niedziela, 28 grudnia 2014

82. Niebezpieczne spotkanie

Obudził ją straszny ból głowy. Nie chciała się budzić. Wiedziała, że jak otworzy oczy.. zobaczy tam.. potwora, który chce zabijać. Spojrzała na swoje ręce, które były brudne od krwi. Czy ona.. kogoś zabiła? Zaczęła sobie przypominać.. Tak zabiła.. to było jej pierwsze morderstwo.. Zabiła zwierzątko. Małe bezbronne stworzenie. Ale musiała to zrobić, żeby przestać mieć ochote na zabicie ludzi.. Jej włosy znowu bardzo się skróciły, a na oku zyskała się mała czarna kreska. Włosy sięgały jej teraz do połowy pleców. Poszła do brudnej łazienki i spojrzała w lustro.  Zaczęła płakać. Jej wygląd ją brzydził. Spojrzała na swoje oczy. Były niebieskie przez soczewki. Wyjęła je z oczu i wyrzuciła do kosza.
- Nie będę się już ukrywać.- powiedziała do siebie i rozbiła lustro, które i tak było już w niektórych miejscach potłuczone..
——————————————————————————————-
Mężczyzna chodził zdenerwowany po domu w tą i z powrotem. Umówił się ze swoim bratem w starej kotłowni na ,, spokojną ” rozmowę. XANA musiał z nim porozmawiać.
- Xavier, na pewno chcesz tam iść?- spytała wystraszona kobieta.
- Tak.- powiedział spokojnie całując Stefani w czoło. Chciał wyjść z domu, ale kobieta zatrzymała go.
- A co jak on Cię zabije?- spojrzała na niego smutnym wzrokiem
- Nic mi nie zrobi.- powiedział i wyszedł z domu. Kierował się wolnym krokiem do kotłowni. Patrzył na zachodzące słońce z myślą, że zaraz może być niebezpiecznie. Muszą przede wszystkim poruszyć temat Kary. Dotarł na miejsce w niecałe siedemnaście minut. Wszedł do środka i czekał na minusa. Usiadł na starej skrzyni i zamyślił się. Po niecałych trzech minutach usłyszał skrzypienie starej podłogi. Przed nim pojawił się Efron.
- Witaj bracie.- zaczął grzecznie mężczyzna o brązowych włosach, wstając.
- Czego chcesz?- spytał minus. Jak widać chcaiał zakończyć rozmowę, która się jeszcze nie zaczęła.
- Chcę porozmawiać o nas, o Lyoko, a przede wszystkim o Karze
- To zaczynaj..- powiedział brat XANAy
- Nie możesz się tak zachowywać w stosunku do Kary..- zaczął niebieskooki mężczyzna.- Przecież masz trzydzieści jeden lat, a zachowujesz się jak małe dziecko.
- Nie mów tak o mnie!- wrzasnął.- A co do Kary, ona jest zwykłą, nie pożyteczną, głupią dziewuchą!
- Co?! Nie prawda.. Uważaj, ona ma w sobie te wirusy. Może zrobić coś strasznego. Przede wszystkim tobie.- powiedział zdenerwowany Xavier.
- Myślisz, że boję się zwykłej smarkuli? Też mam plany co do niej.- XANA nie wytrzymał i rzucił się na minusa.
- tylko jej coś zrobisz, to już nigdy, ale to nigdy..- zaczął XANA
- Nie będziesz mi rozkazywać!- wrzasnął Efron kopiąc Xaviera w brzuch.- Zrobie z wszystkimi co chce!
- Jeżeli Kara nas wcześniej nie pozabija.- powiedział i mocno uderzył czarnowłosego mężczyznę w twarz. Uderzył o ścianę. Byli już cali w krwi. XANA nie miał siły na dalszą walkę, ale minus zdawał się mieć jej wystarczająco dużo.
- Widzę, że jesteś już wyczerpany.- powiedział stalowooki i złapał swojego brata za koszulę rzucając nim o ziemię. Przygniótł go nogą do podłogi.- Masz jeszcze ochotę walczyć?- spytał. XANA już ledwo oddychał. Nie odezwał się.
- Ja zawsze wiedziałem, że jesteś słaby, ale nie wiedziałem, że aż tak.- Zaśmiał się szyderczo. Chciał zakończyć życie Xaviera, ale usłyszał strzał, a potem ból w ręku. W cieniu można było można zobaczyć jedno czerwone oko. Dziewczyna wyszła z zacienionego miejsca. Miała na sobie czerwoną bluzkę, a na tym czarną kamizelkę. Spodnie miała koloru czarnego. Miała pas, w którym trzymała dwa małe pistolety i jeden nóż
MyStyle (38)










- Witaj minusie, XANAo Widzę, że jesteście w moim ulubionym miejscu.- powiedziała czerwono- czarnooka, Wyjęła nóż z kieszeni i zaczęła się nim bawić. Mężczyźni wyglądali na zaskoczonych.
- Kara. Co się z tobą dzieje?- spytał wystraszony XANA wstając z ciężkością. Podszedł do Kary i złapał ją za ramiona.
- Skąd wiedziałaś, że tu będziemy?- spytał zdenerwowany minus. Trzymając się za bolącą, postrzeloną rękę.
- Nie wiedziałam. Mówie przecież, że to moje ulubione miejsce i przychodzę tutaj czasami posiedzieć.- powiedziała brunetka z czarną kreską wzdłuż oka.- Ja już idę… Widzę, że macie sprawy pomiędzy sobą.- powiedziała i spojrzała złowieszczo na minusa.- A z tobą.. jeszcze nie skończyłam. I wyszła z kotłowni
- Widzisz bracie.. Mówiłem, że się na ciebie uweźmie.- powiedział spokojnym głosem.
- Zabije Ciebie, twoją żonę i tych twoich nędznych synów!- wrzasnął. XANA spojrzał na niego z nienawiścią w oczach. Czekał na najgorszą opcje. Chociaż wszystkie były straszne.- Ale pierw po raz drugi zabije Karę i nie będziecie mogli jej już pomóc.- minus rzucił w stronę XANAy piorunami poleciał daleko i przez przypadek wpadł na Karę. Razem upadli na ziemie. Kara wylądowała na nim przez co wyglądali trochę dziwnie..
- Nic Ci nie jest?- spytał XANA. Kara spojrzała na jego twarz, która była bardzo zakrwawiona. Otarła palcami troche krwi. Potarła palce o siebie. Wstała z Xaviera i zdenerwowana wyjęła dwa pistolety z kieszonek swojego pasa i wycelowała w minusa.
———————————————————————————————————————-
Cześć mamy kolejny rozdział składający się z XANAy, minusa i Kary :D Za mało dziewczyn i chłopaków, ale to się zmieni w kolejnym rozdziale ;) Next niedługo i myślę, że się chociaż trochę spodobało ;) PS. wiem, że krótki, ale nie mam zbyt dużej weny ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz