niedziela, 28 grudnia 2014

41. Wirusy cz.3

Patrzyłam nieprzytomna na tablicę i jakieś równanie. Teraz jakoś nie mam głowy, żeby go rozwiązać, a mądrością jestem raczej tak jak Einstein.
- Kara, może ty rozwiążesz to zadanie?- spytała pani Mayer. Jak to by był tylko sen odrazu wyskoczyła bym przez okno, wiedząc, że nic mi się nie stanie! Słabym krokiem podeszłam do tablicy i stałam nie wiedząc co pierw robić. Usłyszałam za sobą podniecone szepty typu:
- ,, Co się z nią dzieje?”
- ,,Czemu ona tego nie robi, przecież ma same szóstki?!”
-,, Ona nie umie czy jak?”
Te rozmowy bardziej doprowadzały mnie do szału.
- Wszystko w porządku Kara?- spytała nauczycielka.
- Tak.- powiedziałam i spojrzałam na nią byłam strasznie blada, oczy zupełnie zaszły dymem, a ból nie przestawał być uporczywy
- Wyglądasz potwornie.- powiedziała nauczycielka. No poprostu.. Dziękuję za szczerość!
- Wiem.. poprostu się nie wyspałam.- i jeszcze raz spojrzałam na zadanie. Ból przeszywał moje całe ciało. Zaczęła się pocić. Zaczęłam krzyczeć w duchu, żeby ktoś, ktokolwiek mi pomógł. Skupiłam się na zadaniu. Zrobiłam je bardzo wolno, ale zrobiłam i odwróciłam się do klasy. Zrobili wielkie oczy, kiedy zobaczyli mnie w takim stanie. Byłam cała biała, na początku myśleli, że pobrudziłam się kredą przy tablicy, ale nie. Włosy były troszeczkę w nieładzie i cała mokra buzia i grymas bólu na niej, usta były całe fioletowe. Powolnym krokiem wróciłam na miejsce, usiadłam i zaczęłam przepisywać zadanie. Wszystko zaczęło mi się rozmazywać. Łzy zaczęły mi płynąć po policzkach. Czułam jak temperatura mi podskakuje. Czułam się strasznie. Poczułam jeszcze większy ból niż przy tablicy. Zgięłam się w pół, ale próbowałam niczego nie pokazywać. Boję się, czemu nikt nie umie, ani nie może mi pomóc!?
——————————————-
No cześć to już drugi dzisiaj napisany rozdział, bez akcji, ale to dlatego, że się rozkręca. SMILE :). Kara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz