Siedzieli na przeciwko siebie zupełnie nie wiedząc co powiedzieć. Patrzyli tylko na siebie jakby widzieli sie pierwszy raz. Od przybytu Odda do ,,nowego domu” Kary, minęło dopiero trzydzieści minut. Nie wiadomo dlaczego, ale czuli sie przy sobie niekomfortowo. Dziewczyna miała ciemno brązowe włosy, które trochę zaczęły się przydłużać i miała je znowu długie. Piesek jest nadal małym szczeniaczkiem, którego nie wie od kogo dostała.
- ,,Trzeba jakoś zacząć rozmowę.”- pomyślała.- Więc.. co tam?- spytała robiąc dziwny ruch rękami.
- W jakim sensie co tam ?- spytał zdezorientowany Odd.
- Czy ty w ogóle słuchasz o czym gadamy?- spytała wkurzona.
- Jak narazie nie rozmawiamy jeszcze o niczym.- powiedział i spojrzał jej w oczy. W jej potwornie brzydkie oczy. Musiała przyznać, że ta rozmowa jest dziwna, ale podobało się jej to ciepło w sercu, które teraz czuła, kiedy on jest koło niej. Dziewczyna opuściła wzrok. Wracając do psa.. Odd jeszcze nie wiedział, że ona go ma. Kiedy przyszedł, piesek schował się ze strachu na górze. Brązowowłosa jeszcze jak na razie miała tylko przeniki czarnego na swoich kołtunach, z czego się nie cieszyła. Wstała z kanapy i ruszyła do kuchni.
- Ładnie wyglądasz.- krzyknął za nią Odd, a ona się gwałtownie odwróciła. Ona tak nie sądziła, gdyż wiedziała, że jest ubrana.. no całkiem normalnie..
- Wiesz co.. Nie pochlebiaj mi..- powiedziała i westchnęła ciężko.- Ja wiem, że przez pewien czas zadajesz się z Jade
- O nie. Kara.. To tylko przyjaciółka.. Wiesz przecież, że to ty jesteś dla mnie najważniejsza..- dziewczyna nie dała mu dokończyć.
- Kłamiesz!- krzyknęła ze łzami w oczach.- Jeżeli byś mnie kochał.. pomógł byś mi jakoś!- odwróciła się na pięcie i tym razem weszła do kuchni. Odd wstał z kanapy i poszedł za nią. Kiedy wszedł do kuchni zobaczył małą miseczkę na ziemi. Spojrzał dziwnie na dziewczynę, a ona nic sobie z tego nie zrobiła.
- Masz pieska?- spytał patrząc znowu w jej oczy.
- Być może.- powiedziała obojętnie nakładając trochę jedzonka do miseczki pieska.-Tenebris!- krzyknęła imie swojego pupila. Było słychać stukanie małych łapek po schodach, a potem po podłodze. Małe łapki zwierzaczka ślizgały się po kuchennych kafelkach. Wpadł na nogi Odda
- Czekaj..- powiedziała Kara.- To ty nic o nim nie wiesz?
- No coś ty.- powiedział pomagając pieskowi przejść.- Przecież nie było od Ciebie długo kontaktu..
- Ale ja myślałam, że..- spojrzała dziwnie na pieska. Cały czas nie wiedziała od kogo był, ani co ma znaczyć..- Od kogo to może być?- myślała na głos.
- Nie wiesz od kogo go masz?- spytał podchodząc bliżej do dziewczyny.
- Słuchaj, dostałam go jakiś tydzień temu rano. Nie mam pojęcia od kogo mógł by być!- krzyknęła ta rozmowa doprowadzała ją już do szału. Piesek, który jadł spokojnie jedzonko teraz był zdenerwowany zachowaniem swojej pani, a jednocześnie wystraszony. Piesek wskakiwał na coraz to większą wysokość, to na krzesła, to na stół i blat. Kiedy dziewczyna chciała wziąć nóż, piesek przygniótł jej rękę łapką i zaczął lizać. Brązowowłosa uspokoiła się i zaczęła głaskać pieska.
- Lepiej stąd idź zanim Ci coś zrobie.- powiedziała patrząc na niego ze smutkiem w oczach.
- Nie zrobie tego.. Nie ważne, czy jesteś w stanie mnie zabić czy nie, ale chce, żebyś wiedziała, że Ciebie kocham, i że Cię nie zostawie.- i podszedł jeszcze bliżej łapiąc dziewczynę za rękę. Patrzył jej w oczy.
- Odd, nie mów tak.. Ja nie mam siły już w ogóle na nic.- powiedziała przewracając oczami. Chłopak złapał ją w talii i przyciągnął bliżej do siebie.. Dziewczyna zazwyczaj niższa z paczki, teraz była wyższa, ale tylko troszeczkę. Było to miłe uczucie kiedy ktoś ją przytula.. Nie czuła tego prawie dwa miesiące.. Delikatnie zbliżył twarz do jej twarzy cały czas patrząc w oczy. Obydwoje przymknęli oczy, a ich usta złączyły się ze sobą. Zaczęli się namiętnie całować. Odd mocno przybił dziewczynę do ściany. Zaczęło byś bardzo namiętnie. On i ona byli cali czerwoni. Po niecałych pięciu minutach Kara oderwała się od blondyna.
- Słuchaj.. Idź już. Jest późno, będziesz miał przechlapane.- powiedziała dziewczyna zdejmując pieska z blatu i kładąc go na podłodze.
- Myślisz, że spotkamy się szybko?- spytał chłopak.
- Mam nadzieje, że nie.- powiedziała dziewczyna i opuściła głowę.- mówie, że nie chce zrobić Ci krzywdy.
- Rozumiem.- westchnął i ruszył w stronę drzwi.- Ale znasz mnie.. I tak przyjde.- puścił do niej oczko i wyszedł. Dziewczyna usiadła na ziemi i zaczęła płakać. Oparła głowę na kanapę. Piesek wskoczył jej na kolana i położył się. Dziewczyna zaczęła głaskać pieska, a on lizał ją. Nagle jej oczy zaświeciły się na czarno.. Znowu miała ochotę zabijać…
—————————————————————————————————————-
Szła ciemnym korytarzem szkoły Kadic. Była już godzina dwudziesta czwarta, więc chyba wszyscy spali. Weszła pomału na piętro chłopaków. Szła cichym krokiem, zeby nauczyciel wfu jej nie usłyszał. Wzięła ze sobą tylko nóż.. i przebrała się.. Otworzyła drzwi pewnych chłopaków. Rozejrzała się.. spali. Tylko Kiwi zaczął szczekać. Kiedy dała mu do powąchania rękę przestał.. Stanęła przy łóżku blondyna i uniosła nóż do góry.
- Przepraszam, ale muszę to zrobić.- powiedziała.
————————————————————————————————————–
Mamy bezwenny rozdział.. Ale to dlatego, że jestem chora więc jak będą jakieś niespójności to przepraszam, ale.. no nie mam weny.
Dziękuję wszystkim, którzy komentują te nieudane rozdziały, i że jesteście ze mną :)
Od razu mówie, że nie wiem kiedy next i przepraszam, że taki krótki rozdział.. Myślę, że next będzie niedługo :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz