- Miałam wizje.- powiedziałam lekko zmieszana.- To już koniec.- z moich oczu zaczęły płynąć łzy
- Ale, jak to?- spytał troskliwym głosem Odd, co nie powiem, bardzo mi się spodobało.
- Minus robi się silniejszy.- powiedziałam.- Chcę się mnie pozbyć, bo wie, że jestem dla niego..- zawiesiłam się.- Nie wiem czy określenie ,, za silna” tutaj pasuje więc zastąpie to zdaniem ,,za sprytna”.
Oczami Odd’a:
Coraz bardziej zaczynam bać się o Karę. Czy to możliwe, że boję się o nią jako przyjaciel? Kara ma straszne życie. I do tego doszły te wizje. Ze wszystkich sił będę starał się jej pomóc. Nawet jeśli od tego będzie zależeć MOJE życie.
Oczami Kasi:
Jakie znowu wizje? Czy Kara chodź raz, jeden jedyny raz, nie może żyć normalnie? Czy ja prosze o tak wiele? Ona jest dla mnie jak siostra.. Nigdy przenigdy nie pozwole jej skrzywdzić. Czemu ten minus chce ją zabić? Przecież X.A.N.A już się nią zajmuje. Chcą odebrać jej kody, żeby nie mogła dezakwywować wieży idp. Dlaczego Kara musi tak cierpieć?!Czemu musi mieć takie lipne życie?
Moimi oczami:
Musze znaleść sposób, żeby się go pozbyć raz a na zawsze. Naprawdę chcę choć raz normalnie żyć! To nie jest przecież tak wiele! Ja nie prosze przecież o diamenty, czy też super dom. No, ale cóż. Chyba ma tak być. Jak pokonamy minusa wszystko będzie super.
- Kara, obódź się.- powiedział jakiś męski głos. Odwróciłam się. Nikt by ni uwierzył. Za mną stał Jim. Nauczyciel w-f’u
- O co chodzi?- spytałam niepewnie
- Miałaś mi w czymś pomóc.- powiedział Jim. Wszyscy na mnie spojrzeli.
- Naprawdę?- powiedzieli jednocześnie
- Naprawdę?- spytałam
-Taaaa..- przeciągną nauczyciel.- Nie pamiętasz?
- Tak..Pamiętam.- skłamałam
- Więc dozobaczenia za 30 minut w sali gimnastycznej.
- Dozobaczenia.- powiedziałam zmieszana
- Naprawdę obiecywałaś, że mu pomożesz?- spytał Odd
-Tak.- postanowiłam kłamać. Znowu. Chciałam dowiedzieć się o co chodzi. Dopóki nie będę pewna, że są bezpieczni nic im nie powiem, a co jak to ten minus? A co jak ja naprawdę mu obiecałam pomóc?
- Dobra, idę się szykować.- powiedziałam.- Narazie
- Po co się szykować?- spytał William, kiedy poszłam.- Chyba, że to tak naprawdę randka, a pomoc w czymś to tylko takie zmyślone, to spoko.
- Nawet tak nie myśl.- powiedział Odd.- To głupie żarty!
- Twoje nie są lepsze! Ty,rzeczywiście jesteś zazdrosny.- powiedziała Kasia
- Nie! Ona jest moją przyjaciółką. Tak samo jak waszą!
- Ehe. Uznaje, że Ci ,,wierze”
W tym samym momencie wbiegłam do pokoju. Wzięłam komórkę jak by coś się stało. Zaczęłam kierować się w stronę sali gimnastycznej. Otworzyłam drzwi. Rozejrzałam się. Nikogo nie było. Weszłam głębiej. Nagle drzwi zamknęły się gwałtownie.
- Co do..?- spytałam przerażona. Odwróciłam się. Wytrzeszczyłam oczy. No co to, to nie
——————————————-
W końcu kolejny rozdział! Obiecywałam go w tamtym tygodniu, ale nie miałam laptopa i internetu, a że jestem u taty to wstawiam teraz. Myślę, że się podoba. Bardzo szanuje wasze zdanie co do mojego bloga więc jak coś się nie podoba proszę piszcie postaram się poprawić:). Dobra może niedługo będzie 31 rozdział.. Zaraz! Już jest równy 30 rozdział!! Brawa dla Kary xD Dozobaczenia kochani. Kara :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz