niedziela, 28 grudnia 2014

87. Życie z XANĄ cz.1

XANA szedł ze mną cały czas w milczeniu. Trzymał mnie w ręku próbując mnie nie zgnieść. Cały czas patrzyłam na jego niespokojną twarz, ale wydawał się próbować zachować powagę. Usiadłam na jego ręku czekając na to co się dalej stanie.. To miło, że wróg po tylu latach Ci pomaga…Wcale, ale zawsze coś.. Spojrzałam jeszcze raz na niego. Musze jakoś zagadać.
- Dlaczego mi pomagasz?- spytałam, ale nie spotkałam się z odpowiedzią. Szedł skupiony na drodze zupełnie mnie olewając.- Halo. Prosze nie olewaj mnie!
- Nie olewam.- powiedział krótko. Z myślą, że powie coś więcej po prostu byłam cicho.. ale no nie odezwał się więcej.
- Coś małomówny ostatnio jesteś.- powiedziałam wstając zdenerwowana. Nic nie odpowiedział. Moje oczy zabłysły się na czarno, ale niestety nie mogłam mu nic zbytnio zrobić.. Po prostu go ugryzłam. Podrzucił mnie do góry, ale po chwili mnie złapał.
- Jestem małomówny przez ciebie!- krzyknął- Myślę nad tym jak Cię uratować, a nie myślę nad rozmową..- krzyczał cały czas na mnie.
- Słuchaj.. Mam u Ciebie mieszkać.. Nie życzę sobie, żebyś traktował mnie w jakiś nietaktowny sposób. Jasne?
- Nie mam zamiaru ciebie słuchać smarkulo.- powiedział i zgniótł rękę, żeby mnie nie słuchać.
- Ej, no! Ja się boje ciemności!- krzyknęłam. On szybko otworzył rękę.. Co on jest taki nadopiekuńczy..?
- Słuchaj.- powiedział i weszliśmy do pustelni.- Weźmiemy psa i..
- Tenebris!- krzyknęłam. Piesek był trochę zdezorientowany, ale kiedy XANA mu mnie pokazał chciał na mnie skoczyć. Był o wiele większy ode mnie więc się wystraszyłam. XANA podniósł mnie, żeby piesek nic mi nie zrobił. Po chwili wziął też pieska na ręce spakował miskę i trochę karmy do torby i ruszyliśmy w stronę miasta. Labrador zaczął mnie bardzo namiętnie lizać. Po niedługim czasie dotarliśmy pod dom Xaviera. Weszliśmy do domu
- Jestem! krzyknął mężczyzna
- Jak się czuję Kara, nic się jej nie stało? Odstawiłeś ją spokojnie do domu?- pytała wystraszona Stefani z kuchni.
- Ona jest ze mną.- powiedział i wszyscy jak jeden mąż wyszli na przedpokój.
- Tato.. przecież tutaj nikogo nie ma..- powiedział Alex
- Tu jestem, tu!- krzyczałam podskakując na ręku XANY
- O mój..- zaczęła Stefani.- Co jej się stało.- wzięła mnie do ręki i zaczęła się mi przyglądać. Teraz wyglądałam zupełnie jak stara ja więc…
- Louis zamienił ją w taką myszkę.- powiedział. Kto to Louis? Minus, który nazywa się Efron ma jeszcze na imie Louis?
- Hej! Ja tu jestem.. NIe rozumiem nic z tego co mówicie, a chcę.. Chcę zobaczyć może gdzie będę spać.- powiedziałam.
- To się jeszcze naszykuje.- powiedziała Stefani i dała mnie Bartkowi.- Tylko jej nie zgniećcie.
Chłopaki wzięli mnie do pokoju Alexa i położyli delikatnie na biurku. Patrzyli na mnie, a ja usiadłam na drewnianym meblu.
- Kara.- zaczął Adrian. Ja się rozpłakałam.
- Gdybyś była większa przytuliłbym Cię.- powiedział Alex.
- Słuchajcie.. Ja zawsze musze się wpakować w maliny. Nie umiem… chyba, żyć inaczej.. – powiedziałam i wstałam. Weszłam na dłoń Adriana a on podniósł  mnie delikatnie.
- Ty nie wiesz.. Że ty słodko wyglądasz…- powiedział Adrian. Oburzona kopnęłam go, ale nic nie poczuł..
- Słuchajcie.. ja nie chce tutaj z wami mieszkać, ale na to wygląda, że nie mam wyboru, więc chociaż..-ktoś przerwał mi wypowiedź.
- Kara chodź pokaże Ci twój domek.- powiedział Xavier i wziął mnie na ręke..
- Ale ja może chce spać na…- przerwał mi.
- Słuchaj. Będziesz mieszkać u nas więc chociaż spróbuj się zachować dobrze..- powiedział i niedbale położył mnie na komodzie. Spojrzałam przed siebie.. stał tam niewielki domek dla lalek..
- Czy oni bawili sie lalkami?- spytałam niepewnie.
- Nie mieliśmy córkę.. ten domek jest po niej.- powiedziała Stefani i założyła ręce na piersi..
- Ale jak ja tam będę wchodzić.. Przecież ja jestem mniejsza od lalek, które tutaj mieszkały.
- Może zobacz go z innej strony, w tedy zauważysz schody i takie tam różne..- powiedział Xavier.. Podeszłam bliżej i widziałam tylko dół.. jak na razie.. Weszłam do środka. Łał plastikowy telewizor. O niczym innym nie marzyłam.. Poszłam na lewo i zobaczyłam kanape i pełno obrazów. Po chwili upadłam na kolana.
~~~~Wizja~~~~
- Mamo, tato!- krzyczała mała brązowowłosa dziewczyna z roześmianą miną.
- Co kochanie?- spytała Stefani podnosząc dziewczynkę do góry.
- Sięgnij domek!- powiedziała ciemnooka pokazując na półkę na której stał domek dla lalek. Xavier bez żadnego zbędnego ,,ale” sięgnął plastikową zabawkę i położył na ziemi, po chwili dziewczynka też wylądowała na ziemi i podeszła do domku.. Wydawało się, że mała ma z jakieś sześć lat. Zaczęła bawić się lalkami, a rodzice patrzą na to z uśmiechem.
- Mamo, tato! Kocham was!- powiedziała i podbiegła do rodzicieli.
~~~~Koniec wizji~~~~
- Kara, co się dzieje.- pytała wystraszona kobieta. Ja pomału otworzyłam oczy.
- Eh.. Miałam wizje..- powiedziałam wystraszona.
- Jakie wizje?- spytał tak samo Xavier i usiadł na krześle na przeciwko komody i patrzył na mnie. Wyczołgałam się z domku i wstałam, ale żałowałam, bo znowu leciałam w dół, ale czyjś palec przytrzymał mnie, żebym nie upadła. Spojrzałam zdziwiona na Xane.
- Wy.. byliście z taką dziewczynką… To wasza córka?- spytałam.
- Tak.- powiedziała krótko Stefani.
- Ale.. co się z nią stało?- spytałam niepewnie.- Czy ona…?- nie dokończyłam bo znowu ktoś mi przerwał
- Ona żyje!- powiedział oschłym głosem Xavier. Złapał mnie mocno i podniósł do góry kładąc na drugim piętrze domku.- Idź spać, jak byś czegoś potrzebowała krzycz.- i wyszedł z pokoju. Zostałam tylko ja i Stefani. Spojrzałam zdziwiona na drzwi, a potem takim samym wzrokiem na Stefani
- Nie przejmuj się nim.- i delikatnie odsłoniła małą kołderkę. Ja wskoczyłam do łóżeczka, a ona mnie przykryła.- Czasami nerwy go ponoszą, ale jest zupełnie nie szkodliwy. Chyba, ze się naprawdę bardzo zdenerwuje.- styfozoa jest naprawdę bardzo miła.- Zostawić Ci zapaloną lampkę?
- Tak… Jak byś mogła..- powiedziałam i spojrzałam na nią. Uśmiechała się jak bym była bliską jej osobą.
- Dobranoc.- powiedziała i wyszła z pokoju. Ja zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć. Szybko mi to wyszło, ponieważ byłam bardzo zmęczona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz