Od spotkania z XANAą minęły dopiero cztery dni.. Dziewczyna siedziała przy stole pijąc ciepłe kakao słuchając muzyki na mp4
Piesek stał przy niej łasząc się o jej nogę co było bardzo kojące dla niej
Dziewczyna dowiedziała się również na spotkaniu z XANAą, ze niestety nie może się zmieniać raz za razem. Musi odczekać jeśli chce zamienić się w kogoś innego.
- Piesku, ty nie wiesz, że ja chciałam zabić moich przyjaciół… ja już nie daje sobie rady!- powiedziała upijając łyk kakao. Tenebris stanął na dwóch łapkach co było oznaką, żeby wziąć go na ręce. Podniosła delikatnie szczeniaka. Położyła go na kolana i zaczęła delikatnie głaskać. Nagle w jej głowie powstał ,,błyskotliwy” pomysł.
- A co jak bym zmieniła kolor włosów i poszła porozmawiać z nimi?- szczeniaczek spojrzał na nią.- Wiem, że to zły pomysł, ale..- powiedziała i wyobraziła sobie jak chce wyglądać
- To jedyny sposób.- dokończyła i odłożyła labradora na podłogę. Piesek zaczął szczekać i wyć piskliwie.- Spokojnie. Zaraz wrócę.-i wyszła z domu. Spojrzała na drogą, którą miała udać się w stronę szkoły. Swojej dawnej szkoły.
- Zaraz?! A co z oczami?!- zapomniała, że mimo wszystko jej oczy zostają w normalnym kolorze. Wyjęła z torebki parę brązowych soczewek i włożyła je do oczu. Ruszyła w stronę internatu.
- ,, Może uda mi się oczernić jakoś Jade” -pomyślała. Uśmiechnęła się złośliwie i przekroczyła granice szkoły Kadic.
Perspektywa Kary
Zauważyłam ich siedzących na ławce. Musze jakoś ściemniać.. Bartek chodzi tutaj do szkoły. Musze powiedziec chyba, że to mój brat.. Chyba się nie obrazi? Podeszłam do nich i spojrzałam na każdego po kolei. Łzy stanęły mi w oczach.
- E, coś się stało?- spytała Kasia
- A.. Tak! Szukam mojego.. brata, chodzi tutaj do szkoły i nie za bardzo wiem.. gdzie mogę go.. znaleźć.- zaczęłam kłamać, aż zakręciło mi się w głowie.
- Ale kto jest twoim bratem?- spytał William. Chyba widział, że jestem skołowana i chciał mnie dobić. Jak zawsze. Czemu ja nie umiem kłamać?
- Eh. Bartek…?- to raczej było pytanie, a nie stwierdzenie.. Chciałam zapaść się pod ziemie.
- Czy dobrze się czujesz?- spytała Mila.
- Tak, tak…- powiedziałam.- Tak naprawdę to chciałabym pogadać też z wami o.. czymś.- Kasia przesunęła się, a to chyba był znak, żebym usiadła koło nich.
- Więc o czym chcesz pogadać?- spytała Ksenia
- O… Karze?- spytałam niepewnie
- Ty ją znasz?- zadał teraz pytanie Odd, który się uśmiechnął. Zrobiło mi się przykro, ale jednocześnie byłam szczęśliwa, że zareagował tak na moje imie.
- Znam.. to moja przyjaciółka.- powiedziałam i spojrzałam na nich.
- A tak w ogóle to jak masz na imie?- spytała Kasia
- Jestem..- zamurowało mnie.. jak ja mam mieć na imie?- Aelita.- powiedziałam szybko.
- Bardzo ładnie…- powiedział Ulrich przez co Kasia uderzyła go lekko w głowę.- No to mów o co chodzi.
- Chodzi o to, że Kara się bardzo zmieniła, ale jednocześnie wie, że robi źle.. Opowiadała mi, że chciała Cię…-tu spojrzałam na Odda. Opuściłam wzrok.
- Wiem o co chodzi.- powiedział chłopak.- Ale nie jestem na nią zły..
- Na prawdę?- spytałam i wstałam. Chciałam go przytulić, ale przypomniało mi się, że nie wyglądam jak ja.. Oni spojrzeli na mnie dziwnie.
- Dlaczego się tak cieszysz?- spytała Jade, która cały czas siedziała cicho.
- O czekaj.. Z tobą chce porozmawiać mimo wszystko.- powiedziałam i złapałm ją za nadgarstek odciągając daleko od nich
- Co chcesz?- spytała lekko zdenerwowana. – Głupia istoto.. Nie domyśliłaś się, że ja to KARA?
- Jak to?!- wydarła się, że każdy spojrzał w naszą stronę.
- Normalnie. Nie powiem Ci jak, ale wiem, że to na pewno ja.- uśmiechnęłam się złośliwie.- i nie podoba mi się to jak patrzysz na mojego chłopaka..- Dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie i pobiegła do paczki.
- Słuchajcie!- krzyknęła.- Ta dziewczyna to Kara!
- Eee.. Jade? Dobrze się czujesz?- spytała Kasia
- Tak! Ona sama mi to powiedziała!- ja podeszła do nich bliżej
- Nie wiem co sobie ubzdurałaś, ale ja się Ciebie tylko pytałam co myślisz o Karze..- powiedziałam i puściłam oczko do niej.- Ja już musze lecieć. Jestem umówiona jeszcze z koleżanką.- powiedziałam i poszłam. Szłam do domu. Jaka ja głupia. Czemu nie pozadawałam najważniejszych pytań!? Weszłam do mojego domu i rzuciłam się na łóżko zapominając dać psu jeść. Szybko zasnęłam
Od tego dnia z rozmową ze znajomymi minęły tylko dwa dni, a ja czułam się strasznie.. Spojrzałam na ekran mojego telefonu. Odblokowałam go.. Chciałam spędzić czas z kimś kto mnie wspierał od dłuższego czasu i wie, że taka jestem. Wybrałam numer do Adriana. Pierwszy sygnał nic.. Drugi..też nic. Trzeci.. czemu on nie odbiera. Chciałam się rozłączyć…
- Halo?- spytał męski głos.
- Adrian, to ty?- spytałam niepewnie.
- Pewnie jak dzwonisz na moją komórkę to chyba ja..- odpowiedział.- Co chcesz?
- Spotkamy się?- spytałam prosto z mostu
- D-dobra..- powiedział niepewnie.. Był z szokowany. To było słychać.
- Zaraz w parku.- powiedziałam i rozłączyłam się. Pomyślałam jak chce wyglądać i zamieniłam się
Wyszłam z domu i kierowałam się ścieżką prowadzącą do parku.. Adrian już tam czekał. Opierał się o drzewo. Kiedy mnie zobaczył podszedł do mnie.
- No to co tam chciałaś?- powiedział i staną na przeciwko mnie. Był wyższy ode mnie. Ja miałam 1.60m, a on chyba 1.84m.
- Chciałam spędzić z kimś czas.. Czuję się teraz taka samotna.- powiedziałam, a łzy popłynęły mi po policzkach. On delikatnie je wytarł i spojrzał mi w oczy.
- Zgoda, ale nie płacz.. Powiedz co chciałabyś robić.- powiedział chłopak.
- Chodź! Porobimy sobie sweet focie.- powiedziałam i pociągnęłam go za nadgarstek do mojego ulubionego miejsca. Wyjęliśmy aparaty i zaczęła się świetn a zabawa. Robiliśmy sobie świetne zdjęcia
Kiedy skończyliśmy usiadliśmy sobie na moim ulubionym mostku i zaczęliśmy rozmawiać.
- Dlaczego jesteś smutna?- spytał po pewnym momencie Adrian. Spojrzałam mu w oczy. On miał śliczne niebieskie, a ja?! Jakieś czerwono czarne…
- Adrian.. Ja.. Już nie mam siły. Te wirusy mnie wykańczają, a przez to wszystko czuje się jeszcze gorzej.
- Nie martw się.. Tata niedługo znajdzie jakiś sposób, żeby usunąć z ciebie te świństwo..- opuściłam wzrok. Ale zaraz! mam pytanie…
- Adi, skoro twój tata to XANA.. to tak to ty i twoi bracia wiecie o Lyoko..
- Dokładnie, ale niegdy tam nie byliśmy i nie mamy zamiaru..
- A jak tam idzie w branży muzycznej?- spytałam i uśmiechnęłam się
- Jak myślisz?- spytał
- Macie nową płytę to chyba znaczy, ze całkiem dobrze..- przypomniał mi się pies..- Ej mam pytanie.. wiem, że możesz nie wiedzieć, ale wiesz może od kogo dostałam psa… nie dokończyłam bo mi przerwał
- Dostałaś go od taty.. znaczy jak ty to mówisz.. od ,, XANAy”
- Nie spodziewałam się..- nie przyszło mi to do głowy!- słuchaj ja już wracam do domu.- wstałam
- Odprowadzić Cię?- spytał blondyn
- Nie, dziękuję myślę, że sama trafie. Dzięki, że spędziłeś ze mną ten czas.- dałam mu buziaka w policzek i pobiegłam przed siebie. Szłam teraz drogą do domu. Poczułam, ze ktoś mnie śledzi. Odwróciłam się. Nikogo nie było. Czułam się tak jak wtedy przed śmiercią.. Przyśpieszyłam kroku.. Okej mam wirusa, ale to nie znaczy, że nie wolno mi się bać! Usłyszałam szelest liści tuż za mną. Wystraszona znowu się odwróciłam. Co się dzieje? Mam omamy słuchowe? Zaczęłam biec i słyszałam, że ten ktoś też biegnie za mną. Niefortunnie potknęłam się o wystający korzeń drzewa i przewróciłam się. Czułam jak ten ktoś stoi koło mnie i patrzy na mnie.
- Nie masz gdzie uciesz.- powiedział głos. Był zimny i mroczny.
- Czego ty ode mnie chcesz?!- wydarłam się wystraszona przewracając się z brzucha na plecy.
- Zobaczysz kiedy się obudzisz.
- Ale mi się nie chce spać.- powiedziałam wystraszona. On uśmechnął się złowieszczo i chciał uderzyć mnie patykiem w twarz, ale ja zwinnie to ominęłam. On ,, przytulił” mnie i wbił jakąś strzykawkę w brzuch. Poczułam się senna. On cały czas trzymał mnie w ramionach, ale po chwili już nic nie czułam. Zasnęłam.
Po długim upływie czasu obudziłam się w jakimś miejscu. Zobaczyłam wszystko czarne. Ściany, sofa, fotele, sufit, telewizor, wszystko! Rozglądałam się, żeby ustalić gdzie mniej więcej się znajduje, ale w pokoju było ciemno przez czarne rolety, które zasłaniały okno. Wstałam z sofy i ruszyłam od razu w stronę wyjścia. Drzwi były zamknięte.. Zobaczyłam, że na półce leżała broń. Wzięłam ją na wszelki wypadek. Wyważyłam drzwi z kopniaka i wybiegłam na świeże powietrze. Zaraz za mną wybiegł minus z taką samą bronią co ja. Strzelał do mnie, ale nie trafiał. Kiedy strzelił jeszcze raz trafił moją nogę przez co upadłam. Już wiedziałam, że umrę drugi raz. On przygniótł mnie mocniej do ziemi i przystawił mi pistolet do czoła, tak samo jak ja mu.
Słyszałam jak zwalnia spust, ale nie wystrzelił, ponieważ coś, albo ktoś pozbawił go broni. Spojrzałam w tamtą stronę. To XANA. Skąd on wie gdzie jestem.. Śledzi mnie. Patrzyłam na broń minusa i kamień obok niego. Ale Xavier ma celne oko.. Bardzo chciałam teraz w niego strzelić, ale się powstrzymałam. On sie podniósł i spojrzał na swojego,, barta”.
- Co ty wyrabiasz?- wydarł się na niego. Ja skorzystałam z okazji i też wstałam podbiegając do XANAy.
- Nie pozwole Ci jej skrzywdzić nie rozumiesz?!- jak ja chciałam teraz przytulić Xaviera. Cóż zrobiłam to. Po prostu brakuje mi bliskości jakiejś osoby.
- To może ona zginie w inny nie powtarzalny sposób.. Nigdy, żaden człowiek tak nie ginął.- wycelował we mnie czarnym dymem. Zaświeciłam się na czarno cała i zaczęłam się zmniejszać i zmniejszać i zmniejszać. W końcu zmniejszyłam się do rozmiarów myszy. Pisnęłam. Głos miałam całkiem normalny tylko trochę piskliwszy i cichszy, ale nie aż tak jak w jakiś bajkach czy coś..
- Chcesz, żeby została przez kogoś rozgnieciona?!- spytał wystraszony XANA.
- Oczywiście.- powiedział i uśmiechnął się złośliwie. Zaczął kierować się w stronę swojego domu. Xavier schylił się po mnie. Wyciągnął w moją stronę rękę, a ja na nią wskoczyłam
- Kara.. Teraz musisz zamieszkać u mnie.- powiedział..
- Ale co z moim pieskiem?!- spytałam wystraszona..
- Jego też weźmiemy spokojnie.- ruszyliśmy do domu rodziny XANAy. Czułam, że zaraz się popłaczę.
————————————————————————————————————————————–
Cześć! Wiem rozdział dziwny :D Ale no trochę musi być takich rozdziałów :D
Rozdział dedykuje Alex, która zawsze podsuwa mi jakieś dziwne i szalone pomysły do głowy :D
Jak mijają święta kochani? :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz