- Ty kretynie!- krzyknęłam na niego. Jak on w ogóle mógł tak pomyśleć.
-Myślisz, że jesteś lepsza?! Zupełnie.. zawiodłem się na tobie!- krzyknął na mnie blondyn z fioletowym pasemkiem. Jak ja nie lubie kiedy ktoś na mnie krzyczy..
- Tak, ale ja w porównaniu do ciebie myśle.. Tyle razy Ci mówie, żebyś w końcu się ogarnął z tą zazdrością.. Ja go nie kocham!!
- Ja widziałem ZUPEŁNIE co innego!
- Odd.. nie ja już nie mogę! Idę.- powiedziałam i poszłam w stronę internatu. Czemu, akurat wybrał park? Nie mogliśmy normalnie porozmawiać.. pokrzyczeć na siebie w czyimś pokoju? Myślę, że przesadza z tą zazdrością. No ile razy można mówić rzeczy typu ,, Ja nic do niego nie czuje, spoko”, ,, Kochanie, jesteśmy tylko przyjaciółmi”, albo tak jak ja to powiedziałam niedawno ,, ogarnij się z tą zazdrością”. Yh, chłopaki. Najgorsza, a jednocześnie najlepsza rzecz na świecie. Postanowiłam, że ja nie będę się zniżać do poziomu jeszcze niższego. I tak on mnie zdążył upokorzyć mnie już na maksa. Dobra, kocham go, ale bez przesady, nie może mnie osądzać, że go zdradzam z pierwszym lepszym..Czy może? Już sama nie wiem. Jestem smutna! To praktycznie moja pierwsza kłótnia z nim. Weszłam smutna do pokoju. Na mój pech siedziała tam Kasia. Teraz będzie przesłuchanie. Tego najbardziej chciałam uniknąć!
- Co się stało, kochanie?- spytała Kasia.
- A nic takiego, tylko pokłóciłam się z Odd’em. To nic takiego.- zrobiłam oburzoną minę.
- Okej, nie wnikam.- i zaczęła czytać jakąś książkę ,,Bezsenność”. To chyba jakaś książka z przedziału HORRORY. Jak ja nienawidze horrorów. Złe wspomnienia z dzieciństwa. Kiedyś jak miałam 11 lat to oglądałam je godzinami, ale teraz się zmieniłam. Z niedobrej dziewczynki, która bije wszystkich i rozwala szkołę i nie tylko, w dobrą, uczuciową, która oddałaby za wszystkich życie, a co z tego mam? NIC.
- Kara?-ktoś wszedł do naszego pokoju.- Pan dyrektor prosi Cię natychmiast do swojego gabinetu.- powiedział Jim. No super, ej no! Szłam za Jimem. Doszliśmy do gabinetu dyrektora. Jim wepchnął mnie do środka i zamknął za mną drzwi.
- Chciał mnie pan widzieć.- spytałam niepewnie.
- Tak, usiądź to będzie długa rozmowa, ponieważ doszliśmy do faktu, że nasz okłamałaś.- Zaczął pan Delmas.
- W jakim sensie?- Spytałam jeszcze bardziej niepewniej
- Spokojnie niewyrzucimy Cię ze szkoły. Tylko chcę to wyjaśnić.. i też rozwarzyć przepisanie Cię do innej klasy..
- Jak to do INNEJ klasy?!- prawie krzyknęłam
- Spokojnie, jeżeli chodzi o twoje kłamstwo, chodzi o szkołę.- zaczął.- Dzwoniliśmy do twojej starej szkoły.- po jaką cholerę dzwonić do mojej starej szkoły!? Mógł to zrobić dawniej! Kłamstwo by się nie pogłębiało.. No właśnie, o jakie kłamstwo chodzi?-Dowiedziałem się, że w szkole podstawowej, w kasach 4-6 byłaś i pierwszej połowie gimnazjum.. jak by to łagodnie powiedzieć.. niezłą łobuziarą.. Nie spodziewałbym się tego po tobie.- Ej no, przecież przed chwilą o tym myślałam.. Jak to?!- Dowiedziałem się, że prawie podpaliłaś szkołę, biłaś dziewczyny tak samo jak i chłopaków, chodziłaś na wagary, prawie trafiłaś do poprawczaka razem z twoją przyjaciółką Milą..- No nie! Mile też w to wciągają?! Najgorszy dzień życia!
- Jeżeli chodzi o Milę..- zaczęłam.
- Jeszcze nie skończyłem.- uciszył mnie dyrektor.- Otóż przepisanie Cię do innej klasy jest konieczne, ponieważ dowiaduję się, że uciekasz z lekcji.- jeju.. chociaż zeszliśmy na mniej drażliwszy temat..-Boję się, że to niestety będzie dla twojego dobra. Z przyjaciółmi będziesz się spotykać na korytarzu, albowiem też po lekcjach.- Ej no ale, oni też wagarują.. Jaak? Czemu akurat ja muszę ponosić konsekwencje?
-Ale, oni też wagarują, więc czemu pan uczepia się tylko mnie?!- Co się ze mną dzieje?! Czemu ja na nich.. skarżę? Co ON mi zrobił?!
- Tak, ale w swoich wcześniejszych szkołach nie mieli takich problemów jak ty..- powiedział spokojnie ojciec Sissi.- Jutro nie pójdziesz na lekcje. Przyjdziesz do mnie o 09:30. Dowiesz się do jakiej klasy zostałaś dodzielona, a teraz dziękuję za rozmowę. Możesz wyjść.- powiedział. Wstałam z krzesła. Wyszłam z łzami w oczach. Czemuż to zawsze ja?! Teraz to ja wparowałam jak błyskawica do naszego pokoju i się rozbeczałam, rozbeczałam jak mała dziewczynka.
- Dobra, teraz gadasz, czy jak przestaniesz płakać.- spytała moja blondyna.
- Dyrektor..- zaczęłam, ale nie dokończyłam. To wszystko przez płacz. Kasia tylko wstała i usiadła koło mnie na łóżku, wyciągnęła do mnie ręce w stylu ,,przytuliś”. Przytuliłam. Siedziałyśmy tak w ciszy dopóki nie przestałam płakać. To się nazywa przyjaciółka!
- A więc dyrektor co?- spytała kiedy przestałam płakać. Westchnęłam głośno.
- Przepisał mnie do innej klasy.- powiedziałam. Kasi opadła buzia.- Od jutra nie musze iść do szkoły po jutrze idę do ,,nowej” klasy.- znowu westchnęłam.
- Ale.. i co ty tak poprostu na to pozwoliłaś?- spytała oszołomiona Kasia.
- Nie.. tak.. znaczy nie wiem czy tak od razu.. ale jest jeszcze jeden problem.. chodzi o minusa.
- Zrobił Ci coś?- spytała przerażona
- No w tedy w Lyoko.. Mam złe wrażenie, że to coś złego, bo pomału czuję się jak.. tamta ,,dawna” Kara..
- Nie.. napewno Ci się zdaje.- próbowała mnie uspokoić, ale brzmiało to też tak jak by uspakajała siebie..
- A jak my będziemy teraz się.. jeju dyrektor wszystko zepsuł!! A co jak XANA i minus.. albo minus będą atakować?-
- Yh, nie poddamy się, Kara, tutaj chodzi o twoje bezpieczeństwo!- powiedziała spokojnie.
- Wiem przecież!- wrzasnęłam na nią.- Wiem!.- Kasia wytrzeszczyła oczy. Ja położyłam się na łóżku. Teraz akurat się tym nie przejmowałam. Dzisiejszy dzień mnie zdenerwował już zupełnie nic mnie nie interesuje
***
Wstałam przed umówioną godziną. O 08:00. Dopiero zaczęli zajęcia, a ja?! Wzięłam ręcznik, szczoteczkę, pastę i jakieś ubrania. Umyłam się szybko. Potem nieśpiesznie nałożyłam trochę pasty na szczoteczkę i równie nieśpiesznie zaczęłam szorować zęby. I założyłam ubrania.. I poszłam do dyrektora po dalsze instrukcje
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz