Opuściła nóż najszybciej jak potrafiła, ale niestety nie udało jej się. Trafiła w łóżko. Odd szybko odsunął się i spojrzał na Karę, która teraz klęczała nad łóżkiem cała we łzach. Ulrich też się obudził. Patrzyli na nią dziwnie, a przede wszystkim Odd.
- Na prawdę chciałaś to zrobić?- spytał Ulrich. Kara tylko mocniej zacisnęła oczy.
- Uciekajcie stąd.- wydyszała przez zęby.
- Ale Kara, ty chciałaś..- zaczął Odd
- Uciekajcie! I zabierzcie ze sobą reszte paczki.- prawie krzyknęła. Odd cały czas patrzył na Karę, ale brunet złapał go za nadgarstek i wybiegli z pokoju. Dziewczyna wstała i spojrzała na drzwi. Wyszła z pokoju zostawiając nóż w materacu łóżka. Chłopaki pobiegli po reszte paczki i razem zaczęli uciekać. Takich ostrzeżeń mimo wszystko olewać nie można.. Brunetka biegła za nimi. Kiedy wbiegli do parku jej już nie było.
- Co się z nią dzieje?!- krzyczała zrozpaczona Kasia.
Perspektywa Kary:
Biegłam za nimi. Nie wiem dlaczego, ale moje nogi nie pozwoliły mi na ani chwile postoju.. W myślach zadawałam sobie tylko jedno pytanie. Czy ja na prawdę chcę to zrobić? Wbiegłam do parku, ale nie mogłam już da lej za nimi biec ponieważ ktoś złapał mnie za nadgarstek mocno przyciągając do siebie i zatykając buzię ręką. Nie powiem, to było trochę straszne, ale po kilku sekundach się uspokoiłam
- Nie bój się.-powiedział bardzo dobrze znany mi głos.
- Czego ode mnie chcesz?- spytałam niewyraźnie przez rękę XANAy. Puścił mnie i spojrzał na mnie.
- Może na spokojnie.. Zapraszam Cię znowu do mnie tylko może tym razem na spokojnie.- powiedział mężczyzna
- Co.. i ty mnie zapraszasz do siebie mimo wszystko.. prawie cie zabiłam.- przypomniałam mu.
- Słuchaj, idziemy teraz spokojnie do mnie do domu, albo zabiorę cie tam siłą.- powiedział, a jego oczy zamiast niebieskich zrobiły się czerwone. Zazwyczaj takie miał tylko od czasu do czasu zmieniał je na niebieski… Czasami mnie to zastanawia.. Jak?!
- Dobra, ale nic mi nie zrobisz?- dopytywałam się
- Postaram się nic Ci nie zrobić.- powiedział i skierował mnie w stronę jego domu. Szliśmy dobre piętnaście minut, aż w końcu znowu zobaczyłam ten sam dom co wtedy. Przepuścił mnie w bramie, a potem kulturalnie otworzył mi drzwi do mieszkania. Weszłam niepewnie do środka. W domu była Stefani, oraz Adrian, Bartek i Alex. Spojrzałam na nich trochę dziwnie. Nie wierze, że oni są… dziećmi.. ich dziećmi!
- Witaj Kara. Może się czegoś napijesz.- spytała kobieta
- Może.. sok pomarańczowy?- spytałam niepewnie.
- Oczywiście.- powiedziała kobieta, a Xavier zaprowadził mnie prosto do salonu. Spojrzałam na chłopaków już czarno-czerwonymi oczami.
- Uspokoiłaś się już?- spytał mężczyzna.
- No.. może, troche.- powiedziałam.- XANA pokazał gestem ręki, żebym usiadła w fotelu. Więc zrobiłam tak jak kazał. Zaraz potem Styfozoa przyniosła mi mój sok.
- Więc..- nie wiedział jak zacząć rozmowę. Ja czułam się troszeczkę niezręcznie kiedy wszyscy na mnie patrzyli.- Chciałbym Ci powiedzieć o czymś o czym dowiedziałem się niedawno.
- Dowiedziałeś się niedawno o…?- spytałam jednocześnie zachęcając go do kontynuowania
- Że te wirusy.. Możesz nad nimi zapanować.. nie dość skutecznie, ale zawsze coś.
- Ale przecież.. ja chciałam dzisiaj zabić przyjaciół… To się na pewno nie nazywa panowanie nad sobą.
- Musisz się tego dopiero nauczyć.. Ale jeżeli jeszcze mowa o wirusach, dowiedziałem się też, ze on zmienia bezustannie twój wygląd..
- No zauważyłam.- wtrąciłam się
- Ale nie w taki sposób.. Zauważyłaś, ze twoje włosy raz były długie raz krótkie i tak co chwile. Tak samo z różnymi innymi rzeczami. A wiesz dlaczego tak jest?- spytał i podszedł bliżej do mnie. Ukucnął na przeciwko mnie. To było przerażające..
- Niee..?
- Ponieważ to ty wybierasz jak chcesz wyglądać. Przez te wirusy chciałaś się zmienić więc wirusy czytając w twojej głowie zmieniały twój wygląd na taki jaki ty chcesz.. To znaczy, że możesz zmieniać postać kiedy chcesz i w jakim momencie chcesz. Możesz być blondynką w galowych ciuchach, albo kim tam chcesz.
- Naprawdę? Ale po co mi to potrzebne?-spytałam to zaczyna się robić dziwne..
- Na przykład kiedy chcesz być sama, a nie chcesz być rozpoznawana przez kogoś. Możesz spróbować teraz.- powiedział XANA
- No, ale jak?- pytałam. No przecież mnie tuta nerwy zżerają!
- Po prostu wyobraź sobie siebie jak chcesz wyglądać.
- Moge mieć każdy kolor włosów i ciuchy?
- Możesz mieć..
- Ale.. ja myślałam, że to.. nie ważne.-wyobraziłam sobie mnie jak mam wyglądać. Zaczęłam się zmieniać i ja to czułam.
- O matko! Zrobiłam z siebie blondynkę!- wydarłam się. To było przerażające.
- Uspokój się i spróbuj się nie denerwować.- powiedziała Stefani, która w ogóle nie uczęszczała w naszej rozmowie.
- Ale jak to ma mi pomóc w jaki kolwiek sposób?!- do moich oczu napływały łzy. Czułam się z tym źle.
- Spokojnie. Niedługo znajde jakiś sposób, żeby zdjąć z ciebie wirusa, ale.. niestety jeżeli chcesz, żeby twoi przyjaciele byli bezpieczni.. – zawahał się.- Musisz ich unikać.- te ostatnie słowa właśnie cały czas dźwięczały w mojej głowie. Jak to unikać?! Przecież to…
- Nie!- krzyknęłam a po moich policzkach leciały łzy. – Nie będę ich unikać!
- Kara, wiem, że to trudne, ale jeżeli nie chcesz zrobić im krzywdy.. musisz to zrobić. Możesz zmieniać wygląd.. Nie płacz już proszę!- powiedział Xavier i wytarł mi łzy.
- Ja musze iść.- powiedziałam i wstałam. Wybiegłam szybko z domu. Nie chce bez nich żyć!! Ja nie chce!!!
—————————————————————————————————————————
Cześć tu Kara. I mamy kolejny bezwenny rozdział.. Tak dziwny rozdział, ale no.. przepraszam!! Chcę życzyć wam teraz wszystkiego co najlepsze oraz dobrych ocen w szkole.. Uczyć się, anie siedzieć przed komputerem!! :D
Nie ja jestem słaba w takich rzeczach, ale się starałam :D
Życzę wszystkim wesołych świąt oraz szczęśliwego nowego roku :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz