niedziela, 28 grudnia 2014

53. ,, Przecież ja chciałam dobrze..!"

Uwaga!  W tym rozdziale mogą pojawić się nieliczne przekleństwa więc proszę uzbroić się w nerwy czytając ten rozdział :)
—————————————————————————————
Dotknęłam czerwonego światełka. Ono zamieniło się w woreczek z.. ZŁOTYMI ŁZAMI!! Udało się! Co do czerwonego światełka. ,,Wchłonęło” się we mnie, co bardzo źle oznacza, ale bardziej dziwiło mnie to, że niebieskie światełko nie zniknęło. Ale wejście od czerwonego się otworzyło. Dotknęłam jeszcze niebieskiego, które zrobiło tak samo jak to pierwsze, ale zamiast woreczka był tam plik kartek. Programy do ściągnięcia Odda i Kseni! Otworzyło się też wejście od niebieskiego. I co teraz. Nie, mimo wszystko pójdę czerwonym. Weszłam. Ono się za mną nie zamknęło. To znaczyło tylko jedno, że to nie koniec. Mam tam po coś jeszcze wrócić.. No tak, musze po coś iść do sektorów prawdy i zapomnienia.
***
Wyszłam w Lyoko. Przejście nadal się nie zamykało. Na pewno będę musiała iść szukać tamtych sektorów
- Kara, ty zjebie!- usłyszałam czyiś krzyk. Odwróciłam się. Zobaczyłam Kaśkę i Ulricha.- To ja nas wysyłam do sektora leśnego i chodze za tobą jak jakaś pieprznięta wariatka, a ty jesteś w sektorze górskim.
- Uspokój się..- powiedziałam
- Nie będę kurwa spokojna!-krzyczała na mnie
- Kara ma racje, uspokój się.- powiedział brunet łapiąc Kasię za ramię
- I ty jesteś po jej stronie?! Weście się wszyscy ogarnijcie!
Spojrzałam smutnym wzrokiem na Ulricha.
- Przecież ja chciałam dobrze!- krzyknęłam po chwili.- Czemu nie możesz tego zrozumieć?! I jak byś nie wiedziała sprowadzę Williama, Odd’a i Ksenie z powrotem, a teraz spierdalać. Nie chcę was wogóle znać!-jeżeli  nie dało się po dobroci, to tak dalej nie będzie. Ruszyłam w stronę wieży przejścia, żeby przejść na inny sektor i nie musieć już więcej patrzyć na te parszywe mordy!!
Oczami Kasi:
Wszyscy mają racje! To wszystko jej wina! Przez tyle lat trzymałyśmy się razem, ale teraz jak widać wszystko się zmieniło! Kara ma zawsze przed nami tajemnice, nie chce nic mówić, to teraz niech ta pieprznięta psychopatka ma za swoje.
- Kasia, nie powinnaś tak mówić.- powiedział do mnie mój ukochany.
- Nie pouczaj mnie, proszę.- powiedziałam łagodnie.- Ja wiem jak trzeba się do niej odzywać.
- No, ale chyba nie aż tak..
- Ulrich, kotku. Sam widziałeś. Ona sobie swietnie dała rade. Zrobiła to co zrobiła.. Wracajmy już do domu.- powiedziałam wyczarowywując żółtą kule mocy. Ulrich zrozumiał o co chodzi, wyją swój miecz. Wróciliśmy do normalnego świata.
***
- No to, do zobaczenia jutro?- spytał Ulrich podając mi rękę.
- Jasne, czemu nie.-uśmiechnęłam się, po czym namiętnie go pocałowałam. Nasze ciała przylgnęły do ciebie mocno nie zostawiając żadnej szparki. On trzymał ręce delikatnie w moich włosach przy okazji lekko je czochrając. Czułam motylki w brzuchu, zresztą jak zawsze.
- Do jutra. Miłych snów.- pomachałam mu już tylko i poszłam po schodach na górę.
- Co do..?!- krzyknęłam cicho kiedy zobaczyłam, że moje ciuchy, praktycznie wszystkie moje rzeczy zostały wystawione przed drzwi.- Ja pierdole!
Moimi oczami:
Biegłam do internatu, ze łzami w oczach. Nie, nie mam zamiaru płakać. Wbiegłam szybko do pokoju, zamykając ze sobą szczelnie drzwi. Z kieszeni wyjęłam mały woreczek i plik kartek i rzuciłam niedbale na biurko. Kaśka nigdy w życiu mnie tak podle nie potraktowała! Spojrzałam na jej szafę i łóżko. O nie! Ja z nią mieszkać nie będę! Podeszłam do jej szafy. Otworzyłam  ją mocnym szarpnięciem, przy okazji rozrzucając jej ciuchy. ,,Złożyłam” je i zaczęłam wyrzucać na korytarz. Kiedy wszystko co jej wyrzuciłam z pokoju, prawie od razu poszłam do dyrektora, żeby przemeldował Kaśkę do innego pokoju. Zgodził się bardzo szybko. Wróciłam do pokoju. Usiadłam na moim łóżku.
- Ja pierdole!- usłyszałam rozwścieczony głos, a potem po chwili do pokoju wparowała Kasia.
- Co ty odpierdalasz?! Już zupełnie Ci padło na mózg, jeżeli go w ogóle masz!- krzyczała zdenerwowana blondyna.
- Zrobiłam to, co powinnam zrobić już dawno.- krzyknęłam. Jaka ona denerwująca.. Ostatnio jest taka jakby, zacięta na mnie..
- Czyżby?! To Czemu już dawno temu nie skończyłyśmy się przyjaźnić?! Chciałaś nie być sama tak?! To wiedź, że od teraz możesz się tak czuć! Jak widzisz tracisz wszystkich! WSZYSTKICH! I jeszcze te twoje pierdolenie, o tym jaka to ty biedna, że nie masz rodziców. Z kim ja się wogóle przez ten cały czas zadawałam?! Czemu nie zauważyłam tego wcześniej, że jesteś zwykłą zdzirą, z podstawówki. TY NIGDY SIĘ NIE ZMIENISZ, ZAPAMIĘTAJ!- ostatnie zdanie wrzasnęła na całe gimnazjum. Trafiła w mój słaby punkt już dawno temu
- Wynoś się stąd.- powiedziałam już bardzo zdenerwowana.
- Nie dopóki..- zaczęła
- Wypierdalaj stąd, natychmiast!- wrzasnęłam. Chciałam dobrze. Poszłam do tych ,,przed sektorów” po te wszystkie rzeczy. Chciałam dobrze, chciałam pomóc, ale oczywiście wyszło jak zawsze. Źle! Kiedy zabluźniłam nic gorszego nie mogła się zdarzyć, oprócz przechodzącego Jima. Zajrzał do naszego.. do MOJEGO pokoju.
- Edwards, Nelson, co wy sobie myślicie?! Do gabinetu dyrektora!- wrzasnął. No mówiłam, lepiej być nie mogło, ale jeszcze gorzej to żaden problem, tak?
——————————————————————————————
Cześć. Osobiście, bardzo się nabluzgałam xD. Wiem, że niektórzy nie lubią takich scenek, ale już za długo cenzurowałam moje opowiadania. Teraz od czasu do czasu też tak będzie, ale będę uprzedzać jak zawsze. Między innymi o :
1. Przemocy
2. Krwi, czy coś tego rodzaju.
3. Przeklinanie i takie tam.
4. Straszne obrazki do opowiadania, czy cóś.
Więc jak będę pisać Uwaga!  To zwracajcie na to uwagę, ponieważ jak się rozszaleje to będzie sie dziać, i uprzedzam o tym, bo jak przed chwilą napisałam, że się ,,rozszalewywuje”(błąd zrobiony specjalnie xD) To raczej będzie źle. Co do tego rozdziału,  nie jest, aż taki przekiniony, ale ja się dopiero rozkręcam. Muahahaha xD. Kocham. Do zobaczenia. Kara:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz