Zaczęłam bać się coraz bardziej. Te słowa słysze już po dwa, trzy razy dziennie. Nie chce, żeby to wszystko co mnie otacza i darzy niezwykłą miłością się skończyło. Leżałam na łóżku myśląc nad tymi wszystkimi słowami. Zamknęłam oczy. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju. Udawałam, że śpie. Poczułam, że ktoś przykrywa mnie kołdrą. Po chwili usłyszałam rozmowy
- Musimy jakoś zapędzić ją do Lyoko.- powiedział jakiś mężczyzna. Bałam sie otwierać oczy.
- Boje się o nią.- teraz odezwała się jakaś kobieta.
- Trzeba coś wymyśleć!- krzyknął, ale po chwili się uspokoił.- Nie pozwolę, żeby Efron coś jej zrobił.
- Najważniejsze, że teraz jest bezpieczna, kochanie.
- Nie długo. Akcje zaczynamy dzisiaj!- i już po chwili nic nie słyszałam. Otworzyłam oczy. Nikogo nie było. XANA, styfozoa?
———————————————————————————————————————
Poszłam na stołówkę, zamyślona tym co mówili w moim pokoju. W ogóle, czemu oni mnie tak traktują?! Nie mają prawa! NIe pozwalam im! Zobaczyłąm moich przyjaciół przy naszym stoliku. Bałam się już teraz minusa i XANAy. Co oni chcą zrobić ze mną w Lyoko? Powinnam się obawiać? Usiadłam koło nich, biorąc tylko kakao.
- No to co tam?- spytała Kasia
- Słuchajcie, chce spędzić z wami dużo czasu, ponieważ, jestem zagrożona!
- W jakim sensie..?- spytał Odd. Po chwili dało się słychać pikanie laptopa Jeremyego
- XANA.- powiedział. Nie mam wyboru, trzeba się poświęcić.
———————————————————————————————-
Wylądowaliśmy w sektorze leśnym. Rozejrzeliśmy się. Podejrzanie cicho. Po chwili Kasia oberwała laserem. Całe stada krabów, osowców i karaluchów.
- Co jest?!- krzyknęłam wystraszona. Schowaliśmy się za drzewami
- Czemu akurat sektor leśny?-spytał Ulrich. Potwory rozwaliły drzewo za którym byłąm schowana. Krzyknęłam spadając na kolana. Krab spojrzał na mnie jak by mówił ,, nie bój się „. Po chwili potwory powystrzelały moich przyjaciół.
- Nie!! Proszę!- krzyknęłam wystraszona. Koło mnie stanął XANA. Odsunęłam się gwałtownie od niego.
- Spokojnie, nie będzie bolało.- powiedział i wycelował we mnie szarym dymem. Schowałam głowę w kolana. Nie chciałam, nie chciałam tego bardzo mocno. Strzelił we mnie. Dym z każdym centymetrem zmieniał kolor na coraz to mocniejszy czerwień. Dostałam lecąc kilka metrów. Wróciłam do prawdziwego świata.
———————————————————————————————————————————————
Kiedy skaner się otworzył wszyscy podeszli do niego. Zobaczyli w nim nie śliczną jasnobrązową długowłosą dziewczynę z jasno niebieskimi oczami. Tylko małą dwuletnią dziewczynkę z ciemnymi brązowymi do łopatek włosami i ciemnymi niebieskimi włosami. Podniosła delikatnie głowę do góry. Wyglądała na wystraszoną. Ubrania zwisały z niej bardzo. Miała grubiutkie rączki i pufki. Zaczęła płakać.
- XANA! Coś ty jej zrobił?- krzyknęła wystraszona Kasia
———————————————————————————————————————————————–
Na razie taki krótki rozdział. Druga część będzie dłuższa. Po prostu nie mam weny, a jak nie mam weny nie będę w siebie jej wmuszać na siłę, bo tak się nie da :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz