niedziela, 28 grudnia 2014

60. ,,Gdzie z tymi łapami?!"

Uwaga! Jeżeli chodzi, o to kto ,,pojawił się w pokoju” To niestety, ale nie zgadłyście ;D A ,,weszniętym do pokoju” jest.. TUDUUMMM..!
Rozdział z dedykacją dla Avery ;D
————————————————————————————————————
- Ale co ty tutaj robisz?!- znowu powtórzyłam pytanie.
- Ja.. ja..!- nie dokończył. Znowu miał te czarne oczy z białymi znakami minusa.
- William!- krzyknęła Mila. Ja szybko się od niego odsunęłam.
- Szybko, biegniemy do chłopaków!- powiedziała Ksenia.- Mila biegniesz ze mną do Jeremy’ego?
- Okej, takto wy biegnijcie do Ulricha i Odda.- co? Do Odda. On mnie przecież nienawidzi!!
- Dobra.- powiedziałam. Nie miałyśmy wyboru. Ominęłyśmy Williama, który prawie złapał Kasię. Pobiegłyśmy piętro niżej. Dziewczyny pobiegły w lewą stronę, a my w prawą. Jak torpeda wparowałyśmy do pokoju chłopaków zamykając drzwi z trzaskiem. Na łóżku siedział Odd i Ulrich. Osunęłam się po drzwiach, zmęczona i wystraszona.
- Ej, co się stało?- spytał Ulrich.
- Bo.. On.. Kara..Chce..- mówiła bez sensu Kasia
- O co chodzi?- spytał Odd, który nic z tego nie zrozumiał.
- Okej, jeszcze raz.- powiedziałam. Sama nie za dużo z tego zrozumiałam, ale wiedziałam z doświadczenia o co chodzi.- William był w naszym pokoju. Prosił o pomoc. Potem znowu minus go opętał. Przybiegłyśmy do was z tą informacją. TADAM!
- Co on w ogóle tutaj robi?- spytał Ulrich
- To łatwe. Minus go tutaj przysłał w jednym celu.- wstałam z podłogi.- Trzeba iść do Lyoko..
- A zaraz, teraz jedno z moich pytań co Ciebie.- powiedziała Kasia.- Gdzie ty byłaś 8 godzin?!- Zamurowało. Jak im to powiem
- Byłam.. Na spacerze z koleżanką.-powiedziałam
- Na pewno z koleżanką? 8 godzin, tak?- spytał Odd. Olałam go. Skoro jeszcze do tego nie przywykł, że jestem tylko przyjaciółką, proszę bardzo, ja chętnie poczekam.
- Odd ma racje! Na pewno nie mogłaś być z koleżanką do 23 godziny.
- Proszę, darujcie mi, nie mam humoru na takie durne rozmowy typu gdzie byłaś 8 godzin.- powiedziałam wkurzona.
- Idziemy do Lyoko?- spytał Ulrich zmieniając temat. Dziękuję Bardzo!
- Powinniśmy. Skoro minus wysłał tutaj Williama znaczy, że jest aktywowana wieża.- powiedziałam.- Jeżeli dobrze pójdzie .. może dzisiaj go sprowadzę.
- Chodźmy.-powiedział Odd. Wybiegliśmy z pokoju. Ja biegłam ostatnia, ponieważ moje siły się już wyczerpały. Biegałam w Lyoko, biegam teraz. William wybiegł za nami ze szkoły. Był już blisko mnie
-Aaaa!! Stójcie!- krzyknęłam kiedy potknęłam się o wystający z ziemi kamień. William podbiegł do mnie, złapał mnie za nadgarstek i szarpną do siebie. I ku ironi.. Przyłożył mi nóż do gardła.
- Ratujcie!- krzyknęłam, ale zaraz tego pożałowałam, ponieważ przyłożył mi go mocniej.
- Zamknij się!- krzyknął i uśmiechnął się ironicznie.
- William, przestań, proszę! Wcale nie musisz tego robić!- krzyczała wystraszona Mila, która zupełnie przed chwilą przybiegła razem z Ksenią i Jeremym. Sięgnęłam do kieszeni. Spojrzałam na Ksenie i ruchem głowy pokazałam jej, że ma przysunąć się bliżej. Wyjęłam woreczek ze złotymi łzami.
- Łap!- krzyknęłam rzucając jej jednocześnie wyrywając się z jego uścisku. Delikatnie przecinając ramie ostrym sztućcem. Tak się nieszczęśliwie stało, że wpadłam w ramiona Odda.
- Jak mam tego użyć?- miotała się Ksenia zupełnie nie widząc co robić. Odd nadal delikatnie mnie przytulał. Chyba już do niego doszło..
- Eeee..Ten..musisz wziąć kilka i.. rzucić na wysokość oczu!- Ksenia wzięła całą garść i rzuciła. William nie zdążył zareagować. Upadł na ziemie. Mila do niego podbiegła. Delikatnie wyrwałam się z uścisku Odda, który miał całą bluzę w krwi. Też podbiegłam do czarnowłosego. Ukucnęłam przy nim.
- Co.. Co się stało?- spytał.
- Will. Jak się czujesz?- spytała Mila.
- Nie mów do..- powiedział słabym głosem.- Nie ważne mów jak chcesz.- Mila delikatnie się nad nim nachyliła i go pocałowała. Bardzo namiętnie. Za namiętnie..
- Will, wszystko dobrze?- spytałam.
- Tak, ale.. ty chyba krwawisz?
- Cóż, to nic takiego.- uśmiechnęłam się. Pomogłyśmy mu wstać.
- Nieee!!- usłyszeliśmy czyiś krzyk.- Nie mogliście tego zrobić!- zza drzew wyszedł Daniel.
- Nie, co ty tu robisz?- krzyknęłam.- Idź!
- Skoro mu się nie udało muszę Cię zabić osobiście!- Odd i Ulrich zasłonili mnie sobą.
- Nie.- powiedziałam odsuwając ich.- Słuchaj, tym nic nie zdziałasz.- powiedziałam nie pokazując, że się boję. Rzucił się na mnie. Przygwoździł mnie do drzewa.
- Ej, ej. Gdzie z tymi łapami?!- spytałam kiedy jego ręce niebezpiecznie zbliżały się do mojej szyi. Moja rana zaczęła się zakażać przez co bolało. I to bardzo.- Zresztą dziewczyn się nie bije!- krzyknęłam
- Ale z tobą zrobie wyjątek.- powiedział, ale po chwili upadł. Dostał złotymi łzami od Kasi.
- Zostaw.. moją przyjaciółkę w spokoju!- krzyknęła.
- Haha. To nic nie daje!- powiedział wstając.- Jestem na to odporny. Zobaczymy się jeszcze.- powiedział i pobiegł w stronę parku.
——————————————————————————————————————————————————————
Mamy kolejny rozdział. Spodziewaliście się , że to William wszedł do pokoju czy raczej nie? ;D Kolejny rozdział jutro ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz