Otworzyłam oczy. Znowu zobaczyłam to wstrętne miejsce plus usłyszałam jakieś piski, bardzo mi znane piski. Szybko poderwałam się od ziemi mimo wszystko, że nie miałam siły i zaczęłam biec co chwilę się potykając. Z każdym metrem robiło się coraz ciemniej. Poczułam mocny uścisk na ramieniu. Odwróciłam się.
- Zostaw mnie!- krzyknęłam wystraszona
- Ona umiera.- powiedział i zaśmiał się złośliwie
- Nie musisz go słuchać! Nie musisz słuchać minusa!- krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Nie uwierzysz, ale musze.- uśmiechnął się. Ten uśmiech spowodował ciarki na moich plecach. Rzucił mną o ścianę.
- Daniel, proszę, przestań!- on tylko znowu się zaśmiał. Złapał moją głowę w ręce i spojrzał w moje oczy. Były takie.. inne. Na pewno nie podobne do oczu minusa. Jego oczy wyrażały strach i chęć mordu, a oczy minusa, niechęć i nienawiść do mnie, były zimne, takie straszne.. i oczywiście trzy inne takie jak, chęć mordu, chęć mordu i chęć mordu. To przede wszystkim. Wyjął coś z kieszeni. Zobaczyłam, że to pistolet.
- Ej, ty chyba nie chcesz..?- zaczęłam. Pisk Kasi ustał. Nie, tylko niech to nie będzie to o czym myśle.
- Niestety, ale tak.- powiedział i wycelował we mnie. Zwolnił spust pistoletu. – Pożegnaj się z życiem.- Wystrzelił.
—————————————————————————— ——————————————————
- Kochasz Karę?- spytała Mila Odda kiedy weszła do pokoju chłopaków.
- O co chodzi?- spytał niepewnie.
- Pytam się o coś.
- A ja nadal nie wiem o co chodzi.
- No to chociaż, czy się o nią martwisz?
- Martwię. Stało się coś?
- Tak, zasnęła. Razem z Kasią..
- Żartujesz?! Nie!- krzyknął i wstał z łóżka. Kiwi zaczął zajadliwie szczekać.
- Wiesz gdzie Ulrich?
- Nie widziałem go dzisiaj od rana.
- No to chodź!- pobiegli przez korytarz. Po drodze spotkali Ulricha
- Pali się?- spytał uśmiechając się
- Kasia i Kara zasnęły!- powiedział Odd. Ulrichowi zrzedła mina. Zaczęli biec do naszego pokoju. Wbiegli. Zobaczyli nas śpiące. Byłyśmy całe spocone od strachu i wysiłku.
- Ej, wstajemy.- powiedział Odd delikatnie szturchając mnie w bok.
- Aaaaaa!!- pisnęła Kasia, która przed chwilką się obudziła.- Ała, ała. Boli.- powiedziała zwijając się z bólu.
- Co on Ci zrobił?!- spytał wystraszony Ulrich
- Aa..- opadła na poduszkę. Dopiero teraz stróżki krwi zaczęły zlatywać po jej ciele jak strumyk.
- Kochanie.- powiedział Ulrich łapiąc Kasię za rękę.- Co on Ci tam robił?- powiedział robiąc groźną minę. Jak tylko go dorwie to..
- Miał nóż.. On kaleczył mnie nożem!- krzyknęła. Ulrich zrobił się cały czerwony na twarzy. Jak on mógł robić krzywdę jego Kasi?! Spojrzeli na mnie. Po moich policzkach poleciały łzy.
- Kara, wstawaj! Proszę! Natychmiast.- krzyczał wystraszony Odd. Jak na zawołanie, tuż przed pociągnięciem spustu obudziłam się z krzykiem. I to głośnym. Spojrzałam na blondyna. Przytuliłam się do niego. Odwzajemnił przytulaska.
- Co się stało?- spytała Kasia. Spojrzałam na nią jak na widmo
- Ty żyjesz!- powiedziałam i odetchnęłam z ulgą. Ale posmutniałam kiedy zobaczyłam ją w takim stanie.
- Nic mi nie jest.- powiedziała. Czuła, że ból odchodzi bardzo szybko.
- A tobie.. robił coś?- spytał Odd. Nie wiedział czy chce usłyszeć tą informacje.
- Nie, minus nic.. Ale Daniel tak.. Chciał mnie zastrzelić.- powiedziałam i wtuliłam się w koszulkę Odda mocząc ją obficie łzami.
- To dziwne.. Wiedział, że jesteś.. Ale nic tobie nie zrobił.. Nie sądzicie, że to dziwne?- spytała Mila
- Też nad tym myślałam..- nagle komputer zapikał. Dostałam wiadomość o następującej treści. ,, Mam twoją przyjaciółkę, Ankę, jeśli chcesz, żeby nic jej się nie stało przyjdź do Lyoko. XANA”. Szok! Jak.. przecież to niedopuszczalne! Przecież.. Nie wiem jak się wyrazić. Wyłączyłam szybko monitor, żeby nikt nic nie przeczytał. Dobry pomysł. W końcu spotkam XANAe. Po tylu miesiącach. Wstałam z krzesła.
- A ty gdzie?- spytał Jerr
- Na spacer. Słabo się czuję, przepraszam.- powiedziałam i wyszłam.
Szłam w stronę fabryki słabym krokiem i blada. Nie wierzyłam, że XANA jest taki nieczuły.. Na pewno nie dorównuje minusowi, ale jest.. Weszłam do windy. Wjechałam na górę. Wpisałam koordynaty Lyoko. Znowu weszłam do windy i zjechałam kilka pięter niżej. Weszłam do skanera.
Sektor polarny. Wolałabym leśny, ale cóż. Skoro tutaj muszę się z nim spotkać.. Po chwili koło nosa przeleciał mi szary dym. Odwróciłam się. Zaczęłam gwałtownie się rozglądać.
- Ej no! Nie mam ochoty na zabawę w chowanego! Przyszłam! Zrób ze mną co chcesz, ale oddaj Anię.- powiedziałam. Pojawił się przede mną. Duży mężczyzna około 32 lata. Spojrzałam mu w oczy. Oczywiście czerwone z znakami XANAy, ale jedno było zastanawiające. Nie było tej nienawiści co miał minus. Był spokój i opanowanie oraz.. strach. Zza skały wyleciał osowiec. Delikatnie położył Ankę na ziemi koło mnie.
- Weź sprowadź ją jakoś na ziemie.. Nie chce, żeby tutaj była.- powiedziałam. Pokazał potworowi, że ma strzelać w dziewczynę. Sama bym to zrobiła.. Gdybym miała moc..- Więc. Co teraz mi zrobisz?! Może to samo co minus..?- zaczęłam, ale mi przerwał.
- A co Ci robił ,, minus”?- spytał niby obojętnym tonem.
- Nie.. nie ważne.- powiedziałam, a łzy same zaczęły mi wypływać z oczu.- Dobra zrób to co musisz.- zawołał styfozoe. Tak myślałam.. Wiedziałam co teraz zrobi. Będzie miał to co chciał.. Mogłam się domyśleć, że XANA i minus ze sobą współpracują. Odruchowo zamknęłam oczy.
- Nie bój się.. Chcę usunąć z Ciebie tego wirusa.- powiedział. Tylko wiedział o tym, że go mam..
- Nie, nie chce!- powiedziała kiedy styfozoa zaczęła do mnie podchodzić. Złapała mnie. Rozpłakałam się.- Za co?! Torturowana przez minusa, prawie zabita, i jeszcze to?!- krzyczała ze strachu.. Styfozoa puściła mnie. Upadłam ciężko na ziemie.
- Co Ci robił?- spytał ostrym głosem
- Nic! Nie ważne! Nie chce o tym gadać!- powiedziałam
- Co on Ci robił do jasnej cholery!- wrzasnął na mnie. Podszedł do nie i złapał mnie za nadgarstki. Miałam rękawiczki więc trudno było zobaczyć przez nie rany. Pisnęłam.
- Puść! Boli!- krzyknęłam. On nadal trzymał. Powstrzymywałam się od krzyczenia z bólu. Wiedziałam. On chce sprawiać mi ból. Tak samo jak minus.
- Najpierw powiedz co on Ci robił.- zacisnął ręce mocniej. Z moich nadgarstków zaczęła lać się krew. Od razu puścił. – On Ci to zrobił?- spojrzałam na niego z nienawiścią.
- Tak on! On mnie torturował, bił, ale kogo to interesuje!- warknęłam na niego.
- Zabije go!- krzyknął. Wystraszyłam się. Zupełnie nie wiem o co chodzi! Zamienił się w dym.
- Czeekaj!- powiedziałam stając przed nim..- Nie możesz tego zrobić!- powiedziałam ze strachem. Ale on mnie wyminął uderzając. Wypadłam z gry. Co ja takiego narobiłam?!
————————————————————————————— ———————————————
Cześć tu Kara. Zauważyłam, ze dawno, ale to dawno w moich opowiadaniach nie było XANAy. Więc proszę, krótki rozdzialik z XANAą. Oczywiście będzie go coraz więcej(horrorowate opo) Niedługo przygody bohaterów na moim blogu dobiegną końca. Cieszycie się? Oczywiście wtedy nie zamknę bloga, będę dalej pisać tylko już w liceum (do którego będą chodzić tylko 2 miesiące, potem zrezygnują z dalszej nauki) i ogólnie domu. Oraz jak będą dorośli i takie tam. Normalne życie. Chyba, ze będziecie chcieli, żebym skończyła pisać po tym jak skończy się ich historia.. (będzie trwać jezcze 40,50 rozdziałów(się zobaczy)) Kocham was.. paa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz