niedziela, 28 grudnia 2014

72. Nauka jazdy

Od tego wydarzenia minął cały tydzień. Nie mogłam uwierzyć, że XANA pomaga i w tak wstrętny sposób, i jeszcze do tego nieświadomie.. Chyba.. Próbuje mnie zabić! Leżałam na łóżku czytając jakąś pożyczoną od Kaśki książkę. Nagle mój laptop zapikał. Spojrzałam ma monitor urządzenia. Dostałam wiadomość o treści ,, Spotkajmy się o szesnastej, po szkole, przejedziemy się. A” Ja wiem kim jest ten tajemniczy ,,A”. Odpisałam krótkie Okej i wyszłam z pokoju, kierując się pod sale od biologi.
- Cześć Kara!- krzyknęła brązowo włosa dziewczyna o brązowych oczach.
- Mila! Gdzie jest reszta?- spytałam niepewnie.
- Jarają się ogłoszeniami.
- A co jest takiego ,,jarającego”?
- Przyjeżdża do nas instruktor jazdy. Bedziemy jeździć samochodem.
- Ale super!- krzyknęłam ucieszona. Kocham motoryzacje. W Polsce mam skuter, ale niestety nie mogłam go wziąć do Fracji.
- No wiem, ale.. oni są nie do zniesienia! Zachowują się jak ty kiedy byłaś bachorem!- powiedziała i roześmiałyśmy się. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszłyśmy pierwszymi osobami w klasie. Nawet pani jeszcze nie było. Usiadłyśmy razem w ławce, rozpakowałyśmy się i czekałyśmy. Po pięciu minutach wszyscy zaczęli się pojawiać, wraz z pośpieszającą innych panią Hertz.
- Kara wiesz, że..- zaczęła Kasia
- Będziemy jeździć samochodem? Wiem.- powiedziałam otwierając mój zeszyt i zapisując temat.
- Na której to godzinie?- spytała Mila nie do końca poinformowana
- Na piątej godzinie lekcyjnej. Nie będzie w-fu.- powiedziała Ksenia
- Jeej. Wiecie co. Już nie mogę się doczekać!- powiedziałam. Nikt, ale to zupełnie nikt nie mógł skupić się na lekcjach
~~♥~~♥~~♥~~♥~~
- Witajcie serdecznie!- przywitał się mężczyzna o miło wyglądających oczach. Całkowicie, wyglądał na miłego faceta.- Dzisiaj oficjalnie, będziecie ćwiczyć, przed zdawaniem na prawo jazdy. Taki mały test.- mówił brązowo włosy mężczyzna. Wszyscy rozsiadli się wygodnie na trybunach. Spojrzałam na mężczyzne i zobaczyłam, że na mnie patrzy. Uśmiechnęłam sie niepewnie.
- Zaczniemy od.. Elisabeth Delmas! – krzyknął mężczyzna. Dziewczyna podeszła pewnym krokiem do auta. Usiadła za kierownicą. Mężczyzna usiadł koło niej. Czarno włosa zapięła pasy i przestawiła lusterko, żeby ,,podziwiać” swój wygląd. Mężczyzna wielokrotnie ją poprawiał, ale nie dawało to najmniejszego skutku. Odpaliła silnik  i ruszyła. Wyszło jej to potwornie! Wjeżdżała na trawę, wywracała płotki. Potem brązowo włosy zaczął wywoływać moich przyjaciół. Poszło im.. Dooobrze..
- Kara Edwards!- krzyknął mężczyzna. Jednak ni chce! Chce uciec! Kurcze! Kiedy wstałam przyjaciele mnie zatrzymali.
- Kara, uważaj. Ten koleś zadawał podejrzane pytania, które dziwnie schodziły na twój temat.- powiedział Ulrich.
- Dobra.- powiedziałam krótko i ruszyłam w stronę samochodu. Wsiadłam.
- Więc.. gotowa?- spytał bardzo znanym mi głosem.
- Czego ty ode mnie chcesz?!- krzyknęłam
- Jeśli jesteś gotowa włącz silnik.- zmienił temat.
- XANA! Ty mi wcale nie pomagasz! Ty tylko pogarszasz sprawę!- ruszyłam, żeby nie było podejrzeń. Jazda szła mi całkiem nieźle.
- Słuchaj. Znam minusa od zawsze. I wiem, że on nie jest zły!- powiedział
-Czemu go bronisz?!- spytałam wystraszona. Łzy napłynęły mi do oczu przez co przed sobą widziałam rozmazany obraz.
- Nie bronie. On.. Wiem, że nie potrzebnie Ci to mówie, ale..
- No właśnie nie potrzebnie! Zostaw mnie w końcu w spokoju!- krzyknęłam. Zaczęłam płakać. Najgorsze było to, że nie mogłam nic zrobić.
- Wybacz, ale teraz musze to zrobić.- powiedział i zaczął mnie szarpać. Teraz to ja siedziałam na miejscu pasażera, a on kierowcy. Wyjechaliśmy z boiska szkolnego i wjechaliśmy na ulicę.  Wbiłam się mocniej w fotel.
- Zostaw mnie!- piszczałam najgłośniej jak mogłam.
- Ja chce tylko porozmawiać.- powiedział spokojnie.
- Ale ja nie chce! Jeżeli chodzi o minusa.. On mnie zabije! Doceń jego decyzje!- płakałam panicznie.
- Daj sobie pomóc. Nie mówie o mnie, ponieważ już Ci nie pomoge, jak Ci mówiłem na basenie, ale, pozwól pomóc sobie przyjaciołom! Oni chcą Ci pomóc! Nie widzisz tego!- powiedział delikatnie unosząc głos. Spojrzałam na ulice. Jechał dość wolno, ale za szybko, żeby.. Tak to świetny pomysł! Zawsze lubiłam adrenaline i zawsze tak zostanie.
- Słuchaj, wypuść mnie, albo zrobie, coś naprawdę głupiego i minus już nie będzie musiał mnie zabijać jeśli mi się nie uda..
- O czym ty mówisz?- spytał. Otworzyłam drzwi samochodu i bez zawahania wyskoczyłam z niego. Wylądowałam na twardym chodniku obijając się. Krew zaczęła lecieć mi z nosa i z poobcieranych łokci i kolan. Nie było większych ran. Tylko jeszcze moje czoło było troche uszkodzone, ale to już mniejsza z tym.
- Ała. Jaka ja głupia jestem.- powiedziałam do siebie próbując wstać. Oparłam się o ściane moim rannym łokciem. Kurcze, łokcie i kolana.. z nimi jednak jest nie najlepiej. Nogi bolą i nie mogę chodzić, a ręce.. zaczęły być już całe sine i w krwi. Ruszyłam miastem do internatu. Na szczęście nie było zbyt wielu osób. Weszłam do parku.
~~♥~~♥~~♥~~♥~~
- Jakie szczęście, że nic Ci nie jest!- powiedziała Kasia prowadząc mnie do pielęgniarki.
- Mów za siebie! Wszystko mnie boli. Jak uderzyłam o ziemie nie było tak źle. Dopiero po kilku minutach zaczęło mnie wszystko boleć!
- Ale żyjesz, nie?
- Prawdo podobnie.- weszłyśmy do pokoju pielęgniarki.
- Kara, co tym razem? – spytała wystraszona pielęgniarka.
- Przygoda pełna przygód! Pościgi, wybuchy i..
- A tak naprawde?
- Wyskoczyłam z samochodu.- powiedziałam cicho, opuszczając głowę.
- Chodź opatrzę cię.  I zostaniesz trochę, żeby zobaczyć czy nic Ci nie jest.- usiadłam na łóżku. Dorotie zaczęła opatrywać mi rany. Męczarnia!
~~♥~~♥~~♥~~♥~~
Wbiegłam szybko do pokoju biorąc moją torebkę. Chciałam wyjść kiedy..
- Gdzie idziesz?- spytała blondyna
- Mam spotkanie.. A zresztą, co Ciebie to interesuje?- spytałam mrużąc oczy.
- Ponieważ.. masz tyle ,,przygód”, że się o Ciebie martwie.- powiedziała
- Słuchaj to z XANĄ już na razie jest skończone! Obraził się na mnie. Nie będzie mnie atakował, ratował. Teraz został nam minus! I na pewno damy sobie rade.- mówiłam szybko.- A teraz wybacz, ale ja naprawdę muszę iść.- powiedziałam i szybko wyszłam z pokoju. Zaczęłam iść korytarzem przed siebie.
~~♥~~♥~~♥~~♥~~
- Cześć.- powiedziałam do chłopaka na motorze. Chłopak zdjął kask. Przed moimi oczami pokazał mi się brat Bartka
- Cześć. Cieszę się, że zgodziłaś się.- powiedział podając mi drugi kask.- Masz ochotę pouczyć się jeździć na motorze?- spytał
- Dzisiaj za dużo nauki jazdy, ale mimo wszystko.. Chętnie.- powiedziałam i założyłam pomarańczowy kask. Usiadłam za nim. Odpalił silnik swojego pojazdu. Przytuliłam go w pasie i ruszyliśmy całkiem szybko.
~~♥~~♥~~♥~~♥~~
Dotarliśmy w jakieś opuszczone miejsce. Zauważyłam, że nie jesteśmy sami.
- Poznaj moich przyjaciół.- powiedział Alex podchodząc do chłopaków.- Mateusz, Jasiek, mojego brata Bartka już znasz..
- A co tak właściwie tu robisz?- spytałam Bartka
- To samo co ty.- i uśmiechnął się ,,złośliwie”
- Dziewczyna w naszym gangu?- spytał Mateusz.
- Słucha, ona jest spoko. A zresztą ma pazurki..- powiedział brunet z ciemnoniebieskimi oczami.
- A skąd to wiesz?- spytałam
- Słuchaj, chodzimy razem do szkoły. Widzimy się prawie codziennie na korytarzu. I to co zrobiłaś z tą małolatą Elisabeth mnie powaliło..
- Cicho! Zasłużyła na to.
- No opowiedź co ta laska zrobiła.- zaczął Jasiek.- W tedy może ją przyjmiemy, jak ty było coś z ,, pazurkiem „
- Nie mów.- powiedziałam błagalnie
- Słuchaj to było super!- powiedział.- Więc ta dziewczyna, która ma pseudonim ,,Sissi”- wszyscy zaczęli się śmiać.- Szła sobie spokojnie korytarzem, a że wcześniej wkurzyła Karę dostała za swoje. Miała odpiętą torbę. Więc nasza bruneta wzięła sztucznego szczura i włożyła jej do tej torby. Kiedy ta cała Elisabeth chciała wyjąć komórkę no musiała włożyć rękę do środka. I jak zamiast komórki wyjęła tego szczura zaczęła się drzeć na całą szkołę, a wtedy Kara podłożyła jej nogę i córka naszego dyra upadła z wielkim hukiem i wszyscy zaczęli się śmiać. KONIEC!- zakończył swoją wypowiedź, a ja spaliłam buraka.
- No mała jesteś niezła.- powiedział Mateusz. Spojrzałam na niego z oburzeniem i podeszłam do niego. Był ode mnie wyższy o głowę. Stanęłam na palcach, ale to i tak nic nie dało.
- To, że jestem mała, nie znaczy, że nie mogę Ci czegoś zrobić.- warknęłam na niego.
- Jasne..- powiedział ledwo powstrzymując się od śmiechu.
- Uspokój się.- powiedział Bartek i pociągnął mnie do siebie. Jakoś dziwnie, ale przy Bartku, Alexie i Adrianie czułam się jak przy moich przyjaciołach. Bezpiecznie.
- To co? Jedziemy?
- Pewnie.- powiedziałam i weszłam na jeden z motorów.
~~♥~~♥~~♥~~♥~~
Była już godzina druga nad ranem. Wracałam z Bartkiem i Alexem do szkoły.
- Dziękuję, to była wspaniała noc.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaków.
- Wiem. Z nami zawsze wszyscy się dobrze bawią.- powiedział Bartek.
- Zapamiętam, że jak będę smutna musze się zgłosić do Ciebie.
Stanęliśmy przy bramie internatu.
- Dobra idźcie, bo będziecie mieli przechlapane.- powiedział Alex.- A i mama i tata mają się o tym nie dowiedzieć, że Ciągam Cię i Karę po nocach.
- A co ja mam do tego?- spytałam. zatkało ich.
- Mi chodzi o ogulność sprawy.- powiedział.- Okej, do jutra bracie.- powiedział i przybił z nim piątke. Do mnie podszedł i dał mi buziaka w policzek.
- Do zobaczenia.- powiedzieliśmy jednocześnie z Bartkiem i ruszyliśmy w stronę internatu.
- No Kara. Było fajnie?
- Jasne! To naprawdę niezwykłe przeżycie! Kocham to. Czuję się wtedy taka wolna..- posmutniałam.- Mimo wszystko, że nie mam nikogo i tak nie mogę poczuć tej prawdziwej wolności. Czuję się jak bym była w klatce..- powiedziałam. Spojrzałam na chłopaka i zobaczyłam jak się smuci.
- Coś się stało?- spytałam
- Współczuje Ci.- powiedział wymijająco.
- Dziękuję, chociaż wiem, że Cię to i tak nie interesuje.
- Jasne, że interesuje.. Słuchaj idź już do pokoju. Dzisiaj masz chyba ten projekt.
- No tak! Zapomniałam, że pani go przełożył na dzisiaj! Jeszcze raz dziękuję!- powiedziałam i przytuliłam go. Poczułam dziwne ciepło którego nigdy nie czułam. Pobiegłam w stronę mojego pokoju..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz