Nie patrzyłam na niego, żeby nie wiedział, że tu jesteśmy. Przeszedł koło mnie. Myślałam, że pisnę! Spojrzał w stronę Kasi. Ona była w bardziej oświetlonym miejscu. Okej, powiem kto to. To zombiak cały w krwi bez oczu z jakimiś dziwnymi wykrzywionymi ustami i w połowie oderwanym nosem, z którego wychodziły robaki, a uszy jednego nie miał wcale. Ta krew cała po nim spływała, a te wszystkie trupy są świeże. Minusie, do czego ty doprowadzasz?! Podchodził wolnym krokiem do Kasi. Ona bardziej wciskała się w ścianę. Co tu robić?! Zdjęłam mojego buta i rzuciłam go. Odwrócił się i poszedł w tamtą stronę. Ja szybko podbiegłam do Kasi.
- Jak się czujesz?- spytałam.
- Źlee.- powiedziała przez łzy.- To tylko sen, chce się już obudzić!- prawie krzyknęła
- Nigdy się nie obudzisz jak nas dorwie.- powiedziałam przez zęby. Wiedziałam, że teraz nie można się kłócić. Złapałam ją za nadgarstek i wstałyśmy. Ten gościu nadal sprawdzał mojego buta. Świetnie.
- Co ty chcesz zrobić?- spytała wystraszona Kasia.
- Ufasz mi?-spytałam. Pokiwała głową na tak.- W takim razie biegniemy przed siebie.- powiedziałam. Zaczęłyśmy biec omijając powybijanych z ręki minusa ludzi. Wbiegłyśmy po schodach na górę. Zamknęłyśmy się w łazience, ale zaraz tego pożałowałyśmy.
- Aaaaa!! Zabierzcie mnie stąd!- piszczała Kasia gdy zobaczyła wiszącego faceta. Ja zakryłam sobie usta ręką.
- No to są chyba już żarty!- wrzasnęłam.
- Jest okno!- krzyknęła Kasia. Podbiegła do niego.- Zamknięte!- po chwili usłyszałyśmy jak ktoś próbuje wywarzyć drzwi. Po sekundzie wdarł się do środka. Pisnęłyśmy.
- Odwal się geju!- krzyknęłam i zaczęłam machać rękoma, ale to nic nie dało. Podszedł do nas. Złapał mnie i przyciągnął do siebie. Zatkałam sobie nos.- Tfuu. Śmierdzisz. Myłeś się kiedyś?!- spytałam. Rzucił mnie o umywalkę przez co rozbiłam sobie głowę. Teraz zabrał się za Kasię. Złapał ją za nogę i podniósł do góry. Ugryzł ją aż do kości. Pisnęła przeraźliwie.
- E, e, e.-powiedziałam wstając. Zaczęło kołować mi się w głowię, ale nic sobie z tego nie zrobiłam.- Przystojniak, zostaw ją w spokoju.- moje poczucie humoru zostaje zawsze. Nawet w najmniej wesołej chwili. Teraz to ją rzucił. Czułam, że zaraz zemdleje, ale nie teraz! Jak bym teraz zemdlała on by mógł nas zjeść, albo gdzieś zabrać, albo jeszcze coś innego. Czułam jak łapie mnie za prawą rękę i wykręca. Zaczęłam piszczeć. Po pięciu minutach dało się słyszeć chrupnięcie kości. Znowu zostałam odrzucona i to na dodatek mocniej tylko tym razem o ścianę. Teraz moja cała twarz zalała się krwią. Kaśka pisnęła trzymając się na nogę. Szybko zdjęłam buta. Kolejny but poświęcony. Przecież to moje ulubione! Rzuciłam nim o okno z całej siły lewą ręką. Rozbiło się. Wykopałam potwora, który walnął o ścianę. Leżał nie przytomny.
- Dasz radę?- spytałam łapiąc ją za rękę.
- Nie wiem, a wiadomo, które to piętro?- spytała blondynka. Spojrzałam w dół.
- Pierwsze..
- Zabijemy się.- powiedziała ze łzami w oczach.- I jeszcze ja z tą nogą. Słuchaj, ty idź. Ja już się na nic nie przydam!- krzyknęła
- Nie zostawię Ciebie.- powiedziałam pomagając jej wstać. Podeszłyśmy do okna. Mój lęk wysokości daje o sobie znać, ale trzeba zaryzykować. Spojrzałam na gościa. Zaczął się ruszać.- Skacz pierwsza!
- Ale, co z tobą?
- Ja skocze zaraz po tobie! Dajesz!- stanęła na krawędzi okna. Zamknęła oczy i zsunęła się. On podchodził do mnie. Chciałam skoczyć, naprawdę chciałam, ale nie było mi to dane. Moja prawa ręka mnie strasznie, ale to strasznie bolała! Podbiegłam do okna. Złapał mnie za włosy i zaczął szarpać wyrywając całą garść. Krzyknęłam. Jeszcze ta rozcięta głowa z przodu i tyłu, złamana ręka. Ciekawe co jeszcze wymyśli?! Wyją tego człowieka ze sznura. Opadł niczym kamień na ziemie. Po chwili zombiak podniósł mnie delikatnie do góry. Chciał przełożyć moją głowę przez zaciśniętą linkę. Wierciłam się.
- RATUNKUU!- wrzasnęłam, że pewnie Kasia usłyszała mnie na dole.
————————————————————————————————————————-
Wymknęli się. Szli w stronę kina. Jakieś 900 metrów od miejsca gdzie się zatrzymali usłyszeli mój, a potem krzyk Kasi. Zaczęli biec w tamtą stronę. Kiedy dobiegli prawie do miejsca zobaczyli mnie. Jak skacze z okna. Odd wyglądał jak by miał dostać zawału. Podbiegli do nas. Wyglądali.. to było nie do opisania.
-Kasia, Kara! Nie umierajcie!- krzyczała Ksenia. Jeremy jako jedyny mądry podszedł do nas i zmierzył nam puls.
- Słaby.- powiedział wystraszony.- I ta noga Kasi i głowa Kary.
- Ej, przecież.. to jest ugryzienie.- słusznie zauważył Ulrich.
- Do szpitala?- spytał William.
- Koniecznie.- powiedziała Mila. Ulrich podniósł Kasię a Odd mnie. Cicho jęknęłam, gdyż mocno przycisnął moją prawą rękę do siebie.
———————————————————————————————————————————
- Ała moja.. moja głowa.- powiedziałam otwierając oczy. Zobaczyłam tylko biel.- O ja.. Umarłam.- powiedziałam
- Nie, nie umarłaś.- usłyszałam głos.- Jeszcze żyjesz.- to William
- Co się tak właściwie stało?- spytałam odzyskując świadomość wszystkiego co się stało.
- Sami nie wiemy, widzieliśmy tylko Ciebie jak skaczesz z okna.- po tym wszystkim zaczęłam płakać. Znowu przed oczami stanęła mi ta potworna gęba. Zakryłam sobie usta lewą ręką.
- Kara, co się tam stało?- Mila próbowała poruszyć temat.
- Nic! Nic!- wydarłam się.- To minus! Minus! On próbował nas ZABIĆ! Pełno trupów, krwi, oczu, gejów*, które żyją.- zaczęłam głupieć
- Kara, uspokój się.- próbował uspokoić mnie Ulrich, gdyż Kasia jeszcze się nie obudziła.
- Wszędzie! Oni są wszędzie!- zaczęłam się drzeć.
- Nie, Kara, tutaj nie ma, żadnych trupów. Uspokój się.- próbowała uciszyć mnie Mila. Dobrze wiedziała, że mój stan psychiczny po takich rzeczach się pogarsza. Przecież kiedyś musiałyśmy spędzić razem w zakładzie psychiatrycznym trzy tygodnie..
- Wszędzie! Są wszędzie!- krzyczałam, ale po chwili straciłam przytomność
————————————————————————————————————————–
Okej. Mamy drugą część opowiadania. Mam nadzieje, że chociaż troszeczkę się spodobał. Kolejny rozdział o 17:30 ;D
Legenda:
* Tak mówie na mojego przyjaciela zombiaka (gej) ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz