niedziela, 28 grudnia 2014

35. ,,Okej.. Jednak rzucanie mną o ścianę jest lepsze od tego!"

- Powrót do przeszłości.- powiedział Jery i nacisnął enter.
Ten sam dzień zaczął się od nowa. No i co tu robić? Jest znowu piątek. Powinnam dłużej spać ponieważ mamy lekcje na 09:55
- Kasiul.- szepnęłam.- Jak się czujesz?
- po tym jak mną rzuciłaś o ścianę?- spytała patrząc na mnie z kpiną.- Normalnie świetnie!
- Dziewczynki.- przypomniałam jej.
- Okej.. jednak rzucanie mną o ścianę jest lepsze od tego!.- powiedziała. Nagle zadzwoniła moja komórka. Odebrałam. Po 10 minutkach się rozłączyłam. Wobec Kasi miałam bezcenną minę
- Co się tak cieszysz?- spytała z ciekawością
- Alka, Nikolka! Nie przyjeżdżają- pisnęłam
- Nie no. Żartujesz?- teraz ona też miała,, bezcenną ” minę
- Śpimy dłużej.- powiedziałam.- Branoc
- A która tak właściwie jest godzina?
- 06:39. DO-BRA-NOC!
- Okej, okej. Dobranoc.- i położyłyśmy się z powrotem na łóżku. Ja zakryłam się jak to w moim zwyczaju na uszy.
Trzy godziny potem w szkole:
- Gdzie one są?- spytał Odd.- Znowu dziewczynki?- spytał. Po chwili wbiegłyśmy do klasy.
- Przepraszamy za spóźnienie.- powiedziałam
- To co tak długo?- spytała Mila
- Zgadnij. Kara spała jak kamień. Nie mogłam jej obudzić.- wysyczała i uśmiechnęła się.- Było tylko ,, Jeszcze 5 minut”, ,,Mamo nie chce do szkoły” i tym podobne.
- No pięknie.- powiedział lekko rozbawiony Will.- Mamy dwóch śpiochów w naszej paczce.- Czy on powiedział NASZEJ paczce? Zaliczam się do ICH paczki?! Jest! A może to tylko tak mu się powiedziało.. Minęło dopiero 15 minut nudnej lekcji chemii. Nagle koło nas pojawiła się zgnieciona karteczka. Kasia ją wzięła i rozwinęła. Jej treść mnie zaskoczyła. Brzmiała tak:
    Mam pytanie.. oczywiście jak się nie zgodzisz to nie, ale poszła byś ze mną na spacer?
                                                                                                                                                                                                                                                                                                         Ulrich
No to super! Czyli teraz ja jedyna z NASZEJ paczki nie będę miała chłopaka. A nie jeszcze Odd, ale on chyba.. nic do mnie nie czuje więc nic z tego nie będzie. Kasia wzięła czysty kawałek kartki i napisała:
                                                                                                                         Bardzo chętnie. Może o 18:35? Czekaj na mnie przed internatem
I dała mi kartkę, żeby JA dała MU! A co ja jestem? Wzięłam tą kartkę i dałam brązowowłosemu. No to cały wieczór jestem sama. Będę miała czas, żeby pogadać z moimi przyjaciółkami z Polski: Igą i Klaudią.
W naszym pokoju godzina 18:20:
No i?- spytała wchodząc do pokoju.- Spojrzałam na nią. Wytrzeszczyłam oczy. Wyglądała przepięknie! Różowa sukienka z cekinami bez ramiączek, różowe buty na dość dużym obcasie, czarne bolerko. Włosy zapięła w kok i związała różową kokardą. Makijaż miała mocno różowy a usta bardzo czerwone. Kasia zorientowała się, że patrze na jej usta.
- No wiesz.. jak by do czegoś doszło..- zaczęła  blądyna
- Nie gorączkuj się tylko idź!- przerwałam jej.- Tylko naprawdę, nie przesadź
- Jasne, jasne.- powiedziała. Wzięła różową torebkę z niebieskimi wzorkami i wyszła
- ,, Nie no nasza kochana MISS”.- pomyślałam i usiadłam przed komputerem. Włączyłam Skajpaja i Ask’a.
Przed internatem:
- Cześć.- powitał ją nieśmiało Ulrich i dał jej różową róże.- chyba różowy to twój ulubiony kolor
- Jak byś zgadł.- uśmiechnęła się i dała mu buziaka w policzek.- Dziękuję
- Idziemy na miasto?- spytał
- Bardzo chętnie.- uśmiechnęła się szerzej
Oczami Ulricha:
Nie wieże, ze odważyłem się zaprosić Kasie na randkę. Co prawda jest jesień więc na lody niestety zabrać jej nie moge, ale.. jest wiele lepszych miejsc. Na przykład kawiarnia. Spojrzałem na śliczną blądynkę.
- Masz ochotę iść do kawiarni?
- Z oczywistą chęcią.- zaczęliśmy kierować się w stronę niebieskiego budynku z białym dachem. Złapałem ją niepewnie za rękę. Pozwoliła mi na to. Usiedliśmy przy wolnym stoliku. Zamówiliśmy swoje..słodycze..
- Pewnie gdyby Odd tu był wykupił by całą kawiarnie.- spróbowałem żartować. Zaczęła się śmiać
- Gdyby Kara tu była..- zacięła się.- pewnie nic by tu nie kupiła.- spojrzała na mnie.- Nie sądzisz, że do siebie pasują?- spytała
- Pewnie, że tak tylko nie chcą się przyznać, że to prawda.
- A.. czy ty.. czy ty coś do mnie.. czujesz?- spytała lekko drżącym głosem. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się.
- Oczywiście.- odpowiedziałem i nachyliłem się . Chwilę potem nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz