niedziela, 28 grudnia 2014

71. Nieprawidłowe DNA

Chłopaki i dziewczyny weszli do pokoju gdzie znajdowali się Kara i Odd. Stanęli jak słupy.
- Odd! Coś ty zrobił z Karą!?-krzyknęła Kasia. Blondyn gwałtownie się obudził i spojrzał na dziewczynkę śpiącą obok niego. To już nie była mała dwuletnia pulchna dziewczynka, tylko sześcioletnia, szczupła, z jaśniejszymi i dłuższymi włosami. Włosy sięgały jej prawie do połowy pleców.
- Ale.. jak to. Ona już nie jest..- jąkał się Jeremy.- Jak to się stało, że ona ma już sześć lat?
- Wiadomo kogo to sprawka! Trzeba znaleźć na to jakiś program!.- powiedział wystraszony Odd. Zaczęli krzyczeć wymyślając jakiś nowy, skuteczny plan. Sześciolatka podniosła głowę i przetarła zmęczone oczka. Nikt nie zauważył, że wstała.
- Czemu krzyczycie?-spytała dziecinnym głosikiem uśmiechając się uroczo stając na łóżku już rozbudzona.
- Już nie śpisz?- spytała Kasia biorąc mnie na ręce.
- Nie, zostaw! Ja chce na łóżko!- krzyknęła brązowo włosa. Postawiła ją z powrotem na miejsce. Zaczęła skakać po nim niczym piłeczka, śmiejąc się bardzo głośno.
- Kara! Natychmiast przestań!- krzyknął William łapiąc ją mocno za ramie
- Ała! To boli!- pisnęła niebiesko oka.- Powiem mamie!
- William, natychmiast przestań!- krzyknęła Mila i uderzyła go mocno w głowe
- Ej! Bo ja też powiem mamie!-powiedział masując sobie uderzone miejsce.
- Jak to możliwe, że zmieniła swój wiek?- spytał Jeremy
- I to przez jeden dzień? Myślałem, że będzie dłużej bobasem.- powiedział Ulrich.- Na pewno byłaby bardziej znośniejsza niż teraz.- I spojrzeli na średniego wzrostu istotkę. Spojrzała na Kasie i podbiegła do niej przytulając się do jej talii, gdyż tylko do tamtąd jej dosięgała.
- Wiesz, że jak dorosne, będę taka sama jak ty?- spytała Kara.
- Taka sama jak ja?- spytała i ukucnęła koło dziewczynki.
- No taka duża!- powiedziała pokazując rączkami i skacząc przy tym jak najwyżej.
- Ta pewnie. Zobaczysz, że i tak będziesz mniejsza ode mnie.- odrzekła i wzięła dziewczynkę na ręce.
- Idziemy się pobawić?- pytała brązowo włosa.
- Teraz musimy robić coś ważnego. Między innymi odmienić Cię. Musisz być znowu sobą.- mówił Jeremy.
- Ale ja chce!- piszczała.- Chce, chce, chce!- wierciła się w rękach Kasi.- CHCE, CHCE, CHCE!
- No dobra!- powiedziała Kasia.
- Słuchajcie połowa idzie, a połowa zostaje. Potrzebni mi tutaj będziecie.- powiedział Jeremy
- Dobra ja, Ulrich i Odd idziemy.- powiedziała Kasia wychodząc z pokoju.
- Idziemy do parku?!- pytała mała dziewczynka trzymając blondynkę za rękę.
- Na to wygląda!- powiedziała już lekko zdenerwowana. Podeszli do najbliższego drzewa i usiedli.
- No Kara. Jak chcesz to.. pobiegaj czy coś.- powiedział Ulrich
- Ale sama?- powiedziała piskliwym głosem.
- No. A co myślałaś?- powiedział Odd.- Biegaj, czy coś.
- No, ale..
- Kara! Daj nam odpocząć bachorze!- wrzasnęła Kasia. Spojrzała na nich maślanymi oczkami. Pobiegła daleko od nich, ale mimo wszystko widzieli ją. Zaczęła się wygłupiać sama ze sobą.
- Wolałem już Karę jako nastolatka.- powiedział Ulrich.- Była wtedy mniej upierdliwa.- mówił głaskając Kasie po głowie, która leżała mu na kolanach.
- Teraz mamy przynajmniej pół godziny wolnego.- powiedział Odd. Podkładając ręce pod głowę.
- Nie byłabym taka pewna.- powiedziała Kasia i pokazała w stronę idącej wolnym krokiem, w ich stronę dziewczynki.
- No Kara. Czemu się nie bawisz?- spytał Ulrich.
- Nie dobrze mi!- pisnęła. Po czym upadła na kolana i zemdlała.
- Kara!- Kasia podbiegła do niej.- Co Ci jest skarbie?
- Dzwonie do Jeremyego.- powiedział Ulrich
- Co się dzieje?- spytała blondyn w okularach.
- Słuchaj wiesz już co z Karą?
- Otóż tak! Kara została pozbawiona jednego wiązania DNA. Jeżeli przez godzine nie uda nam się tego odzyskać.. Ona umrze.- Zakończył swoją wypowiedź
- Ona już nam tutaj osłabła.- mówił Ulrich.
- Dobra, widzimy się w fabryce.- rozłączył się.
- Szybko! Do fabryki.- powiedział.
————————————————————————————
- Cholera!- powiedział brązowo włosy mężczyzna.- Jak widać zrobiłem złe obliczenia i przez to ONA może umrzeć!- krzyczał.
- Spokojnie. Jaj przyjaciele na pewno coś wymyślą.-powiedziała kobieta o takim samym kolorze włosów.
- A co jeśli nie zdążą. Trzeba im jakoś pomóc!- mówił patrząc jak zanoszą dziewczynkę do fabryki. Szli za nimi. Byli niewidzialni więc to był plus, ponieważ nie było ich widać.
- Spokojnie! Na pewno dadzą radę.- powiedziała kobieta.
———————————————————————————–
- No Jeremy. Jak Ci idzie praca?- spytał Odd wychodząc z windy.
- Nie za dobrze. XANA naprawdę namieszał. – odwrócił się w ich stronę. – Usiądźcie. To troche zajmie.
Minęło już dobre trzydzieści minut. Kara była blada i zimna. Było już mało czasu i małe szanse na uratowanie dziewczyny.
- Jeremy!- krzyczała wystraszona Kasia.- Weź się pośpiesz!
- Nie mogę szybciej!- po chwili na monitorze komputera wyskoczyły dwa pliki.- Co to jest?- spytał sam siebie i zaczął naciskać przyciski na klawiaturze.- Ej ludziska! XANA chce nam pomóc! Wysłał nam dwa programy!- powiedział uradowany
- Czyli, że..?-spytał William
- Szybko do skanerów z nią. Teraz to na pewno dam radę!
Weszli do windy. Zjechali piętro niżej. Podeszli do jednego ze skanerów i włożyli do niego małą istotkę. Skaner się zamknął. Po kilku sekundach zaczął wydawać dziwne odgłosy. Minęło jakieś pięć minut kiedy skaner ponownie się otworzył. Im oczom ukazała się ta sama śliczna długo włosa dziewczyna, która bezczelnie została zamieniona w dziecko.
———————————————————————————-
Cześć. W końcu pisze! Nudny rozdział. Ale ma być nudny, ponieważ niedługo będzie za dużo akcji i się wam to w głowie nie zmieści! WIęc narazie taki nudny. Następny rozdział przewiduje, jak wrócę ze szkoły, albo jutro:). Horrorowaty przekładam. Prze;raszam. Niedługo zrobie post z pytaniem.. Ponieważ jestem ciekawa waszej opini czegoś.. Okej szykuje się do szkoły. Paa :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz