niedziela, 28 grudnia 2014

75. Jeśli chcesz ujrzeć coś wartościowego, nie podnoś głowy

Minęły już cztery dni. Wojownicy czuli się już lepiej. Siedzieli w stołówce śmiejąc się. Czarnowłosa dziewczyna zaczęła nieśmiało zbliżać się do ich stolika.
- Przepraszam.- zaczęła różowo oka.- Szukam Kasi Nelson.. Mam dzielić z nią pokój.- mówiła nieśmiało.
- To ja.- powiedziała miłym głosem blondynka.- A ty jesteś…
- Jade Martin.- mówiła coraz pewniej siebie
- W takim razie chodź. Pokaże Ci nasz pokój.- powiedziała i wstała.- Widzimy się za czterdzieści minut przy bramie i idziemy do Kary..
- Jasne. Do zobaczenia.- odpowiedzieli jednocześnie. Dziewczyny ruszyły w stronę pokojów.
- Skąd jesteś?- spytała blondyna
- Z Rosji.- powiedziała wchodząc do pokoju i kładąc swoją walizkę na łóżku Kary.- A ty?
- Z Polski..
- Mieszkałaś tutaj sama czy z kimś?- spytała po chwili. Trafiła w słaby punkt.
- Z.. kimś.
- A czemu się od Ciebie wyprowadziła?
- Nie wyprowadziła się..
- To co się z nią stało?
- Nie żyje..- rosjanke zamurowało.
- Przepraszam. Ja nie.. nie wiedziałam
- Spokojnie. Nic się nie stało.- powiedziała niebiesko oka uśmiechając się.- Wiesz co.. Ja teraz idę z przyjaciółmi na cmentarz. Rozgość się. Widzimy się potem.- powiedziała i wyszła z pokoju. Rosjanka położyła się na łóżku i spojrzała na zdjęcie w ramce leżące na szafce nocnej Kasi. Było to zdjęcie blondynki z brunetką i wszystkimi wojownikami Lyoko. Szatynka cały czas patrzyła się na długowłosą dziewczynę.
————————————————————————————————-
Szli drogą przez cmentarz cicho się śmiejąc. Kiedy doszli do grobu swojej najlepszej przyjaciółki to nie ze smutkiem tylko z wielkimi uśmiechami.
- Kara, żebyś wiedziała jak nam Ciebie brakuje.- powiedziała Kasia
- Ale nie przejmuj się, Odd zjada twoje porcje.- powiedział William. Mimowolnie się zaśmiali.
- Słuchaj.. wiem, że nie da się Ciebie uratować, ale wiedź, że zapamiętamy Ciebie na wieki wieków.- mówiła blondyna.
- Słuchajcie, chodźmy już.- powiedział Odd.
- Zgoda.- powiedział Jeremy. Odwrócili się i mieli iść, ale..- Ej, czekajcie.- zatrzymał ich blondyn w okularach.- Coś  znalazłem.- podniósł z ziemi coś bardzo..
- Diament!- powiedziała Kasia i wyrwała Jerremu wartościowy kamień z ręki
BRITAIN-LESOTHO-ENT-JEWELLERY-DIAMOND










Wszyscy uważnie zaczęli się mu przyglądać. To było dziwne. Co robił tutaj taki wartościowy przedmiot i akurat przy grobie Kary.
- Kaśka!- krzyknęła Mila wyrywając jej diament.- To musi być coś ważnego..
- Też tak myślisz?- spytał William patrząc na kamień w rękach swojej dziewczyny.
- Może.. i macie racje.- powiedział Jeremy i zaczął myśleć.
- Może chodźmy do fabryki?- zaproponował Odd
- Po co?- spytała blondynka
- Mój instynkt mówi mi, żeby tam iść.- powiedział stanowczo.
- Ale co z Jade?
- Jak chcesz to idź do niej. Jak jednak będzie coś w fabryce będziemy dzwonić.- powiedział William.
- Dobra. No to do zobaczenia.- powiedziała landyna i zaczęła biec w stronę internatu.
- Ten chłopak, który oddał nam Kiwiego, ten pamiętnik.. teraz ten diament..- myślała Kasia.- Kara, czy ty chcesz nam coś powiedzieć?!
—————————————————————————————————-
Wbiegli do fabryki. Było pusto, oprócz tego, że na monitorze była wyświetlona wiadomość.
,, Jeżeli myślicie, że nie da się jej pomóc to się mylicie. Przyjdźcie do Lyoko. X”
- O co chodzi?- spytał Jeremy.
- Wyślij nas do Lyoko! Szybko!- powiedział Odd. Pobiegł do windy razem z paczką. Dla Jeremyego znaczyło to, że nie miał co do tego prawa głosu. Wysłał ich do Lyoko.
- W jakim jesteście sektorze?- spytał Jeremy.
- To ty nie wiesz do jakiego nas wysyłasz sektora?- wrzasnął William
- Nie denerwuj się.- powiedziała Mila łapiąc go za rękę.- Co się stało?
- Boję się, że coś się stało z programem.. Mieliście wylądować w sektorze górskim
- Jesteśmy w polarnym..
- No to w takim razie czterdzieści stopni na zachód.
Zaczęli biec. Niestety nie spodziewali się, ze czeka ich jeszcze długa wędrówka, przez życie.
———————————————————————————————
Kiedy blondynka wbiegła do pokoju zobaczyła szatynkę grającą na swoim telefonie w gry.
- Jak tam? Zaklimatyzowałaś się w nowej szkole?
- Trochę. Byłam się przejść. Już trochę wiem gdzie co jest..- powiedziała Martin.
- Przepraszam, że nie mogłam Ci pomóc.
- Spokojnie, pomogłaś mi i to bardzo.. A tak właściwie to pozwoliłam sobie obejrzeć zdjęcie.- powiedziała pokazując fotografie grupową.- Czy ta długowłosa dziewczyna to twoja przyjaciółka?
- Tak. Kara Edwards.. Ale nie ma co już wracać do przeszłości. Stało się i już się nie odstanie.
- Pewnie, ale spokojnie. Nie pozwole Ci się smucić.-blondynka uśmiechnęła się.
- Czuję tutaj początek nowej przyjaźni.- powiedziała ślicznotka i przytuliła nową współlokatorkę
————————————————————————————————–
Znaleźli się w sektorze górskim. XANAy nie było. Czyżby się spóźnili?
- Jeremy.. Nie ma XANAy..- powiedział Odd.
- Jestem.- powiedział mężczyzna. Odwrócili się. Im oczom ukazał się brązowowłosy mężczyzna.
- Czego chcesz?- spytał William
- Na początku może grzeczniej.. A po drugie, i prosto z mostu. Część Kary jest w Lyoko.- powiedział
- Ale jak to?- spytał Jeremy
- Kiedy minus ją zabijał, byłem przy tym. Zabrałem część jej esencji życiowej, żeby mogła przeżyć.. żeby można było ją uratować.
- Za późno. Ona jest zakopana pod toną piachu!- powiedziała Mila.
- Nie był bym tego pewien. Osowiec!- krzyknął mężczyzna. Przyleciał potwór z czymś na plecach. To była długowłosa dziewczyna. Nie oddychała, była cała blada, ale całe szczęście w Lyoko nie miała tych potwornych ran.
- Kara!- krzyknął Odd. Łzy zaczęły mu napływać do oczu.
- Ale jak ty to zrobiłeś?
- Kiedy był pogrzeb, zatrzymałem czas, żeby wyjąć ją z tego wstrętnego pudła.- mówił czerwonooki.
- W takim razie jak chcesz ją ratować..?-spytała Ksenia
- W tym jest właśnie problem. Esencje życiową uformowałem w kamienie szlachetne..
- Takie jak to?- spytał Ulrich
- Znaleźliście jedno?- spytał zdziwiony
- Leżał przy grobie Kary.
- Ile ich jest?- spytał Odd
- Właśnie do tego zmierzam.. Jest ich razem dziewięć. Jedno już znaleźliście więc zostało osiem..
- No to.. pewnie masz je przy sobie?- spytał William.
- Właśnie.. problem w tym, że.. minus się o tym dowiedział i je zabrał.. Porozrzucał je po całej Francji.
- Przecież mógł je ktoś znaleźć!- krzyknęła Ksenia
- Nie. Tylko wy możecie je widzieć.
- Ale jak my mamy je znaleźć?- pytała Mila
- Nie wiem.. Ale wiem jedno.. nie będziecie mieli na to dużo czasu. Zaledwie miesiąc. Po miesiącu te kamienie roztopią się i już nic nie będzie mogło jej pomóc. Pamiętajcie, ona was widzi.- powiedział XANA i zniknął. Wszyscy stali spraliżowani.
———————————————————————————————-
Kasia I Jade rozmawiały ze sobą ponad półtorej godziny. Śmiały się, malowały się, opowiadały dowcipy. Spędziły czas bardzo ciekawie. Kasia trzymała pamiętnik Kary na stoliku nocnym. Nagle otworzył się tak sam z siebie. Kasia podeszła do książki i to co przeczytała zszokowało ją.
,, Jak możesz, mnie tak podle zdradzać?! Wiedziałam, że ja nic dla was nie znacze!”
Kiedy skończyła czytać, pamiętnik sam zamknął się z wielkim trzaskiem. Kasia się wystraszyła. Zakryła sobie usta.
- Co to było?- spytała różowo oka.
- To.. nic, nie przejmuj się.- powiedziała Kasia i uśmiechnęła się.- ,, Kara, nie niszcz mi nowej przyjaźni! Ty nie żyjesz! Nie możesz nic widzeć!”- myślała wystraszona blondynka. – Muszę gdzieś zadzwonić. Poczekasz?
- Spoko.- powiedziała i położyła się na swoim łóżku. Kasia wyszła na korytarz i zadzwoniła do przyjaciół. Po tej historyjce, którą od nich usłyszała myślała, że zemdleje..
—————————————————————————————————-
Cześć! To już drugi rozdział dzisiaj.. Przewiduje jeszcze trzeci, bo dzisiaj mam wielką wene! Czyli tak. Można uratować Karę.. Ale nie wiem czy ma się im udać, czy nie.. To już przyjdzie z czasem.
Co do dedykacji.. dedykuje ten rozdział mojej kochanej Avery !  
Następny rozdział być może o dwudziestej. :)
Myślę, że się nie gniewacie, ze tak dużo rozdziałów dzisiaj? Kara :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz