Minął ponad jeden dzień od tego potwornego zdarzenia. Nie śpimy od tamtego czasu. Nadal miałam tamtego mężczyznę przed oczami. A najgorsze było to, że nie wiedziałam co się dzieje z Anką. Nie odbiera ode mnie komórki, nie ma jej w ogóle na komputerze. Zastanawiam się czy nie wrócić do Polski i nie zobaczyć czy wszystko w porządku. Bardzo chciało mi się spać, ale nie mogłam, tak jak inni. Za bardzo się boimy.. Po chwili ktoś wszedł do pokoju, który dziele z Kasią.
- Cześć.- powiedział brunet z zielonymi oczami. Podszedł do mnie i musnął mnie delikatnie w usta.
- Cześć Mani!- odpowiedziałam ucieszona. Potrzebowałam kogoś do podtrzymania na duchu
- Co się stało? Wyglądasz jak byś nie spała od tygodnia.- powiedział i mnie przytulił.
- Nie spałam prawie 2 dni!- prawie krzyknęłam. On pocałował mnie delikatnie w policzek, przez co się trochę uspokoiłam
- Spokojnie, nie denerwuj się.- i znowu pocałował mnie tylko teraz dłużej i namiętniej.- A teraz powiedz, co się stało.- powiedział po chwili
- Boję się.- oparłam głowę o rękę.
- Ale czego?- spytał i zmusił mnie, żebym patrzyła mu w oczy.
- Eh, tego co się stanie.- spuściłam wzrok.
- Szkoda, że nie chodzimy do jednej klasy. Miałbym Cię cały czas na oku.- powiedział i uśmiechnął się słodko. Usiadłam mu na kolanach. Dotykaliśmy się czołami patrząc sobie w oczy. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi. Jednocześnie spojrzeliśmy w tamtą stronę. Weszła Kasia. Skrzywiła się na widok chłopaka. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Nie będzie wam przeszkadzać, że Ulrich przyjdzie?- spytała Kasia
- Nie, i tak mam zamiar już iść.- powiedział i spojrzał na mnie.- idziesz na spacer?-wzruszyłam ramionami. Potrzebowałam tego. Wstałam i złapałam go za rękę. Otworzył mi drzwi.
- Na razie.- powiedziałam, zielonooki zamknął drzwi
- Na razie.- opowiedziała blondyna. Zamknęła oczy. Pomału poddawała się przyjemnemu ukojeniu zwanym spaniem. Po chwili gwałtownie rozchywiła powieki. Schowała głowę w rękach.
- Ratunku!- krzyknęła tłumiąc go rękami
——————————————————- ———————————————————————
Szliśmy trzymając się za rękę. Co niektórzy patrzyli na nas z dziwnymi minami inni ze złymi, smutnymi, a jeszcze inni zdawali się nie przejmować tym, że chodze z Manuelem. Usiedliśmy na pobliskiej ławcę w parku. Spojrzałam na niebo. Oczy same mi się zamykały.
- Własnie, zapomniałem Cię o coś spytać.- zaczął
- Tak?- spytałam niepewnie.
- Co Ci się stało w nadgarstki?- spytał pokazując bandaże, na okaleczonych miejscach. I co ja mu teraz powiem?!
-Kochanie, to nie ważne.- powiedziałam przymilając się do niego.
- Jak to nie ważne?! To coś poważnego?- spytał wystraszony. Oh, jaki on troskiwy, jak się o mnie martwi. Z Oddem tak nie było.. Chyba..
- Ciekawe czy Odd znalazł już sobie dziewczynę.- powiedziałam zanim ugryzłam się w język. Jego mina spoważniała, a jego twarz wykręcał lekki grymas.
- Przepraszam.- powiedziałam kiedy zobaczyłam jego minę. Myślałam, że będzie na mnie krzyczeć, ale on tylko delikatnie mnie przytulił. Nie tak jak Odd. Odd już dawno by na mnie wrzeszczał. ,, Czemu ty w ogóle mi tutaj o nim wspominasz, już mnie nie kochasz?!’ Czy coś tam jeszcze innego co wymyśli moja głowa. Wykrakałam.. Po kilku minutach spokojnego siedzenia zobaczyłam nie kogo innego niż blondyna z fioletowym pasemkiem. Manuel chyba się zorientował na kogo patrze, bo zmroził mnie wzrokiem.
- Słuchaj, nie pozwalam Ci się z nim nie spotykać, broń Boże, ale mogła byś chociaż udawać przy mnie, że nic do niego nie czujesz.- powiedział brunet. Odd nas chyba nie zauważył. Albo zauważył, ale uznał, że ma nas gdzieś.
- Mani.- powiedziałam kładąc rękę na jego policzku.- Wiesz, że jesteś dla mnie..-tu się zacięłam.-..najważniejszy
- Elo, elo!- usłyszałam czyiś głos za mną. Odwróciłam się.
- Luci!- krzyknęłam zadowolona i przytuliłam dziewczynę
- Widzę, że romansujesz z moim bratem.- powiedziała i puściła oczko do mnie zarówno jak i do niego.- Widzieliście tamtego przystojnego blondyna, nie?- spytała po chwili
- Odda? Tak, ale.. czemu pytasz?- spytałam niepewnie i spojrzałam się na mojego chłopaka. Zachował zimną twarz. Ja posmutniałam. Wiedziałam o co chodzi. Wiedziałam też, że nadal coś do niego czuję, i że zrobie wszystko, żeby żadna, ale to ŻADNA dziewczyna się do niego nie zbliżyła.- Podoba Ci się?
- No.. niczego sobie.- powiedziała czarnowłosa.- Myślisz, że..
- O nie mała. Nie będziesz z nim chodzić.- powiedział Mani. Dziękuję!
- Ale ja nie mówie, że chcę. Chociaż przyznam, że chcę.- no i zaczyna się. Kłótnia rodzinna i mówienie to co się ma na wątrobie. Nie chce tego słuchać.
- Dobra, ja lece. Umówiłam się z przyjaciółkami, do zobaczenia.- powiedziałam i pocałowałam Manuela w policzek, a do Lucilli po prostu pomachałam. Musze porozmawiać z Oddem.
—————————————————————————- —————————————————
- Ej, Odd. Możemy porozmawiać?- spytałam kiedy zobaczyłam blondyna stojącego do mnie plecami.
- Czego?- spytał się ochle. Odwrócił się.- O.. Kara. Przepraszam nie wiedziałem, że to ty.- powiedział już normalnym głosem.- O co chodzi?- spytał po chwili. I ja mówie, że on się o mnie nie troszczy, nie jest delikatny i ma mnie gdzieś? Musze mu powiedzieć o Lucilli.
- Znasz Lucille, siostrę Manuela?- spytałam prosto z mostu. Był zaskoczony.
- Tak, a czemu pytasz? Coś jej się stało?- teraz to ja byłam bardziej zaskoczona od niego. On coś do niej czuje, prawda? Oby dwoje staliśmy z otwartymi ustami. Żadne z nas nie miało odwagi się odezwać.
- Ty coś do niej czujesz, prawda?- spytałam cicho, ale wyraźnie. Nie odezwał się tylko spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.- Prawda?- wydarłam się.
- Co za różnica, skoro ty i tak chodzisz z Manuelem.- powiedział wzruszając ramionami. Czułam, że łzy napływają mi do oczu.- Tak czuje coś do niej.- powiedział po chwili. ,,Ty zawsze potrafisz mnie pocieszyć!” Jedna łza spłynęła mi po policzku.
-Ciesz się, bo ona odwzajemnia twoje uczucie.- krzyknęłam. Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę szkoły. Łzy spływały po moich policzkach jedna za drugą. Przez płacz poczułam się jeszcze bardziej senna. Trudno, najwyżej będę martwa jak tamten biedny bezbronny mężczyzna, który mi kogoś przypomina. Nie mam pojęcia kogo, ale kogoś na pewno.
——————————————————————- ——————————————————-
Weszłam do pokoju. Zobaczyłam tam śpiącą Kaśkę.
- Nie, Kasia, wstawaj. Nie możesz zasnąć.- krzyczałam jej do ucha. Nie reagowała. Jezu, co on może jej teraz tam robić? Szybko wpakowałam się pod kołdrę. Zamknęłam oczy. I nic, nagle odechciało mi się spać.
- No co jest?!- krzyknęłam. Czułam się podle. Zamknęłam oczy jeszcze raz. Dopiero po dobrych trzydziestu minutach udało mi się zasnąć. Kasiu nadchodzę!
——————————————————————————– ————————————————-
Byłem zaskoczony zachowaniem Kary. Nie wiem czemu ma mi za złe, że podoba mi się inna dziewczyna. Przecież nie jesteśmy już razem. Mogę być teraz z kim chce. Chociaż nie wiem dlaczego, ale mam pustkę w sercu. Szedłem w stronę szkoły. Koło mojego nosa przeszła piękna czarnowłosa dziewczyna z brązowowłosym chłopakiem. Dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. Odwzajemniłem go. Manuel pociągnął ją mocniej do budynku. Czemu ona nie daje mi tyle radości co Kara, kiedy na nią patrze. Może dla tego, że nie jesteśmy razem? To wszystko się niedługo zmieni..
—————————————————————————- ——————————————————–
Cześć, tu Kara. Mamy kolejny rozdział. Niestety nie straszny, ponieważ pomyślałam ,, Nie, za dużo tego na jeden dzień, teraz jakieś dziwne coś!” I proszę, napisałam dziwne opowiadanie ;D Oczywiście standardowo będą pytania.. Jak ja kocham was sprawdzać :*
1) Kim był ten mężczyzna dla Kary zabity z ręki minusa
2) Czy Manuel zgodzi się na związek Odcilla?
3) Co się dzieje Kasi, przez ten długi czas kiedy śpi
4) Jak wyobrażacie sobie ,,horrorowate”( najdłuższe, najstraszniejsze opowidanie na tym blogu kiedy kolwiek było xD)opowiadanie ;D
5) CZEMU MYŚLICIE, ŻE ADRIAN JEST BRATEM/ RODZINĄ KARY? XD
Okej to wszystko. Dziękuję, że mimo durnych rozdziałów nadal czytacie mojego bloga. Kocham was. Kara :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz