niedziela, 28 grudnia 2014

62. Subdigitals

Trzy tygodnie! Całe trzy tygodnie musze spędzić w szpitalu. A co z Subdigitals? Mieli przyjechać! To było moje marzenie, żeby ich zobaczyć, a teraz prysło. Chyba, że.. Da się coś wymyśleć. Zwolnimy się ze szpitala wcześniej. No nie wiem, po prosu chce tam być! Po tym, jak tamten gej.. No właśnie minusie, ty nie żartujesz, że mnie zabijesz. Tyle ludzi przez Ciebie zginęło, a mogło żyć!  Czemu to robisz?!
- Kara.. Kara, proszę odezwij się.- usłyszałam cichutki głosik. Spojrzałam się na nią.- Boję się.- Powiedziała po chwili. Nie dziwie się. Jest ciemno, wszyscy już śpią.
- Spokojnie, tutaj jesteśmy bezpieczne.- powiedziałam bez przekonania. Zaraz znowu zaczne dostawać schiz i będę wariować czułam to.- Nie, my nigdy nie będziemy bezpieczne przez tego gościa. Przynajmniej ja! I jeszcze ten.. – wiedziałam. Znowu zaczęłam wariować.
- Kara, kochanie, spokojnie.- powiedziała Kasia wstając do mnie z bolącą nogą.- Masz racje, jesteśmy bezpieczne.- po moich policzkach poleciały łzy.
- My.. Ja nigdy nie będę bezpieczna.- powiedziałam i rozkleiłam się na dobre.
——————————————————————————————————————
Minęły trzy tygodnie. Na szczęście odbyło się bez żadnych komplikacji. Chłopaki z Subdigitals przyjeżdżają dzisiaj. Mieli przyjechać trzy tygodnie temu, ale podobno coś im wypadło.  Całe szczęście. Wyszłyśmy ze szpitala. Szłyśmy żwirową ścieżką do internatu. Jeżeli chodzi o przyjaciół, odwiedzali nas zawsze w wolnych godzinach. Stanęliśmy przed wejściem. Nie ruszyłyśmy się już o krok. Zamurowało nas. Koło wejścia stali chłopaki z Subdigitals. Adrian *, Mateusz*, Damian*.
- I co teraz?- szepnęła Kasia.
- Idziemy, przecież nie będziemy stać tutaj jak dwie idiotki.- ruszyłyśmy w stronę wejścia. Chłopaki na nas spojrzeli.- Zły pomysł, bardzo zły pomysł!- powiedziała do niej, ale się nie zatrzymałam. Blondyna też szła odważnym krokiem. Kiedy przeszliśmy koło nich, blondyn* cały czas wertował mnie wzrokiem. Uśmiechnął się do mnie. Byłam zaskoczona, ale odwzajemniłam go.
- Siema, dziewczyny.- odezwał się perkusista*- Jak widać  byłyście na wycieczce?- zaśmiałam się.
- Tak. Wycieczka do szpitala, zawsze super!- odezwałam się.
- Idźcie odpocząć po tej wspaniałej ,,wycieczce”, ponieważ wieczorem czeka na was niezła zabawa.- powiedział gitarzysta*. Piosenkarz otworzył nam drzwi. Kasia zrobiła większe oczy. Weszłyśmy do środka.
- Eee, czemu oni są dla nas mili. Czy gwiazdy nie powinny być.. złe?- spytała ślicznotka.
- Nie złe tylko opryskliwe. I nie, nie powinny. Niektórzy są spoko, i to był dowód na to.
- Ten piosenkarz, Adrian, chyba Cię polubił.
- Tak.. przyjaźń od pierwszego wejrzenia?- powiedziałam z kpiną.- Nie no świetnie.- otworzyłam drzwi do naszego pokoju.- Stęskniłam się za tym..
- Za tym miejscem?- spytała niepewnie
- Nie.. za moim łóżkiem.- i rzuciłam się na nie wyrzucając torbę w kąt.
- Wiedziałam, zawsze taka sama, i za to Cię kocham! A jak tam z tobą i Oddem
- Wiesz przecież, że nasz związek jest już skończony?
- No tak, ale to dlatego, że wybrałaś Manuela. Byliście świetną parą. Każdy był fanem Odary!
- Oda.. co?- spytałam zaskoczona.
- No Od.. Jak Odd, a Ara jak Kara.
- A już rozumiem!- powiedziałam. Kasie się uśmiechnęła.- W ogóle.- dodałam po chwili. Kasia zrobiła dziwną minę.
- Nie ważne, ale wiedz, że wieść o waszym rozstaniu zaszokował wszystkich!
- Trudno, wybrałam Manuela. Odd był za bardzo zazdrosny, a tego już dalej ciągnąć nie mogłam.
- Słuchaj, jeżeli się nie mylę o 19:30 nasi ,, przyjaciele” mają swój koncert. A jest godzina 16, i wole wyszykować się wcześniej. Nie chcę skończyć tak samo jak w kinie.
- Nie przypominaj mi nawet o tym geju!- prawie krzyknęłam
- Skąd pomysł na geja?- spytała po chwili milczenia Kasia.
- Był zielony, straszny, łysy, zakrwawiony, i w żadnym wypadku nie obrażam tutaj gejów, bo to moi przyjaciele.
- Tak, wszyscy są twoimi przyjaciółmi.- powiedziała i usiadła na moim łóżku. Odkryła moją kołdrę i położyła się koło mnie. – W pewnym sensie mamy dużo czasu, możemy się zdrzemnąć.
- W moim łóżku? Dobra, z przyjemnością.-powiedziałam i zamknęłam oczy. Po piętnastu minutach zasnęłyśmy
————————————————————————————————————————-
- Gdzie one są już jest 18, a miały być wcześniej.- oznajmiła Ksenia
- Tak, na pewno są już w internacie, tylko śpią.- powiedział Ulrich.
- A ty skąd to wiesz?- wtrącił się William
- Eee, komórka, Kasia, SMS’y?
- Czyli idźmy po nie?
- Tak. Jak najszybciej, bo może być tak, że nie będzie ich w szkole i będziemy musieli iść je szukać.- powiedział Odd.
- Tak, ale mimo wszystko na wszelki wypadek wyśle Kasi wiadomość.- powiedział brunet i wyjął swoją komórkę
———————————————————————————————————————————–
Weszli do naszego pokoju. O mało co nie wybuchli śmiechem. Ja spałam w drugą stronę łózka z opuszczoną głową z łóżka, oraz ręce były jakoś tak dziwnie ułożone, a moje nogi.. Kasia osobiście musiała mieć głęboki sen.. Tak, ona je wąchała, jedna moja noga była na jej buzi, a druga była normalnie położona na łóżku. Kasia spała z głową blisko ściany, ręce trzymała na moich włosach ciągnąc za nie, a nogi prawie wychodziły poza łóżko.
- Ej, Kasia, wstawaj.- powiedział Ulrich delikatnie ją szturchając. Bez żadnego ale wstała, ale zaraz tego pożałowała.
- Aaaa.- krzyknęła odpychając moje nogi, przy czym spadłam na podłogę. Nadal spałam. Nawet upadek z 1 piętra by mnie nie obudził..- I że ja miałam to na.. Ueee!- pisnęła
- Księżniczko wstajemy.- powiedział William.
- Jeszcze pięć minutek.- powiedziałam zasłaniając sobie oczy ręką.
- Już.- powiedział i wziął mnie na ręce. Rzucił mnie na łóżko. Nic. Nakryłam się kołderką i udawałam, że spałam.
- O nie, co to, to nie.- powiedział Odd.- Użyjmy metod drastycznych.- złapał mnie w talii i delikatnie zaczął mnie łaskotać. Po chwili pokój wypełnił się ,,słodkim” śmiechem. Każdy o dziwo mówi, że mam fajny śmiech.
- Już wstaje, wstaje, już!- krzyczałam. On nadal mnie łaskotać.
- Na pewno?- spytał.
- Tak! Przestań, proszę!- krzyczałam. Przestał.
- Dobra, przebieracie się, czy idziecie tak jak teraz?- spytał Jerr.
- Jasne, że tak. Pobrudzona bluzka, pogniecione spodnie, poczochrane włosy . Będziemy wyglądać szałowo!- powiedziałam
- No dobra, macie pięć minut na przygotowanie się, bo już jest 18:50.
- Okej, okej, poczekajcie na nas na zewnątrz.-powiedziała Kasia i wypchnęła ich za drzwi. – Gotowa na męczarnie?- spytała Kasia.- Za to co mi zrobiłaś na pewno tak.
- A co Ci zrobiłam?- spytałam niepewnie.
- Kazałaś mi wąchać twoje skarpetki, które cuchną!
- Skończyłaś? To szykujmy się i chodźmy.- pogoniłam ją.
—————————————————————————————————–
- Wow, krótko wam to zajęło.- powiedziała zdziwiona Ksenia
- Tak, po tej scence z kinem wole być razem z przyjaciółmi.- powiedziała blondyna.
- A co się stało w kinie?- spytał Ulrich
- Powiem tylko tyle. Było dużo gejów.- odpowiedziałam
- Jak to gejów?- spytała Mila.
- Zombiaków, krwi, a najgorsze było to, że moje buty musiały tam umrzeć. Same! W samotności! W towarzystwie gejów!
- Uoo. To miałyście akcje.- Powiedział William. Było widać, że nam nie wieżą.
- Ale to prawda!- krzyknęła Kasia i się rozpłakała.
- Cii.- uspakajałam ją.- Rozmażesz sobie makijaż i będziesz musiała znowu poprawiać.
- Masz racje. Możecie sobie nie wierzyć, ale ja i Kara same to przeżyłyśmy więc wiemy lepiej.- Doszliśmy na sale gimnastyczną gdzie miał odbyć się koncert. Chłopaki wpuścili nas pierwsze, przez co przypomnieli mi się Subdigitalsi. Stali tam, stali przy scenie. Też ich zauważyli. Byli w siódmym niebie. Chłopaki też na nas spojrzeli, gdyż byliśmy pierwszymi osobami, które tu przyszły. Pomachali nam. Odmachałyśmy. Podeszli.
- Widzę, że gotowe.- spytał Adrian.
- Jak zawsze.- powiedziałam.- To są nasi przyjaciele. Odd, Ulrich, Jeremy, William oraz, Ksenia i Mila.
- Miło nam was poznać.- powiedział perkusista.
- My się już zbieramy.- powiedział gitarzysta.
- A właśnie, a wy to..
- Kasia i Kara.- zaczęła blondyna. Spojrzał na mnie jeszcze bardziej przyjaznym wzrokiem. Spojrzałam mu w oczy. To co w nich zobaczyłam.. To była mieszanka troskliwości i strachu.
- No to idźcie, bo ludzie zaczynają się zbierać.- powiedziałam i wystraszona odwróciłam się do nich plecami i odeszłam.
- Znacie ich osobiście?!- spytał Ulrich z niedowierzeniem
- Szacunek.- powiedziała Mila. Po dziesięciu minutach zaczęli grać i śpiewać piosenki takie jak ,, Break Away”, ,, Get Away”, ,,A world without dangerd” i jeszcze różne, różniaste. Przez ten cały czas świetnie się bawiliśmy nie myśląc o kłopotach, o tym co było, i o tym co się stanie, ale to był błąd, najgorszy błąd jaki kiedy kolwiek popełniłam.
————————————————————————————————————-
Cześć. Jak tam kolejny rozdział. Wiem, że bez akcji, ale w kolejnym już będzie. A teraz tradycyjnie. PYTANIAA:
1)      Kim Adrian jest dla Kary?
2)      Czy Odd i Kara mają być ze sobą?
3)      Nie przeszkadza wam, że Klaudia, Iga, Nathaniel i Kuba wyjechali na nieokreślony czas do Polski? Po prostu stwierdziłam, że mam wystarczająco dużo postaci.
4)      Co stanie się w kolejnym rozdziale. Jak myślicie po tych słowach,, Przez ten cały czas świetnie się bawiliśmy nie myśląc o kłopotach, o tym co było, i o tym co się stanie, ale to był błąd, najgorszy błąd jaki kiedy kolwiek popełniłam.” Powiem tylko, że ktoś zaatakuje, ale to..? xD
5)      Czy jak dojdziemy do rozdziału ,, horror ‘’ Ma być długi?
6)      A może mały konkursik? Macie pomysły? ;P

Legenda:
  • Imiona zespołu Sbd(jak coś to będzie mój skrót od Subdigitals), wiem, że się tak nie nazywają, za co was naprawdę przeraszam, ale naprawdę chciałam zmienić.
  • Perkusista to Mateusz
  • Gitarzysta Damian
  • Blondyn to oczywiście Adrian (piosenkarz)

No, to chyba wszystko. Jak coś ominęłam to przepraszam, ale jestem już zmęczona, a co do mojego nowego bloga. Tworzy się ;D Mam pewnien pomysł, ale czekam też na wasze propozycje. Blog będzie się odbywał jak Odd, Kara, Manuel i Margaret chodzą do pracy. Czyli jak są dorośli. Dozo baczenia. Kara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz