelson.. Gdzie Edwards się zapodziała?- spytał Jim
- No właściwie to nie wiem. Nie było jej w pokoju..
- Niech się pośpieszy. Nie będziemy na nią czekać.- powiedział pod nosem.
- No i..?- spytał Odd.- Nie ma Kary?
- Nie. I tego zaczynam się bać. A co jak nie zdążyłam? A co jak tam utonęła! Będę miała wyrzuty sumienia, do końca życia!- wrzasnęła
- Ej, nie ma się czego bać, żyje.- Kasia gwałtownie się odwróciła.
- Kara, przepraszam, przepraszam!- zaczęłam płakać.- Przepraszam za wszystko!
- Dobrze już, dobrze..
- Gdzie byłaś?- spytał William
- Musiałam coś załatwić z Manuelem.- powiedziałam.- Chodźmy, bo Jim nam tego nie przepuści.- zaczęliśmy się śmiać! Ale do czasu..
- Przygotuj się. Ten tydzień będzie najgorszym tygodniem twojego, krótkiego, kończącego się życia.-usłyszałam głos minusa w mojej głowe po raz drugi.
———————————————————————————- ———————————————–
No cześć! Dzisiaj myślę, że bardzo długi rozdział. No i teraz jestem podjarana! Ponieważ po tym rozdziale zapowiadam rozdział pod tytułem. ,,Droga do piekła” a wiecie co to za rozdział.. powiedzcie, że wiecie.. xD. Ten rozdział będę pisać długo, bo ma być wyjątkowy i no w miarę długi. Osobiście ten rozdział jest do dupu.. Zupełnie mi się nie podoba :/ Wszystko takie.. sztuczne.. No, ale czekajcie na ten straszony rozdział. Kocham was ;D. Kara
Legenda:
- Mila ma moc wody (może wyłonić kilka kropel z cyfrowego morza), oraz swój harpun.
- Kasia ma moc słońca ( może usmażyć potwory :D) oraz wachlarze, którymi rzadko się osłania.
PS. Mam jedno pytanie. Mam zrobić opis wszystkich bohaterów mojego opowiadania? Pracowała bym nad tym dopiero po ,,strasznym” rozdziale i też dość długo, ale to nic, więc? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz