niedziela, 28 grudnia 2014

41. Wirusy cz.1

– Zrobiłem dokładną analizę twojego DNA Kara.- powiedział Jerry.
- No i co? Co tam odkryłeś.- powiedziałam niezwruszona. Uważałam, że wogóle nie jest mi to potrzebne.
- Wiesz masz w sobie wirusa, dlatego nie można wyłączyć super komputera..
- E no, WOW, ale masz szybki skap.-powiedziałam.-Minusa, czy XANAy?.- spojrzałam na niego. Zawahał się.
- No cóż, właśnie w tym jest problem, że tego i tego.- powiedział niepewnie. Zasłoniłam sobie usta ręką. Ale jak to możliwe?!
***
- Kara, wstawaj.- usłyszałam głos Kasi.- Nie możesz cały czas spać. Usunemy jakoś te wirusy.- powiedziała łągonie.
- Jeszcze 5 minut.- powiedziałam mój słynny tekst.
- Nie ma 5 minut, tylko teraz.- zaczęła mnie szarpać
- Matko! Daj się wyspać!- odwróciłam się na drugą stronę.
- Nie matkuj mi tutaj! Wstawaj. JUŻ!.- krzyczała głosniej. Ja sobie zupełnie nic z tego nie robiłam. Mam już dosyć tego życia! Minus próbuje mnie zabić Mam na dodatek jeszcze jego wirusa + wirusa XANA’y. Wole już przeleżeć całe życie w łóżku. Ono jedno mnie rozumie.
- Nie! Nie wstaje, nie rozumiesz tego?!- krzyknęłam lekko rozdrażniona.
- Kara.- zaczęła już spokojniej i usiadła na moim łóżku.- Nie mam pojęcia jak się czujesz, ale wiem, że to nic nie da jak będziesz cały czas się przed tym ukrywać. Muisz poprostu.. Wyjść i pokazać, że zupełnie się nie boisz..- niedokończyła bo jej przerwałam.
- Masz racje. Nie wiesz jak to jest, więc się nie wtrącaj. Jak chcę się chować i przed tym uciekać to tak zrobie!- i przykryłąm głowę kołdrą.
- W podstawówce, byłaś bardziej odważna.- powiedziała Kasia. Wstała z łóżka i wyszła z pokoju. Te słowa nie powiem mnie zraniły. I to bardzo. Staram się zmienić. Zapomnieć o tamtej diablicy z przeczkola, podstawówki i połowy gimbazy, ale nie potrafię. A przede wszystkim ONE mi nie pozwalają o tym zapomnieć! Rozpłakałam się. Poczułam się jakby zła strona mnie spowrotem nachodzi. Pisnęłam cicho. Upadłam na ziemie. Minusie. Nie uda Ci się!! Poczułam w środku siebie jakby ktoś walczył. To straszne uczucie. Kaśku czemu musiałaś mnie teraz zostawić samą?! Kiedy Cię potrzebuje zawsze mnie zostawiasz! Pisnęłam głośniej. Chyba wirusy ze sobą walczą. To najgorsze uczucie na świecie.
- Ratunku!- pisnęłam  cicho.  Zaczęłam rzucać i tarzać się po ziemi. Zaczęłam krzyczeć głośniej. Ktoś wszedł do pokoju.
- Co to za wrzaski?!- spytał nauczyciel wf-u, ale kiedy mnie zauwarzył w takim stanie podbiegł do mnie. Nie jego się spodziewałam. Będzie źle, oj będzie źle.
———————————-
No mamy cz.3 rpzdziału. No jutro do szkoły. Kto ciesza? Jeszcze dzisiaj będą rozdziały. Piszę do godziny 24:00 ciekawe ile zdąże napisać i opublikować ;-). Kara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz