Uwaga! W tym rozdziale może pojawić się przemoc! Oczywiście te sceny są nie liczne i mało, ale jeżeli nie chcecie nie czytajcie ;)
——————————————————————————————–
Siedziałam na ławce w parku. Nie mogłam uwierzyć, że zrobiłam coś, aż tak strasznego! Zdradziłam chłopaka którego kocham! Ale Manuel jest.. inny. Co ja gadam. Kocham Odda, tak samo jak on mnie! Skoro go kocham musze mu o tym powiedzieć! Nie może.. nie może sie dowiedzieć na ostatnią chwilę! Poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłam się. Usta same powędrowały mi do góry.
- Cześć.- powiedziałam.- Siadaj.- i poklepałam miejsce obok siebie.
- Czemu siedzisz tutaj sama, smutna?- spytał brunet z zielonymi oczami.
- Odd przyjechał..-powiedziałam, ale nie dał mi dokończyć.
- No to chyba.. powinnaś się cieszyć.- powiedział Manuel i się uśmiechnął.
- No tak, bardzo się ciesze, ale.. po tym co zrobiłam, raczej nie będzie chciał mnie znać!- prawie krzyknęłam i się rozpłakałam. Manuel przysunął się do mnie bliżej i mnie przytulił. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, dopóki się nie uspokoiłam.
- A teraz powiedz mi co się stało.- powiedział delikatnie mnie tuląc.
- Chodzi o.. tego buziaka.. nie powinnam tego robić. Mam wyrzuty sumienia.
- Wyrzuty sumienia.. W takim razie musisz mu powiedzieć. Nawet jak źle zareaguje musisz. Jeżeli chcesz być z nim szczera i pozbyć się wyrzutów..
- Ale tu nie chodzi tylko o niego.
- W takim razie.. co jeszcze?
- Chodzi mi też o.. Ciebie
- Jak to o mnie?
- Mam wyrzuty.. że Cię wykorzystałam
- Ale to nie prawda! Kara, jesteś wspaniałą dziewczyną, zapamiętaj.- tutaj złapał mnie za brodę.- i zapamiętaj. Zawsze będziesz moją.. przyjaciółką.- spojrzałam mu w oczy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Prawie dotykaliśmy się ustami.
- Kara!- usłyszałam krzyk. Bałam się spojrzeć w tamtą stronę, ponieważ wiedziałam kogo tam zobacze. Znowu to zrobiłam.
- Odd, to na pewno nie jest tak jak myślisz.- powiedziałam wystraszona.
- Kara wracamy do szkoły.- powiedział i złapał mnie za nadgarstek. Spojrzałam smutnym wzrokiem na Manuela i pomachałam mu.
Szliśmy zapełnionym korytarzem do pokoju Odd’a. Po drodze oczywiście wyrwałam mu moją rękę z uścisku. Weszliśmy do jego pokoju.
- Dlaczego mi to zrobiłaś?!- zaczął rozmowę. Nie odpowiedziałam.- Kara, pytam się o coś!
- To nie było.. Odd, przepraszam!
- Ja myślałem, że.. jesteś inna.
- Odd, prosze, nie!- prawie krzyknęłam. Wiedziałam o co mu chodzi. Znowu się rozpłakałam. Miałam być silna!
- Jak mnie nie było wykorzystałaś to! Myślałem, że się o mnie chodź troche martwiłaś!
- Oczywiście, że się martwiłam!- krzyknęłam.- To nie miało być tak jak widziałeś! Ja nie chciałam go całować!
- Słuchaj, na pewno wykorzystałaś sytuacje! Na pewno już się miziałaś z nim nie raz!- nie usłyszał zaprzeczenia.- Chyba sobie żartujesz?!
- Przecież nic nie mówiłam!!
- No właśnie, a ja to uznałem jako.. tak
- Słuchaj..- okej powiem mu to teraz. I tak już, to koniec.- Tak, całowałam się z nim, ale to był tylko jeden raz! Chciałam Ci o tym powiedzieć..- przerwałam. Nie mogłam mówić dalej.
- Czyli, że mnie z nim zdradziłaś, tak?!
- Odd, prosze, nie złość się. To był wypadek!
- Zabije go!- krzyknął i wybiegł z pokoju.
- Odd, nie! Wracaj.- zaczęłam biec za nim.- Przestań, nie wygłupiaj się!- wybiegł na podwórko.- Łapcie go!- krzyknęłam kiedy zobaczyłam Ulricha i Nathaniela z Kasią i Igą. Nie zdążyli
- Co się stało?- spytał Ulrich.
- Pomóżcie, prosze. On chce pobić Manuela!- krzyknęłam
- Ale za co?
- Prosze! Powiem wam potem!
- Dobra, zaraz bedziemy, biegnijcie na razie same.- powiedział Nath i szybko pobiegli do szkoły
Zaczęłyśmy biec za nim. Zobaczyłam, że Manuel siedzi na ławcę z kolegą z jego klasy. Wystraszyłam się.
- Mani! Uciekaj!- wrzasnęłam jak najgłośniej się dało. Teraz Odd mnie nie interesuje. Przesadził. Dla mnie to już koniec! Odd podbiegł do niego i oczywiście uderzył. Zasłoniłam usta ręką.
- Odd przestań!- wrzasnęłam. Chciałam podbiec do nich i coś zrobić, ale dziewczyny mnie zatrzymały.
- Nie, chłopaki zaraz wrócą. Tobie mogą niechcący coś zrobić.- powiedziała Kasia.
- To co?! Mamy czekać, aż przyjdą, a oni będą cali w krwi tak?!- wrzeszczałam. Byłam wystraszona. Walka zaczęła robić się coraz brutalniejsza. Odd i Manuel mieli krew na całej twarzy. Mieli wszystko poobijane. Przybiegli! W końcu. Kiedy zobaczyli co się dzieje od razu do nich podbiegli i zaczęli ich rozłączać. Podbiegłam do chłopaków. Jak na nich spojrzałam zrobiło mi się nie dobrze. Wszędzie krew! Nawet na trawie!
—————————————————————————————————————————–
Biegłam w stronę fabryki! Minus zaatakował, a nikt nie odbiera telefonu. Odd, okej rozumiem jest na mnie zły, ale reszta?! Wzięłam woreczek ze złotymi łzami na wszelki wypadek, jakby przydarzył się szansa, żeby uratować Willa.
Wylądowałam w sektorze leśnym. Z daleka było widać czarną wieże. Ciekawe co minus tym razem wymyślił, jakie potwory tym razem mi wyśle. Jakieś nowe? Czy też te stare? Biegłam prosto do wieży, ale już dalej nie mogłam, ponieważ coś zatarasowało mi droge.
- Wow!- wymsknęło mi się. To coś wyglądało jak krab złączony z osowcem..- Super minusie. Teraz łączymy stare potwory, tak? Super!!!
Latający krab na małych skrzydełkach wygląda komicznie, ale jak zacznie strzelać, to już tak fajnie nie jest.. Zaczęłam uciekać, ponieważ nie mogę latać, ani nie mam żadnej mocy, ani broni. Po chwili wpadłam do jakiejś dziury, której nie zauwarzyłam.
- Hej! To było specjalnie!-krzyknęłam do krabo-osowca, który odleciał. Wiedziałam, że minus zrobił to specjalnie! Chciał mnie zaciągnąć w ślepy zaułek. Wstałam i zaczęłam iść przed siebie. No nie kolejny tunel?! To już się zaczyna robić nudne!
—————————————————————————————————-
Cześć. Mamy kolejny rozdział (22). Jest równa 00:00 xD. Kolejny rozdział jutro po szkole :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz