niedziela, 28 grudnia 2014

40. Kłótnia cz.2

- Trzeba namówić jakoś dyra, żeby znowy przepisał Cię do naszej klasy.- powiedział Odd
- Dokładnie.- powiedziałam.- Może jakieś.. pomysły?- spytałam niepewnie. Odd posmutniał. Coś ukuło mnie w serce. Nie zawidze jak on się smuci. Mam coraz większe poczucie.. I myślę, że to ja jednak przesadziłam. To ja chyba powinnam przeprosić. Zaraz, zaraz!!.- Mam pomysł! Trzeba podszyć się pod moich rodziców i poprostu powiedzieć, że się nie zgadzają na przepisanie mnie do innej szkoły!.- krzyknęłam
- To może się udać!.- również krzyknął entuzjastycznie Jerry. Podbiegliśmy do komputera. Usiadłam przy nim. Wzięłam stworzyłam,, nowy głos” i zadzwoniłam do dyrektora.
- Dyrektor szkoły gimnzjum Kadic we Francji Jane Pierre Delmas w czym pomóc?- usłyszałam głos dyrektora
- Yyy..- zaczęłam zmieszana.- nie przemyślałam co powiedzieć!! Za szybko się wyrwałam do tego. Zaczęłam jakoś ruszać ustami, żeby pomogli mi wymyśleć imię. Okej udało się.- Witam tutaj.. Olivier Edwards ojciec.. mojej córki.- walłam się otwartą ręką w czoło.- Dowiedziałam..Em! DowiedzałEM się od mojej córki, że.. przepisał ją pan do..cóż innej klasy.
- Tak panie Edwards to było konieczne, ale..
- Ale ja się na to nie zgadzam!- powiedziałam spokojnie.- Nie zgadzam się na przepisanie mojego dziecka do innej klasy bez mojego pozwolnie
- Rozumiem, ale..
- Nie, ona ma wrócić do klasy, w której była.- mówiłam zdenerwowana. Ta rozmowa mi nie wychodziła.
- Dobrze. Porozmawiam z pańską córką i przepisze ją spowrotem do wcze śniejszej klasy. Dziękuję za telefon.
- Dowidzenia.- powiedziałam pospiesznie i się rozłączyłam. Walnęłam się mocniej w czoło.- Serio?! Jestem ojcem mojej córki?- Powiedziałam, a przyjaciele zaczęli się śmiać.
***
Udało się! Dyro przepisał mnie spowrotem do moich kochanych przyjaciół. Ale co to wogóle za uciecha jak nadal jestem pokłucona z Oddem. Jest godzina 19, mam jeszcze troche czasu do ciszy nocnej.
- Przejde się do parku.- przeszło mi przez myśl. Wyszłam z pokoju. Wyszłam z internatu. Ruszyłam w stronę parku. Usiadłam na najbliższej ławce. Trafiło na tą na której cały czas siedziałam z Oddem. Łza poleciała mi po policzku. Ja już dłużej bez niego nie wytrzymam!  Łzy zaczęły lecieć po moich policzkach szybciej, więcej i większe. Wstałam i chiałam biec do gimnazjum, ale.. niestety znowy na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę. A może jednak nie niestety? Blondyn z fioletowym pasemkiem spojrzał na mnie ze smutkiem. Pospiesznie wytarłam łzy z policzków. Patrzyliśmy sobie w oczy.
- Przepraszam.- powiedzieliśmy jednocześnie.
- Nie to ja przepraszam.- znowu powiedzieliśmy jednocześnie. Pokazałam ruchem ręki, żeby nic nie mówił
- Odd, słuchaj, to ja jestem głupia i nie dojrzała.- zaczęłam. Było widać, że chciał mi przerwać, ale mu zabroniłam.- Żle zareagowałam, nie powinnam się na Ciebie złościć, przecież każdy może być.. zazdrosny i..
- Kara.- przerwał mi.-  To moja wina. To ja.. niepotrzebnie tak reagowałem. I nie mów, że jesteś głupia i niedojrzała
- Ale to prawda, a przede wszystkim jestem niedojrzała na związek. Boje się, że Ciebie.. zranie. Boje się tego najbardziej na świecie.- powiedziałam i spojrzałam na niego.
- Nie mów tak.- powiedział i podszed ł do mnie bliżej.
- Kocham Ciebie.- powiedziałam i przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam
- Ja Ciebie też.- i odwzajemnił przytulasa
***
- Zjemy dzisiaj obiad na dworzu we dwie?- spytała Kasia
- Bardzo chętnie.- odpowiedziałam.- Chodźmy.- uśmiechnęłąm się. Wyszłyśmy na podwórko i zaczęłyśmy rozmawiać i się śmiać. To jest najlepszy dzień na świecie!
MyStyle1 (2)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz