niedziela, 28 grudnia 2014

68.,, Wiesz, zdrada z waszej strony, boli najbardziej" cz.2

Szłam z Ksenią przez korytarz w stronę stołówki. Kasia z własnej woli opuściła pokój Kary. Zwiała jak jakiś tchórz. Jak Kara powiedziała mi co się stało myślałam, że ją.. ich udusze. Nie mówiłyśmy nic Williamowi ani Jeremyemu, ale i tak pewnie dzisiaj się dowiedzą. Weszłyśmy do stołówki. Była prawie pusta. No właśnie, PRAWIE. Przy naszym stoliku siedziała Kasia i Odd i po prostu ze sobą rozmawiali.. Myślałam, że pozabijam! Długo i boleśnie. Podeszłyśmy do nich.
- Cześć!- zaczęła Kasia udając, że nic się nie stało.
- Słuchaj.- Ksenia zwróciła się do Odda  zupełnie olewając Kaśkę.- To był ostatni raz! Możesz być pewny, że nie dopuścimy Cię już więcej do Kary. A ty..- spojrzała na blondyne.- Tego się po tobie nie spodziewałam.
- Przecież ja nie chciałem. Przecież wiecie, że ją kocham!- zaprotestował Odd
- Co się dzieje?- usłyszałam czyiś głos. William i Jeremy. Trzeba im powiedzieć.
- Mamy zdrajców!- powiedziałam
- Powiedzieliście o Lyoko?- warknął Jeremy.
- Nie, zdradzili Karę i Ulricha.
- W jakim sen..- zaczął William, ale szybko się zorientował o co chodzi.
- Odd, ty nigdy się nie zmienisz?!- spytał blondyn w okularach, bardzo zdenerwowany. Chłopak opuścił głowę.
- Od teraz możecie się do nas nie zbliżać.-zaczął William.
- Do Lyoko będziecie chodzić tylko wtedy, kiedy Kara będzie miała kłopoty, a my nie będziemy mogli jej pomóc.- dokończył Jerr. Ludzie zaczęli zbierać się w stołówce. Po chwili poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia. Odwróciłam się.
- Kara! Co się stało?- spytałam kiedy zobaczyłam jak wygląda. Potargane włosy, rozmazany makijaż, pogniecione ubrania.
- Co? A.. nie! Spałam! Przyszłam tylko na obiad i zaraz znowu wracam do łóżka.- powiedziała długowłosa ziewając.
- Już myślałam, że coś się stało!-powiedziała Ksenia.
- Spoko. Nic mi nie jest. Jak widać, jeszcze żyje.- powiedziała i usiadła na krześle
Moimi oczami:
Czułam na sobie kilka par oczu. Spojrzałam na Odda i Kasię. Nie, to nie oni. Zaczęłam rozglądać się nerwowo po stołówce. Zobaczyłam pierwszego chłopaka, który wertował mnie wzrokiem. To Manuel. Odwróciłam głowę. Pewnie teraz śmieje się ze mnie w duszy, jaka to ja jestem głupia! PO chwili zobaczyłam kolejnych gapiów. To.. Nicolas. Jej, jak ja się ciesze! I jeszcze na dodatek Sissi mroziła mnie swoim spojrzeniem. Szybko zjadłam obiad.
- A gdzie Ulrich?- spytała Mila
- W pokoju. Powiedział, że zaraz przyjdzie.- powiedziałam wstając. Wzięłam tacę.- Jak coś, ja będę w swoim.-ruszyłam w stronę wyjścia. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Szłam korytarzem, w którym nie było, ani jednej żywej duszy. Po chwili na kogoś wpadłam.
- Ojej, przepraszam.- powiedziałam do chłopaka w brązowych włosach.
- Nic się nie stało.- powiedział i uśmiechnął się.- Jestem Aleksander.- przedstawił się wyciągając rękę w moją stronę.
- Kara.- odpowiedziałam.- Co tutaj robisz?- zadałam pytanie.
- Przyszedłem do brata. Teraz czekam na niego, a on się spóźnia. Nazywa się Bartek.
- Znam go.. Jeżeli chodzi o niego..- nie dokończyłam, ponieważ przyszedł drugi chłopak z brązowymi włosami.
- Cześć Kara.- puścił mi oczko. Uśmiechnęłam się.- No to na razie! Potem wpadne do Ciebie, ponieważ mam jedno pytanie.- i wyszli ze szkoły. Alex wyglądał mi mniej więcej na siedemnaście lat.. Szłam w stronę mojego pokoju. Otworzyłam drzwi. Rzuciłam się na łóżko. Zamknęłam oczy, że by jeszcze trochę odpocząć. Po piętnastu minutach usłyszałam pianie komputera. Ciężko otworzyłam oczy. Wstałam i podeszłam do mojego laptopa. Przypomnienie. No tak, ustawiłam sobie przypomnienie, żeby iść do fabryki popracować nad nowym programem.. Super. Szybko poszłam do łazienki biorąc krótki prysznic. Zrobiłam nowy makijaż i uczesałam włosy. Ubrałam się w nowe, ładniejsze i nie pogniecione ciuchy. Ruszyłam ku wyjściu ze szkoły. Szłam wolnym krokiem w stronę fabryki, nieświadoma, że ktoś mnie obserwuje. Podeszłam do studzienki kanalizacyjnej i podniosłam pokrywę do góry. Zeszłam w dół po drabince. Nie wiedziałam, że ten ktoś idzie za mną.
Oczami Manuela:
Siedziałem na ławce w parku. Czekałem na moją młodszą siostrę. Odd jest wstrętnym osłem. To jak potraktował Karę.. jest niewybaczalne! Nagle z zamyślenie wyrwały mnie odgłosy czyiś kroków. Z myślą, że to moja siostra wstałem, żeby się przywitać. Niestety, ale była to Kara. Znaczy nie niestety. Bardzo się ucieszyłem. Chciałem się z nią przywitać, ale zobaczyłem coś dziwnego. Ona schodziła do kanałów! Podszedłem do tego samego miejsca gdzie zniknęła niebieskooka dziewczyna. Podniosłem wieko i wszedłem do środka. Szedłem za nią krok w krok. Kiedy na pięć sekund odwróciłem się, żeby zobaczyć swoje położenie, zgubiłem ją. Ruszyłem prosto przed siebie. Muszę to z nią wyjaśnić.
Moimi oczami:
Wjechałam windą na górę. Usiadłam przy superkompie i zaczęłam wpisywać potrzebne dane do mojego programy antywirusowego. Po paru chwilach usłyszałam jak winda otwiera się. Wychyliłam się. Wstałam gwałtownie z fotela.
- Co ty tutaj robisz?!- spytałam. Panikowałam i to bardzo. Nie wiedziałam co robić.
- Co to za miejsce?- spytał brunet
- Nie ważne! Idź stąd!- rozkazałam błagalnie.
- Przepraszam, ale nie posłucham.- czemu powrót do przeszłości nie działa? Znaczy działa, ale nie możemy go używać, ponieważ dowiedziałam się, że minus i XANA stają się przez to silniejsi jednocześnie. No, że XANA to dobrze, ale najbardziej martwi mnie ten minus. Oczywiście w razie czegoś poważnego używamy tego programu..
- Błagam! Przynajmniej nie mów tego nikomu!- powiedziałam rozpaczliwie.
- Widzę, że to miejsce jest dla Ciebie ważne.- powiedział i podszedł do mnie. Mocno złapał mnie za nadgarstek i przybił do ściany.
- Co ty robisz?- powiedziałam otwierając szeroko oczy.
- Mogę o tym nie mówić pod jednym warunkiem.
- Czyżby. A jaki miałby być ten warunek
- Jeżeli zgodzisz się ze mną chodzić nic nie powiem..-zagotowało się we mnie.
- Ty mnie szantażujesz?!- krzyknęłam. Uśmiechnął się
- Słuchaj. Jeżeli się zgodzisz nic nie powiem, ale jeżeli się NIE zgodzisz, prawda wyjdzie szybciej niż myślisz.
- Ej.. Nie ma tak.- powiedziałam wyrywając się z jego uścisku. Spojrzał na mnie dziwnie. Zmiękłam.- Musze się zastanowić.- skierowałam się w stronę komputera. Wyłączyłam monitor i weszłam do windy. On wszedł ze mną.
- Masz czas do jutra.- szepnął mi do ucha kiedy drzwi windy się otworzyły.- Ale pamiętaj, nikomu o tym nie mów ponieważ.. Wiesz co się stanie.- i wyszedł. Ja zalałam się łzami. Jak mógł mi w ogóle zrobić coś takiego?!
Wróciłam do szkoły. Byłam bardzo smutna. Bałam się decyzji. Mogłam poświęcić wszystko, siebie i mogłam wpisać ten cholerny kod do powrotu! On nic by nie pamiętał, ja byłabym ostrożniejsza. Byłą godzina dwudziesta trzecia. Rozpłakałam się. Po chwili poczułam bolesny ból w klatce piersiowej, a sekundę potem wylądowałam na podłodze. Znowu na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę do góry, ale szybko ją opuściłam. To był Odd.
- Nic Ci nie jest?- spytał klękając przy mnie. Szybko wytarłam oczy
- Jasne, że tak.- warknęłam. Wstałam i zmierzałam w stronę mojego pokoju.
- Wiesz, że nie chciałem?- spytał Odd. Nie odezwałam się.- To był przypadek! Czekałem na Ciebie, ponieważ miałem Ci coś ważnego do powiedzenia.- zatrzymał mnie.
- Coś ważnego, tak?- spytałam podnosząc jedną brew do góry.
- Chodzi o to, że.. śnił mi się koszmar.
- I co w związku z tym?
- Chodzi o Ciebie! Śnił mi się minus. Mówił, że chce Cię zabić. Już niedługo!- krzyknął. Zatkałam mu usta ręką.
- Cii, bo jeszcze ktoś usłyszy.- syknęłam na niego. Zaciągnęłam go do mojego pokoju.
- Kara, martwię się o Ciebie! Chciałem być blisko Ciebie, ale, nic z tego..- nie dokończył
- Masz racje. Nic z tego. Ale mimo wszystko, nie mogę się na Ciebie złościć. Wiedziałam, że tak będzie. Długo się na to przygotowałam.. Wątpie, żebyśmy kiedy kolwiek jeszcze ze sobą byli.- zakończyłam.
- Jasne.. ale chce, żebyś wiedziała, że mnie i Kaśkę zupełnie nic nie łączy! A jeżeli chodzi o minusa..
- Spokojnie. Będę się trzymać blisko was. A teraz nie chce Cię wyganiać, ale muszę się przebrać i mam zamiar iść spać.- powiedziałam i wygoniłam go z pokoju. Nie miałam zamiaru się na nich złościć. Początek był strasznie bolesny, ale czas leczy rany. Nie całkowicie, ale zawsze trochę. Przebrałam się w moje krótkie szortowe spodenki i bluzkę na ramiączka z Hello Kitty. Weszłam pod kołdrę, zakryłam się aż po uszy i zasnęłam.
- Kara, wstawaj.- usłyszałam czyiś łagodny głos. Otworzyłam oczy. Zobaczyłam Milę
- Co się dzieje!? Która godzina?!- krzyczałam wystraszona.
- Spokojnie. Nic się nie dzieje. Jest godzina.. w pół do drugiej- powiedziała dziewczyna.
- Czemu zaszczycam tą wspaniałą wizytę o tak wczesnej godzinie?- spytałam przeciągając się na łóżku.
- Cóż, Odd powiedział, że w połowie mu wybaczyłaś. Postanowiliśmy im dać drugą szanse. Właśnie szykujemy się na filmową noc.
- No to szykujcie się, ja nie mam siły.- powiedziałam przykrywając się po uszy.
- Oj chodź! Będzie fajnie.
- Wiesz, gdybym nie była przygnębiona i śpiąca, może bym poszła.
- Czemu przygnębiona?- spytała brązowooka
- Ktoś mnie szantażował, a ja właśnie mam czas do dzisiaj. Musze MU odpowiedzieć dzisiaj na pytanie, bo jak nie.. powie o czymś..
- Chodź! Zapomnisz o tym!- powiedziała Mila i wyciągnęła mnie z łóżka. Ja usiadłam na podłodze ogłaszając przy tym protest, ale dziewczyna zaczęła mnie ciągnąć w stronę drzwi za nadgarstek.
——————————————————————————- —————————————
- Przez te wasze filmy nie mogłam zasnąć!- mówiłam do nich półgłosem. Mieliśmy teraz matme z naszą wychowawczynią*.
- Słuchaj, ostatni raz oglądam takie filmy.- przytaknęła Kasia. Nie mam zamiaru przyjaźnić się z nią tak jak kiedyś.. Może pewnego razu..
- Powtórzcie sobie materiał z dwóch ostatnich lekcji. Będzie klasówka.- powiedziała pani Meyer.
- Kolejna 5.- powiedziałam razem z Jeremym. Nasza paczka zaczęła się śmiać. Kiedy dostaliśmy kartki od razu wpisałam imie i nazwisko, klase, numer z dziennika i date. Zaczęłam pisać. Klasówka była na całą godzinę lekcyjną, ale ja napisałam w dziesięć minut. Odłożyłam kartkę i długopis na bok. Kilka sekund potem skończył Jeremy.
- Pamiętaj. Zginiesz. Zginiesz już niedługo.- usłyszałam oschły głos, a potem szyderczy śmiech.
——————————————————- ———————————————– ————————-
Cześć. Wiem, że rozdział miał być wczoraj. Opowiem wam co się stało, że go nie było. Dziwna historia ;D. Piszę sobie opowiadanie. Chcę zapisać. Okej udaje się. Próbuje opublikować, ale internet mi się wyłącza, a potem przeglądarka. Okej, zresetuje ruter. Poszłam do pokoju, w którym jest to ustrojstwo i włączyłam go od nowa. Wróciłam do pokoju, patrze, a tam nadal nie ma neta. Więc czekam oglądając bajki xD. Po jakichś czterdziestu minutach jest net. Więc włączam przeglądarke. Nic. Kilkam kilka razy na ikonke z moją przeglądarką. Nadal nic. No i oczywiście się wkurzam, przez co laptop ,,niechcąco” spada mi z łóżka. Zaczęłam się drzeć na cały dom. Zamknęłam laptopa i położyłam go na biurku. Potem poszłam spać. Kolejny dzień. Czyli dzisiaj. Patrze a moja mama siedzi na laptopie i wszystko działa.  Dostałam szału, bo nie wpadłam na to, żeby wyłączyć komputer. To cała zua historia, która mi się przydarzyła ;D Jeszcze jden krótki rozdział(to miał być ostatni, ale nie przemyślałam pewnych rzeczy) i horrorowaty rozdział! Do zobaczenia . Kara
Legenda:
  • Pani Meyer jest naszą wychowawczynią w moim opowiadaniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz