- Hej, widzieliście Kare?- spytała wystraszona Kasia
- Nie, odkąd nasz einstein ją tak potraktował, zupełnie jej nie widziałem.- powiedział Ulrich.
- Chyba, że to ma związek z tą książką, którą przyniosła całkiem niedawno.
- Jaką książką?- spytał zmartwiony Jeremy. To przez niego, napewno. Myśli nie dawały mu spokoju.
- Może po nią pójde, jak ją zostawiła będzie fajnie.- powiedziała po czym wstała i wyszła z gabinetu piguły.
Oczami Kasi:
Szłam korytarzem w strone pokoju. Ale napewno nie dojde teraz. Zauważyłam Manuela, tego dupka. To napewno on ją gdzieś zabrał, zamknął i nie chce wypuścić.
-Kaśka, masz być dla niego miła.-mówiłam sobie w myślach.- Czeeść Manuel, co taam u ciebie?- pytałam przeciągając niektóre słowa.
- O co chodzi?-spytał podejrzliwie.
- Dobra, słuchaj, nie będę dla ciebie miła. A teraz gadaj, gdzie jest Kara.- powiedziałam zdenerwowana
- Co, o co ci chodzi?- spytał zmieszany
- Co zrobiłeś Karze?- ponowiłam pytanie.
- Coś ty, ja bym jej nic nie zrobił.- mówił wystraszony.- Trzeba jej poszukać.
- To se jej szukaj, ja ide do pokoju.- powiedziałam i odwróciłam się na pięcie, kuerując się do pokoju.
Szybko znalazłam książkę. Całe szczęście, że była na widokuu.. Ta książka była widoczna! Karze się coś stało! Ona nigdy nie zostawia ważnych rzeczy w widocznym miejscu. Pobiegłam spowrotem do gabinetu pielęgniarki. Musze im pokazać tą książkę.
—————————–
- Ale.. ktoś mi powie co się stanie jak podejme złą decyzje, czy coś.- krzyknęłam z myślą, że ktoś mi odpowie. Nie doczekałam się.- Dziękuje.- powiedziałam z oburzeniem. Chodziłam w tą i spowrotem. I co mam wybrać. Sektor zapomnienia, w którym zapomne to, o czym nie chce pamiętać. Czy sektor prawdy, w którym zobacze siebie, prawdziwą siebie. Schowałam głowę w rękach. Decyzja jest za trudna.
——————————–
- Złote Łzy, każdy kto ich użyje, zmieni się nie do poznania, co!? Można nimi odwirusować osobę, która została zawirusowana.. – czytała blondyna.- Ona po to poszła!- krzyknęła po dłuższj chwili milczenia.
- Musicie ją znaleść.- powiedziała Mila.
- No tak, ale gdzie mamy szukać !?- krzyknął Ulrich.
- Idźcie pierw do pustelni, a potem do Lyoko. Gdzieś musi być.
- Jasne.- powiedziała Kasia i razem z Ulrichem wyszli z gabinetu pielęgniarki. Kierunek, pustelnia.
——————————–
Dobra, ucierpie, ale chociaż będę miała łzy do uratowania Willa. Czemu nie mogłam iść do Kartaginy, albo wieży? Odpowiedź jest prosta. Minus pousuwał wszystkie ważne programy. Podeszłam do telepolterów. Weszłam ta telepolter prawdy.
——————————-
Cześć. Ten rozdział dedykuje mojej Avery <3 skąd wiedziałaś, że wybierze, akurat ten telepolter? XD. Kolejnego rozdziału spodziewajcie sie o.. 12 jutro xD albo dzisiaj po północy. Kara :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz