niedziela, 28 grudnia 2014

31. "Y... Przeszkadzamy?"

- Co do..?- spytałam przerażona. Odwróciłam się. Wytrzeszczyłam oczy. No co to, to nie. To był Jim, ale nie taki normalny. To był X.A.N.A. Wyjęłam komórkę. Chciałam zadzwonić do Odd’a, ale on wyrwał mi ją z ręki. O dziwo nie zniszczył jej.

- Nie bój się mnie.- powiedział

- To będzie dość łatwe.- powiedziałam lekko drżącym głosem.

- Chcę  Ci pomóc. Chcę Cię obronić przed Efronem.

- Przed kim?- spytałam

- Przed tym minusem, który chce Cię skrzywdzić.

- Dlatego okłamałeś, że mam Ci.. znaczy Jimowi.. znaczy nie ważne..pomóc.

- Dokładnie. Już pewnie wiesz, że zarówno ty jak i my jesteśmy połączeni z Lyoko. Za każdym razem kiedy wyłączasz superkomputer tracisz cząstkę kodów do dezaktywacji wieży..

- Yhy.. bardzo ciekawe.- powiedziałam.- Nie wiem dlaczego to robisz. Jesteś moim śmiertelnym wrogiem.. zaraz po minusie.

-Wiem. I niech narazie nadal tak zostanie. Ja już idę. Chciałem Cię tylko poinformować.- i pomału zaczął się oddalać.

-Stój!- krzyknęłam. Odwrócił się w moją stronę.-Chciałam się jeszcze coś spytać.

-Ta?- spytał się niecierpliwie. Chociaż wyglądał na zaciekawionego i cierpliwego.

- Jak to możliwe, że jesteś tutaj i nie aktywowałeś wieży?

- Przecież nie atakuje tylko przychodzę z wizytą.- powiedział i wyleciał z ciała Jima. Nadal nie rozumiem.. Wyszłam z sali. Postanowienie: Nie mówić o tym nikomu. To moja tajemnica. Nie wiem czemu X.A.N.A mi pomaga i to mnie męczy. A co jak to jest pułapka? Zazwyczaj tak jest..Nie!! Zapomnij o tym. Wróciłam do mojego pokoju. Była tam tylko Kasia. Siedziała na łóżku, czytała książkę i miała słuchawki na uszach.

- E, Kaśka.- powiedziałam. Nic.

- Kaśka!- krzyknęłam. Nadal nic. Wzięłam poduszkę i rzuciłam w nią. Spojrzała na mnie oburzona.- Kaśka! Ja próbuje do Ciebie dotrzeć od jakiegoś czasu, a ty? Co taka rozkojarzona?

- No wiesz..- powiedziała zawstydzona.- Ulrich mi się.. podoba.

- No to naprawdę było nie do przewidzenia.-powiedziałam i żartobliwie wytrzeszczyłam oczy. Wybuchłyśmy śmiechem.- Wiesz. Tobie zawsze mogę wieżyć.- powiedziałam do Kasi.

- Oczywiście, kochanie.- uśmiechnęła się do mnie.

- Mogę Ci powiedzieć, że się..,,boje”?- spytałam niepewnie.

- Kara, każdy się czegoś boi i ty nie jesteś wyjątkiem. Ja też się boję tego minusa. Tylko, że u mnie dochodzi jeszcze strach o ciebie.

- Jesteś kochana.- powiedziałam i przytuliłam się do niej. Jak mogłam wątpić, że wogóle ich nie obchodzę. No chyba, ze jednak tak ,,grają”

- Słuchaj, Kara. Tylko ty możesz powstrzymać minusa przed minusowaniem i przed zniszczeniem Ciebie. Tylko ty możesz uratować świat i Ciebie

- A co z wami?- spytałam wystraszona

- My będziemy pomagać Ci najbardziej jak potrafimy. Ale to ty masz go zniszczyć

- A opowiedz mi teraz trochę. Jak z tobą i Ulrichem?

- Ze mną spoko, a z Ulrichem..nie mam pojęcia.- powiedziała i uśmiechnęła się złośliwie.

- Ty!! Jak możesz?! Ja tutaj schodzę na romantyczne tematy, a ty?- dławiłam się ze śmiechu. Rzuciłam się na Kasię i zaczęłyśmy się wygłupiać. Nagle drzwi do naszego pokoju się otworzyły.

- Yyy..- usłyszałyśmy roześmiane głosy.-przeszkadzamy?- spojrzałyśmy w stronę drzwi. To Odd i Ulrich. No to pięknie!

————————————-

No to mamy 31 rozdział. Od tego dnia, aż do poniedziałku być może będzie dużo rozdziałów.. Chyba, że znowu zabiorą neta :/ No nie rozpisuje się. Miłego czytania. Kara :)

Share on facebook



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz