Otworzyłam oczy. Byłam w jakimś pomieszczeniu. Miałam ręce przywiązane do ściany jakimiś drutami, które boleśnie wbijały się w moje ręce, niczym ciernie, przebijając moje ręce do krwi. Usta miałam zawiązane jakąś chustą. Próbowałam krzyczeć, ale to nic nie dało. To na pewno tylko zły sen. No, że sen to jest pewne. Kiedy próbowałam się wyszarpać druty wbijały mi się bardziej w skórę. Krew spływała mi po rękach w dół. Ręce miałam w górze. Przestałam się szarpać, żeby nie robić sobie niepotrzebnego bólu. Usłyszałam czyjeś kroki. Wtedy ONI weszli do pomieszczenia, w którym się obecnie znajdowałam
- No witam.- powiedział minus.- Wiedzę, że ,, księżniczka” się obudziła.- skrzywił się. Podszedł do mnie z nożem. Przystawił mi go do gardła podnosząc przy tym głowę do góry. Spojrzałam w jego czarne oczy. Zdjął mi chustę. Od razu zadałam mu najważniejsze pytanie
- Gdzie są moi przyjaciele!?- spytałam wystraszona
- Oni.. są bezpieczni.- powiedział Daniel.- Ale nie ty!
- Gdzie oni są?!- krzyknęłam.
- Na pewno gdzieś blisko.- powiedział z chytrym uśmiechem. Spojrzałam na niego znowu. Zabrał nóż i odrzucił go na bok.
- A gdzie Anka?- spytałam niepewnie
- Ona? Ta głupia dziewucha? Cierpi śniąc najgorsze koszmary.- powiedział i zaśmiał się. Ten śmiech spowodował u mnie dreszcze.
- Nie rób im nic! Błagam.- powiedziałam uraniając dużo łez, które zlatywały w szybkim tempie po policzkach. Zaczęłam się szarpać przez co drut wbił się jeszcze głębiej powodując mój krzyk.- Wypuść mnie!
- Spokojnie. I tak się obudzisz i nic ci nie będzie.. Chyba, że zdążę Cię zabić, to wtedy już się niestety nie obudzisz.- powiedział i znowu zaczął się śmiać tym razem z chłopakiem.- Zabije Cię w odpowiedniej chwili, a teraz.. będziesz Cierpieć w torturach!
- Co ty zamierzasz..?- nie skończyłam gdyż poczułam mocne uderzenie w brzuch. Pisnęłam. Spojrzałam na ręce minusa. Trzymał coś w podobie.. bicza. Świetnie, nie masz innych pomysłów?! Poczułam uderzenie w okolicy szyi. Wierciłam się powodując, że ręce wbiły się jeszcze głębiej, robiąc się białe. Straciłam za dużo krwi. Z moich oczu zaczęły płynąć czerwone łzy. Teraz poczułam jak ktoś uderza mnie z całej siły w twarz i jednocześnie w mój prawy bok. No tak. Torturują nie oby dwoje. Odważne. Nie powiem
- Ratunku!- pisnęłam. Teraz stało się coś co zapamiętam do końca życia. Niezwykły ból, którego nigdy nie czułam. Złapali mnie z obu stron za ręce i zaczęli ostro i szybko wyjmować mi to z nadgarstków. Wyłam jak najęta. Łzy zapełniały się większą ilością krwi. Szarpali te druty, a ja płakałam, jęczała, i wrzeszczałam jak najęta.
- Proszę! Już nie chce!- piszczałam. Cały czas bawili się tymi drutami. Chyba nie mieli zamiaru się śpieszyć z zakończeniem tej zabawy. Wiedzieli, że sprawia mi to ból. A oni właśnie z tego biorą siłę. Z bólu innych.. Kiedy zostało tylko pięć centymetrów od wyjęcia tego świństwa z moich rąk czułam, że zemdleje. Bolało, bolało jak cholera.
- Nie chce już żyć! Zabij mnie!- powiedziałam do Minusa. Spojrzał do mnie.
- Nie, jeszcze nie nadszedł na to czas, a zresztą.. poczekamy, aż zaśniecie po raz drugi. Wtedy już nie będzie zmiłuj.- I wyszarpał cierń z mojej ręki. Tak samo jak Daniel. Pisnęłam i upadłam na podłogę. Spojrzałam na nadgarstki. Wyglądały potwornie. Spojrzałam na niego moją zakrwawioną buzią. Spojrzałam na moje ubrania. Całe brudne od krwi. Spojrzałam na ich ubrania. Wcale nie lepsze. Czarne zniszczone glany gdzie nie gdzie z dziurami, podarte spodnie, przez które było widać pełno ran świeżych i starych, oraz pognieciony płaszcz, cały w wyschniętej krwi. Daniel podszedł do mnie i kopnął mnie z całej siły w brzuch, a potem dołożył jakimś ciężkim narzędziem w plecy. Nie wytrzymałam. Zemdlałam.
——————— ————————————————————————————————
- Kara! Proszę odezwij się.- usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Otworzyłam oczy.
- Odd, co się stało? Gdzie.. gdzie ja jestem?- spytałam słabym głosem
- Cii.. Nic nie mów. Niedługo wszystko będzie dobrze.- powiedział. Czyli wiedziałam gdzie jestem. Wiedziałam, że jestem w tym potwornym brudnym miejscu, gdzie wszystko jej pokrwawione, a przede wszystkim narzędzia.
- Kara, wyglądasz strasznie.- powiedziała Kasia
- Dziękuję.- powiedziałam i się skrzywiłam. Znowu ktoś wszedł do pomieszczenia. I to znowu byli oni, ale tym razem mieli jakiegoś nieprzytomnego mężczyznę. Jeszcze żył. Było widać, że oddycha. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się groźnie. Spojrzałam, ze wyciąga różnego rodzaju noże, skalpele i różne takie. Wiedziałam, co chce zrobić.
- Błagam nie!- prawie krzyknęłam. Nie odezwał się. Założył podziurawione rękawiczki. Przytuliłam się do Odda. Zamknęłam oczy.
- Teraz poczekamy, aż się ocknie.- powiedział siedemnastolatek i spojrzał na mnie. Spojrzałam błagalnie w jego oczy, ale on tylko uśmiechnął się z kpiną.
- Ja chce stąd iść!- powiedziałam do ucha mojego przytulacza. Dopiero teraz się zorientowałam, że go brudzę krwią.
- Spokojnie. To tylko sen.- powiedział
- Nie to nie sen. To koszmar!- przytulił mnie mocniej.- Ty nie wiesz co on mi powiedział. ,, Krzywda zrobiona w tym śnie będzie widoczna w prawdziwym świecie”*- rozpłakałam się. Zobaczyłam, że mężczyzna zaczął się ruszać. Otworzył oczy. Pisnęłam.
- Co? Gdzie ja jestem.- powiedział blondyn z czarnymi pasemkami. Minus nic nie odpowiedział tylko sięgnął po najdłuższy i najostrzejszy nóż jaki miał
- Nie! Błagam! Nie rób mu nic!- krzyknęłam wystraszona. Mężczyzna zaczął się wyrywać, ale na darmo. Dopiero teraz zobaczyłam, że ma ręcei nogi przywiązane pasami do stołu. Zaczęłam panicznie płakać. Minus podniósł nóż wysoko do góry. Mężczyźnie też spłynęło kilka łez. Wiedział co go teraz czeka. Gwałtownie opuścił nóż w dół. Odruchowo zamknęłam oczy i usłyszałam tylko głośne jęki bólu. Otworzyłam oczy. Zobaczyłam nóż w brzuchu mężczyzny. Jęczał, krzyczał i próbował się wyrwać. Krzyknęłam.
- Puść mnie Odd!- krzyknęłam. Efron spojrzał na mnie z ironicznym uśmiechem. Wyjął nóż. Podniósł do góry i powtórzył cierpienie szarookiego mężczyzny.- Odd! Proszę!-pisnęłam wystraszona.
- Nie! Nie pozwolę Ci nic zrobić! Mimo wszystko, że nie jesteśmy już razem i tak jesteś na mnie skazana!- powiedział do mnie.
- Ojej jakie słodkie.- powiedział minus i powtórzył znowu. Teraz mężczyzna wydał z siebie dziwny dźwięk. Zobaczyłam na jego klatkę piersiową. Przestał oddychać.
- Niee!- krzyknęłam wystraszona.
- Kolejna będziesz ty.- powiedział i podszedł do mnie. Złapał mnie za włosy i rzucił o ścianę. Odd poderwał się od ziemi.- Zrób jeden krok w jej stronę, a zginie szybciej niż Ci się wydaje!- Osunął się po ścianie. Schował głowę w ręce. Efon podszedł do mnie i złapał mocno za krwawiący i nadal bolący nadgarstek. Pisnęłam. Odd odruchowo podniósł głowę. Moje łzy znowu zmieniły barwę na czerwone. Spojrzałam na mężczyznę. Cały czas leżał na stole. Jego twarz wykręcał grymas bólu. Musiał umrzeć tak jak ja umrę niedługo. Spojrzałam zapłakanymi oczami w oczy minusa. Puścił mnie.
-Wasz pobyt tutaj dobiega końca. Przygotuj się na kolejną wizytę, po której już nigdy się nie obudzisz.- zaczął się złośliwie śmiać. Obraz zaczął się rozpływać. Widziałam teraz tylko ciemność.
———————- —————————————————————————————————————
Cześć tutaj Kara. Mamy kolejny nudny, nieudany i bez akcyjny rozdział. Kurcze jestem coraz gorsza w pisaniu opowiadań! Dzisiaj pytań nie będzie, no tylko jedno. A pytanie brzmi. Jak wam się podoba ten rozdział? Ja myślę, że jest do kitu, ale czekam na waszą opinię. Myślę, że dzisiaj będzie otwarcie mojego czwartego bloga. Do zobaczenia. Kara <3
Legenda:
* Tego nie zapisałam jak z nim rozmawiałam. To taki ułamek rozmowy który nie pojawił się w opo wcześniej ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz