Wziął mnie delikatnie na ręcę i zaniósł do pielęgniarki. Już się nie rzucałam. Ustała ta męczarnia. Bezwładnie wisiałam na rękach Jima. Nikt się mną nie interesował. Zupełnie nikt. Kaśka se poszła i.. no właśnie i co ,,i”? I nic. Nie wróciła. Mieć w sobie dwa wirusy. Coś strasznego.. I JESZCZE NIKT SIĘ MNĄ NA DODATEK NIE INTERESUJE!! Czułam się słabo. Zemdlałam.
***
Otworzyłam oczy. O matko. Gdzie ja jestem. Poraziło mnie mocne światło w białym pokoju. Byłam u pielęgniarki. Rozejrzałam się. Stali przy mnie! Oni tu są! Wstałam, ale powstrzymało mnie 4 silne ręce. Chłopaki.
- Słuchajcie mnie.- powiedziałam ostro.- Ja chcę wstać i stąd iść. Ponieważ nic mi nie jest.
- Gdyby nic Ci nie było, na pewno byś tutaj nie leżała.- słusznie zauważył Odd
- A teraz mów co się stało.- powiedziała Kasia.
- Tak naprawdę nie mam pojęcia.. Poczułam straszny ból w środku, a dalej było jeszcze gorzej.- powiedziałam.- Muszę wstać!
- Nie musisz!
- Muszę!- krzyknęłam. Zerwałam się na równe nogi.- Nie będę tutaj leżeć!
- Dobraa..- powiedziała Ksenia
- to się zbieraj bo za 10 minut mamy lekcjie.- powiedziała Mila i jakby nic wyszli.
- Ej no, zajefajnie.- powiedziałam sama do siebie i wyszłam z pokoju pielęgniarki. Ruszyłam do pokoju po torebkę z Hello Kitty. weszłam do pokoju. Nie było jej. Pewnie poszła już pod klasę. Wzięłam torbe i szybko pobiegłam przed siebie. Rozejrzałam się i zauwarzyłam ich.
- No i widzę, że postawiłaś na swoim.- powiedziała niezadowolona Kasia.
- Wiesz jaka jestem.- warknęłam na nią. Kasia podniosła ręce na wznak, że się poddaje. Zabrzmiał dzwonek oznajmujący początek lekcji. Wszyscy weszliśmy do klasy. Ja zajęłam pierwszy raz w moim zyciu miejsce przy ścianie. A moi przyjaciele jak zawsze przy oknie. Oczywiście nie obeszło się bez zdziwionych spojrzeć pod ich imieniem. Znowu poczułam to bardzo złe uczucie. Znowu ten ból. Będę wytrwała. Pokaże, że jestem silna, a nie słaba jak.. Cicho pisnęłam, ale nikt tego nie usłyszał. No poprostu to koniec. Te wirusy chcą mnie wykończyć!!
———————————————-
No cześć, to jest jeden rozdział z kilku innych rozdziałów, których napisałam dzisiaj, żebyście mieli do soboty, albo przynajmniej do.. kiedys tam xD. Kara
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz