niedziela, 28 grudnia 2014

43. Nie miłe spotkanie

- Czyli, że mogłaś umrzeć?- spytaławystraszona Kasia
- Taaa.- odpowiedziałam obojętnie. Kiedy dowiedzieli sie, że sie obudziłam ,,ze śpiączki” odrazu do mnie przyszli. Słodkie.
- Ty nawet nie wiesz jak Odd i Kaśka zgłupieli jak dowiedzieli sie, że leżysz w szpitalu i na dodatek się nie budzisz.- powiedziała Mila. Nagle z laptopa Jeremy’ego wydobył się złowieszczy dzwięk.
- Kto tym razem?- spytałam wystraszona. Wstałam z łózka szpitalnego, ale Odd pociągną mnie na nie spowrotem.
- Nie dobrze.- powiedział Jerry.
- No mów- poganiałam go jak to miałam w zwyczaju
- Minus.-spojrzał na mnie- jak my cie stąd wyciągniemy?
- Trza coś wymyśleć- powiedziała Klaudia.
- Kladysiu.. twoja mowa mnie powala.- powiedziałam. Spróbowałam znowu wstać. Tym razem nie spotkałam się z sprzeciwem.
- Mam pomysła!- krzyknęła Kasia. Zaczęła szperwać w torbie.
- Co ty kombinujesz?- spytałam niepewnie.
- Wyciągam Cię.. z tego potwornego miejsca.- powiedziała przygryzając sobie język. Po chwiliwyciągnęła jakieś ciuchy, kosmetyki i.. perułkę.
- Po co Ci to?- spytałam niepewnie.
- Zawsze chodze zaopatrzona.- powiedziała dając mi ubrania.- Idź się przebierz, czeka cię jeszcze makijaż.
- Ale po co jej makijaż skoro..- zaczął Odd, ale nie było dane mu dokończyć.
- Helloł.- zaczęła.- Musi być nierozpoznawalna.
- Dobra, dobra..
Po chwili wróciłam w super modnych ciuchach Kasi. Zrobiła mi szybki makijaź i założyła perułkę.
- Minusie, nadchodzimy! – krzyknęła i ruszyliśmy w stronę fabryki
——————————
-Dwa kraby, trzy szerszenie i siedem karaluchów na dwunastej.-powiedział Jerr.
- Kara schowaj sie.-powiedział Will-Jak będzie bezpieczniej, biegnij do wieży.- pokiwałam tylko głową. Pobiegłam przed siebie. Pytanie tylko.. gdzie ja mam sie schowaś w sektorze leśnym ?! Uniosłam sie lekko w powietrze i usiadłam na gałęzi drzewa. Tsa.. bo mnie nie zauwarzą. Patrzyłam jak walczą. Pokonali prawie wszystkie potwory. Zeskoczyłam zgrabnie na ziemie i zaczęłam iść wolnym krokiem w strone wieży. Byłam już blisko miejsca walki gdy nagle poczułam mocne szturchnięcie. Odwróciłam się.
-A ta czego tu chce?!- spytałam sama siebie. Zaczęłam się wycowywać, ale minusowa nie dała za wygraną. Kiedy nie miałam już gdzie iść złapała mnie w swoje obsilizgłe macki i zaczęła mi coś zabierać. Czułam to.
- Ej.- zaczą okularnik.- mamy mały problem
- A myślisz, że my mamy luzy? – spytała podirytowana Iga.
- Kare złapała..-nie dokończył po usłyszeli mój pisk. Odd jak na zawołanie pobiegł w stronę mojego,,głosu”. Znalazł mnie leżącą na ziemi. Miałam otwarte oczy.
- Nic Ci nie jest?- spytał
- O dziwo nie.- odpowiedziałam
- Trzeba doprowadzić Karę bezpiecznie do wieży.
- Się robi.- powiedział Ulrich. Wskoczyłam na jego motor i już byłam w wieży.
—————————–
Za jakieś 3 godziny miałam wrócić do internatu. Siedziałam w szpitalu dłużej niż dwa tygodnie. Oni odwiedzali mnie prawie codziennie. Odd chciał dzisiaj przyjść pomóc mi się spakować i wrócić do gimnazjum, ale po dwu godzinnej rozmowie telefonicznej czyli namawiania, błagania, słodkich słówek w końcu pozwolił mi samej wrócić do domu.. Podobno w szkole byli jego rodzice dowiedzieć się o oceny. Oczywiście pomogłam mu nadrobić kilka jedynek na lepsze oceny, z czego był zadowolony. Po trzech godzinach poszłam po wypis i wolnym krokiem szłam w stronę internatu. Zatrzymałam się wystraszona. On tam stał. Oparty o drzewo. Patrzył na mnie beszczelnie uśmiechając się złowirszczo. Czy do niego nie dotrze, że nie jest pod wpływem minusa. Może się mu postawić. Podeszłam do niego chwiejnym krokiem
- Danielu, czemu nie potrafisz się mu postawić? – spytałam. On spojrzał na mnie obojętną miną.
- On jest moim ojcem.-powiedział
- Wcale, że nie. Jesteś inny. Masz inną kochającą rodzinę. Napewno.
- Wiesz wogóle coś o mnie ?!- krzyknął
- Nie, opowiedz.- powiedziałam. Nie dałam po sobie poznać, że się boję.
- Jestem Daniel, Daniel Grande.. Jak się pewnie domyślasz po moim wyglądzie mam 17 lat..
- I to wszystko?- spytałam
- Nie ! Nic Ci o mnie nie opowiem- krzyknął i złapał mnie boleśnie mocno za nadgarstki. Zaczęłam sie wyrywać. Zaczęłam go bić. Wszyscy w podstawówce i gimnazjum w Polce mówili, że umiem sie bić. Wyrwałam się mu i zaczęłam biec do internatu.. całe szczęście nie biegł za mną. Weszłam do budynku i kierowałam się w stronę mojego pokoju. Weszłam. Kasi nie było. Chyba jest na stołówce. Poszłam do pkkoju chłopaków. Usłyszałam dziwne chałasy. Otworzyłam drzwi. Odd i Ulrich spojrzeli na mnie . Ja tylko wytrzeszczyłam oczy i delikatnie rozchyliłam usta.
—————————————
Rozdziału na drugim blogu możecie się spodziewać niedługo. A i jeszcze apropo przypomniało mi się pytanie 8 do drugiego bloga xD. Czy Kara ma mieć jakieś fazy z wieku 11-16 czyli. Zła, bije, ma fazy, wygłupia się z Klaudyną( oglądać z nią bajki koniecznie) xD ok to wszystko. Baajo <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz