- Nie.- usłyszałam krótką i stanowczą odpowiedz od dyrektora. Do moich oczy napłynęły łzy.
- Ale.. dlaczego?- spytałam. Nie mogłam tego zrozumieć..
- Ponieważ, musisz się uczyć, a nie zajmować dziećmi.
- Nie! Ja jestem najlepszą uczennicą! Bądź może jestem najlepsza w CAŁEJ szkole!- krzyknęłam.- Mama nie ma co z nią zrobić!- teraz to już postanowiłam kłamać. Po dobroci się nie dało. Niestety.- Ala ma zostać sama w domu i zrobić sobie krzywdę, tak?!- moje emocje wygrały. Rozpłakałam się.
- Dobrze już, dobrze może zostać dopóki jej mama nie wróci z ,, delegacji ”
- Dziękuję.- powiedziałam oschle, wyszłam z gabinetu ,,zamykając” za sobą drzwi. Wyjęłam komórkę i napisałam SMS’a: ,, Możesz, przyjeżdżaj”. Pobiegłam do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi. Byli tam moi ,,przyjaciele”. Rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam jeszcze bardziej.
- Kara, co jest?-spytała Kasia.
- Jezu!- krzyknęłam zmęczona już tym wszystkim.-Nic nie jest! Dajcie mi wszyscy świty spokój!- wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
- Co się z nią do cholery ostatnio dzieje?- spytała podirytowana Kasia.- czasami zachowuje się strasznie dziecinnie.
- Nawet nie chciała powiedzieć co się stało, a my tylko chcemy jej pomóc!- powiedziała Mila.
- Spokojnie.- uspokoił je Odd.- Może jak troszeczkę ochłonie to powie.
- Mówisz tak bo ją kochasz!- Powiedziała Kasia pokazując mu język.
- Wcale, że nie!.- zaprzeczył Odd.
- Myślisz, że nie widzimy jak na nią patrzysz?- ciągnęła dalej Kasia.
-A właśnie.- powiedziała Miła uśmiechając się.
- Co wy do tego macie?- spytał już lekko podirytowany.- Ja ją tylko lubię! Nie rozumiecie?! LUBIE!!
- Ale lubisz ją jako przyjaciółkę czy, jako dziewczynę?- nie odpuszczała Kasia.
- A ty i Ulrich?- przejął pałeczkę Odd.- Jak się lubicie?- Kasia i Ulrich się zaczerwienili.
- Ok, skończmy ten temat.- powiedział Ulrich.
- Nie no mówcie. Myślicie, że nie widzę jak na siebie patrzycie?- Odd zaczął mieć nadzieję na skończenie tematu jego zwycięstwem.
-Jako przyjaciele!- powiedziała Kasia
- A w Lyoko? Trzymacie się na rękach i takie tam.
- A tak wogóle to wróćmy tematem do Kary.- przerwała tę fascynującą rozmowę Mila.
U mnie:
- Nienawidzę ich!- krzyczałam do siebie.-Tą styfozoe wymyśliłam, żeby zobaczyć czy naprawdę..- tu przerwałam i zeszłam do kanałów.-.. czy naprawdę im na mnie zależy.- wzięłam hulajnogę i pojechałam przed siebie.- Jak mogłam myśleć, że to coś da?!- weszłam po drabinie na górę. Kierowałam się wolnym krokiem do fabryki. -,, I tak nikt nie zauważy, że mnie nie ma”- przeszło mi przez głowę.- Przecież dla nich jestem zerem!- zjechałam po linie i kierowałam się do windy.- Dla nich jestem tylko nic nieważną, głupią, dziecinną dziewczyną.- weszłam do windy. Zjechałam trzy piętra niżej do wyłącznika superkomputera.-A teraz zobaczymy czy wogóle się zorientują.-Złapałam za waihę i pociągnęłam ją w dół. Poczułam się strasznie słabo. Zemdlałam.
———————————————–
No to mamy 26 rozdział myślę, że się spodoba i nie wiem czy to narazie nie będzie ostatni. No to wszystko. Kara<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz